Glapiński "robi stand-upy i insynuuje spiski". "Postawa niegodna szefa NBP"
Prezes NBP Adam Glapiński powiedział, że dopóki pozostaje na swoim stanowisku, 'Polska do strefy euro nie wejdzie'. Stwierdził również, że jest w tej kwestii "ogromna presja ze strony jednego z naszych sąsiadów". - Wściekłość zwolenników wejścia do orszaku Niemiec wynika z faktu, że przez wybór mnie na drugą kadencję (prezesa NBP - przyp. red.) ta droga na jakiś czas została zagrodzona - mówił.
Krzysztof Adam Kowalczyk - szef działu ekonomicznego "Rzeczpospolitej" - przyznał w TOK FM, że takich słów nie spodziewał się ze strony szefa banku centralnego. - Bo pan prezes stawia znak równości między sobą a interesem państwa polskiego. Insynuuje jakiś spisek na jego osobę i próbę utrącania go. A za tym wszystkim ma stać sąsiednie państwo (Niemcy – przyp. red.) - mówił w rozmowie z Karoliną Lewicką.
Jak dodał, Adam Glapiński utożsamił się również z możliwościami finansowania armii polskiej, stawiając tezę, że wprowadzenie Polski do strefy euro - do czego nie chce dopuścić - "spowodowałoby, że wysiłek zbrojeniowy naszego kraju być może stałby się niemożliwy". - Słowem: siła złego na jednego. On jeden broni Polski przez zakusami tej wrednej Unii Europejskiej. To postawa niegodna szefa banku centralnego w Polsce. Naprawdę nie tego się spodziewałem – podkreślił.
'Prezes NBP powinien być nudny i przewidywalny'
Gość TOK FM przyznał, że lubi słuchać "stand-upów", które Adam Glapiński wygłasza ostatnio co miesiąc po tym, jak kierowana przez niego Rada Polityki Pieniężnej podnosi stopy procentowe. - Prezes ma pazur publicysty, przemawia długo i bardzo kwieciście. Ale dzisiaj zdecydowanie z tym przesadził. Nie tego oczekujemy od szefa banku centralnego. Bo ten powinien być nudny i przewidywalny - ocenił gość Karoliny Lewickiej.
Radził też szefowi NBP, by mówił mnie. - Bo im więcej słów, tym więcej błędów, które później wyciągają prezesowi politycy, publicyści, ekonomiści i zwykli obywatele. Oni pamiętają, jak wielokrotnie obiecywał, że stopy procentowe nie spadną w Polsce do 2022 roku, czyli do końca ubiegłej kadencji Adama Glapińskiego. A w czwartek mieliśmy już dziesiątą podwyżkę stóp, bo inflacja wymknęła się spod kontroli (…) Teraz prezes ma pretensje do wszystkich, łącznie z Donaldem Tuskiem, którzy mu to wytykają, a to ich zbójeckie prawo – ocenił.
Przypomnijmy, w piątek prezes NBP oburzeniem zareagował na słowa m.in. lidera Platformy Obywatelskiej, który stwierdził, że jeśli PO wygra wybory, poskromi inflację i "wyprowadzi Glapińskiego z NBP". - Tacy ludzie powinni być wykluczeni z życia publicznego raz na zawsze - ocenił. - Polska nie jest krajem, gdzie siłą się wyprowadza ludzi z urzędów - zaznaczył Glapiński.
Morawiecki z Glapińskim niezdolni do walki z drożyzną? 'Jadą na jednym rowerze w dwie różne strony'