Burza po nocnym spotkaniu Hołowni u polityka PiS. "Marszałek Sejmu na telefon"
- W piątek odbyło się spotkanie liderów koalicji ws. rekonstrukcji rządu;
- W czwartek z kolei spotkanie Szymona Hołowni z europosłem PiS Adamem Bielanem;
- Jak oceniła prof. Anna Pacześniak z Uniwersytetu Wrocławskiego, 'fakt, że nie było mowy o personaliach, a sama rozmowa trwała bardzo długo, mógłby świadczyć o tym, że jednak każdy ciągnie w swoją stronę i stara się zachować jak najwięcej tego, co ma';
- Zdaniem ekspertki na nocnych rozmowach najwięcej z kolei skorzystał PiS.
Premier Donald Tusk zapowiedział, że w połowie lipca zaproponuje kształt rządu po rekonstrukcji. W piątek spotkał się z liderami koalicyjnych ugrupowań: Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem (PSL), Szymonem Hołownią (Polska 2050) i Włodzimierzem Czarzastym (Nowa Lewica). Podczas czterogodzinnego spotkania przedstawił im propozycje ws. rekonstrukcji.
Rzecznik rządu Adam Szłapka potwierdził w piątek, że Tusk szedł na spotkanie z koalicjantami z gotową propozycją kształtu rządu. Dodał, że celem rekonstrukcji jest sprawniejsze zarządzanie państwem. - Są elementy zarządzania państwem, które były zbyt rozproszone, trzeba będzie je bardziej skoordynować i skupić - powiedział Szłapka. Szczegółów jednak na obecnym etapie nie ujawnił.
Onet ustalił, że szef rządu zaproponował koalicjantom redukcję ministrów i wiceministrów o 20 proc. W grę wchodzi także utworzenie dwóch dużych ministerstw, składających się z tych, które obecnie skupiają w sobie kwestie: gospodarcze i energetyczne.
- Fakt, że nie było mowy o personaliach, a sama rozmowa trwała bardzo długo, mógłby świadczyć o tym, że jednak każdy ciągnie w swoją stronę i stara się zachować jak najwięcej tego, co ma - skomentowała w TOK FM prof. Anna Pacześniak z Uniwersytetu Wrocławskiego.
Jak od razu dodała, dla Donalda Tuska 'nie jest to komfortowa sytuacja'. - Premier może być sfrustrowany, że nie wygląda to już tak, że nawet z nosem na kwintę, ale jednak mniejsi mniejsi liderzy partii koalicyjnych przyjmują to, co usłyszą od premiera. Tylko każdy chce nie tyle wybić się na niepodległość, ale pokazać również swoim zwolennikom i członkom partii, że walczy jak lew. Tym bardziej, że jesienią partie będą się układały, czyli będą kongresy, konwencje - dodała w rozmowie z Piotrem Jaśkowiakiem.
Inna rzecz, jak przypomniała, że tym razem sam temat rekonstrukcji też pojawił się w innym kontekście. - To nie ten przypadek, że rekonstrukcja i mieszanie herbaty bez dosypywania cukru miało przykryć cokolwiek innego. Dlatego, że teraz jest to prosta konsekwencja przegranej Rafała Trzaskowskiego w wyborach prezydenckich, czyli kandydata koalicji rządzącej myślę - dopowiedziała.
'PiS ma w zasadzie marszałka Sejmu na telefon'
Tymczasem w czwartek, jak ustaliło Radio ZET i 'Newsweek', Szymon Hołownia odwiedził w prywatnym mieszkaniu jednego z najważniejszych europosłów Prawa i Sprawiedliwości - Adama Bielana. Do spotkania doszło przed północą na warszawskim Białym Kamieniu. Potem do mieszkania Bielana - jak ustalili fotoreporterzy 'Faktu' przyjechał między innymi prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Hołownia ocenił we wpisie na platformie X, że 'wzmożenie i ekscytacja związana z wczorajszym spotkaniem nie jest ani uzasadniona, ani wskazana'. 'Jestem jednym z niewielu polityków w Polsce, który - podkreślam - regularnie spotyka się z przedstawicielami obu śmiertelnie skłóconych obozów. Twardo stoję na stanowisku, że - zwłaszcza w obecnych czasach - politycy różnych opcji powinni ze sobą rozmawiać, inaczej pozabijamy się nawzajem. Uważam to za normę, nie za odstępstwo od niej, i nadal będę tak właśnie, jako marszałek Sejmu, postępował' - napisał Hołownia.
Zdaniem prof. Pacześniak, tłumaczenie, że 'nie było to robione w tajemnicy, a Szymon Hołownia robi wszystko z otwartą przyłbicą, nie do końca jest zgodne z rzeczywistością'. Jak wskazała, nie chodzi tylko o późną porę, ale np. fakt, że na stronie marszałka Sejmu nie było informacji o tym spotkaniu. Inna rzecz, jak dodała, że poziom zaufania koalicjantów do siebie nie jest zbyt wysoki. Przy czym, jak mówiła, w braku zaufania do pozostałych koalicjantów króluje Szymon Hołownia, wcześniej Trzecia Droga, w jakiejś mierze również Polskie Stronnictwo Ludowe.
- Dlatego jest to tylko podsycanie wątpliwości z kim, kto gra i czy aby nie gra na dwie strony. Bo gdyby marszałek Sejmu to spotkanie zorganizował w godzinach swojej pracy, to byłoby to jak najbardziej do obrony. A przy tym jeszcze by budował wizerunek osoby koncyliacyjnej, która jest otwarta i robi wszystko, żebyśmy się nie pozabijali, czyli żeby opozycja rozmawiała z rządzącymi - podkreśliła.
Zwróciła też uwagę, że nie można wykluczyć, że informacja o spotkaniu wyciekła do mediów, bo miała wyciec. A celem celowego przecieku byłoby w tym przypadku 'prężenie muskułów przez Szymona Hołownię przed negocjacjami koalicyjnymi'.
- Kiedy się dowiedziałam, tak jak cała opinia publiczna, o tym spotkaniu, to miałam wrażenie, jakbym czytała tanią powieść szpiegowską. Ale również zastanawiałam się - w myśl zasady, że to rozrywka dla koneserów - kto tak naprawdę na tym zyskuje na dłuższą metę. To oczywiście opozycja, głównie Prawo i Sprawiedliwość. Dlaczego? Bo pokazuje, że w zasadzie ma marszałka Sejmu na telefon, który niemal rzuca wszystko, nie jedzie po ciężkim dniu pracy do rodziny, tylko udaje się do mieszkania jednego z europosłów Prawa i Sprawiedliwości - skwitowała ekspertka Uniwersytetu Wrocławskiego w TOK FM.
To on wysłał Bielana do Hołowni? 'Żeby rozerwać jego partię na strzępy'