Afera Collegium Humanum. "Dostarczyłem dokumenty pana marszałka"
- Ja mogę mówić o sobie, ale nasze przypadki były podobne, tożsame. Złożyliśmy podanie o przyjęcie na studia w roku 2020, kiedy stan wiedzy na temat tej tak zwanej uczelni Collegium Humanum był kompletnie inny niż jest dzisiaj - mówił Michał Kobosko, poseł Polski 2050 do Parlamentu Europejskiego o swoich i Szymona Hołowni związkach z Collegium Humanum.
Z zeznań byłego rektora Pawła Cz. Wynika, że marszałek Sejmu był na liście studentów uczelni. Kobosko zaprzeczał, że wraz z Hołownią spotkali się z rektorem.
- Dzisiaj wiele osób się wypowiada, uznając, że to było od początku wszystko wiadomo. Nie, nie było nic wiadomo. To była jedna z wielu uczelni prywatnych - zaznaczał w "Poranku Radia TOK FM" europoseł.
Biskupi mają ginekologów 'na smyczce'? 'W każdym gabinecie jest już Kościół'
"Nie braliśmy udziału, nie mamy dyplomów"
Dominika Wielowieyska przypomniała, że już na początku 2020 roku Anna Dąbrowska pisała w "Polityce", że Collegium Humanum to kuźnia kadr PiS, w której w przyspieszonym tempie można zrobić dyplom, żeby wejść do rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa.
- Ja wówczas tego artykułu nie znałem. I nie trafiły wtedy do mnie ostrzeżenia o przekrętach tej uczelni - przekonywał gość TOK FM. - Ta wiedza do nas dotarła już po tym, jak złożyliśmy dokumenty o przyjęcie na studia i wpłynęła na to, że ich nie rozpoczęliśmy. Nie braliśmy udziału w żadnych zajęciach, nie pisaliśmy żadnych prac dyplomowych, nie mamy dyplomów - zaznaczył.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Polityk dodał, że "na zasadzie koleżeńskiej czy wręcz przyjacielskiej" dostarczył na uczelnię dokumenty Hołowni, ale tuż po tym zaniepokoiły go informacje na temat Collegium Humanum. - Zaczęliśmy słyszeć rzeczy polityczne nas niepokojące. Że dominujące były wpływy PiS, partii Ziobry i partii Gowina. Uznaliśmy, że z przyczyn politycznych byłoby niewłaściwe, gdybyśmy znaleźli się w gronie studiujących. Mogę mieć do siebie pretensje, że nie dopełniłem jednej istotnej formalności: nie zadbałem o skreślenie z listy studentów - stwierdził.
Jak tłumaczył, w owym czasie tworzona była partia Polska 2050. - W normalnych uczelniach jest tak, że jak się nie podejmuje studiów, nic się nie płaci, nie uczestniczy w zajęciach, nie zdaje, nie zalicza się przedmiotów, to następuje bardzo szybko skreślenie z listy studentów. Nawet zapomniałem o tych studiach i uznałem, że trudno, nie dopełniłem formalności - przyznał Kobosko.
W systemie Sokrates znajdują się jednak stopnie zarówno Koboski, jak i Hołowni. - Nic mi nie wiadomo, żeby zarówno w moim przypadku, czy marszałka Hołowni, jakieś oceny były za naszą wiedzą, zgodą i udziałem wystawiane - mówił polityk w TOK FM.