,
Obserwuj
Polityka

O co chodzi w sprawie "dwóch wież"? To w niej przesłuchiwano Barbarę Skrzypek

PS
2 min. czytania
17.03.2025 16:57
W sobotę zmarła Barbara Skrzypek, która kilka dni wcześniej była przesłuchiwana jako świadek w postępowaniu dotyczącym wieżowców spółki Srebrna. O co chodzi w tej głośnej sprawie, w której rolę miał odegrać Jarosław Kaczyński? Przypominamy.
|
|
fot. mat. prasowe
  • W sobotę zmarła wieloletnia współpracowniczka Jarosława Kaczyńskiego Barbara Skrzypek, która kilka dni wcześniej była przesłuchiwana w sprawie "dwóch wież";
  • W lutym wszczęto śledztwo w sprawie doprowadzenia austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie nie mniejszej niż 1,3 mln euro poprzez wprowadzenie go w błąd;
  • Sprawa dwóch wież to temat z 2019 roku, który wrócił po ukazaniu się raportu z audytu postępowań z okresu rządów Zjednoczonej Prawicy w latach 2016-2023.

Barbara Skrzypek, wieloletnia współpracowniczka prezesa PiS, która zmarła w sobotę, w środę była przesłuchiwana w charakterze świadka w sprawie "dwóch wież". Chodzi o plany wybudowania dwóch wieżowców na należącej do Srebrnej działce w Warszawie (spółka należy do Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego, w którego zarządzie zasiadała Barbara Skrzypek). Inwestycja za 1,3 mld zł ostatecznie nie została zrealizowana, a prezes PiS został oskarżony o oszustwo przez biznesmena Geralda Birgfellnera.

Sprawa ta była jednym ze 112 spośród 200 badanych postępowań z lat 2016-2023, w których stwierdzono szereg poważnych zastrzeżeń w raporcie z audytu postępowań z okresu rządów Zjednoczonej Prawicy.

Dwie wieże. O co chodzi w sprawie? 

Prokuratura Okręgowa w Warszawie na początku lutego wszczęła śledztwo w sprawie doprowadzenia austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie nie mniejszej niż 1,3 mln euro poprzez wprowadzenie go w błąd. Sprawę prowadzi prokurator Ewa Wrzosek.

W 2019 roku odmówiono wszczęcia śledztwa z zawiadomienia Birgfellnera, który twierdził, że do łapówki miał go nakłaniać Jarosław Kaczyński. 

Jakub Żyje w 'najbardziej zapalnym miejscu' Polski. Mówi, kiedy zaczął się bać

Mecenas Roman Giertych - jeden z pełnomocników biznesmena - informując o tym, że 7 lutego zostało wszczęte śledztwo, napisał że dotyczy ono udzielenia "korzyści majątkowej w postaci pieniędzy w kwocie 50 tys. zł członkowi Rady Nadzorczej Fundacji Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego w zamian za nadużycie udzielonych mu uprawnień".

Według decyzji prokuratury sprzed sześciu lat Birgfellner "nie przedstawił żadnych dokumentów potwierdzających poniesione przez niego koszty" i nie przedstawił żadnych pisemnych umów zawartych z podmiotami, którym miał zlecić określone prace, a które to dokumenty umożliwiałyby weryfikację faktur wystawionych przez podmioty mające działać na jego zlecenie.

Zdaniem pełnomocników Austriaka decyzja prokuratury była "niesłuszna". Według nich, zgodnie z kodeksem postępowania karnego, postanowienie w sprawie wszczęcia śledztwa lub odmowy wszczęcia należy wydać w terminie 30 dni od dnia złożenia zawiadomienia. Pełnomocnicy przypominali zaś, że prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa po prawie dziewięciu miesiącach od złożenia zawiadomienia.

Posłuchaj: