Chaos i zamieszanie w szczepieniach pracowników wymiaru sprawiedliwości. Część się zaszczepiła, część nic o tym nie wie

Jak ustaliliśmy, część sędziów i pracowników sądowych sekretariatów została zaszczepiona, inni mieli mieć szczepienia w tym tygodniu. Chodzi o szczepienia w ramach grupy I, jako osoby "bezpośrednio zapewniające funkcjonowanie podstawowej działalności państwa".
Zobacz wideo

Rząd w ostatniej fazie szczepień grupy I przewidział dawki m.in. dla prokuratorów i zostało to wprost zapisane w rozporządzeniu. Szczepienia rozpoczęły się 29 marca i zdecydowana większość śledczych zadeklarowała, że będzie się szczepić. 

W przypadku sędziów i pracowników sądów sytuacja od początku nie była oczywista, bowiem ich w rozporządzeniu nie wskazano. Część prezesów sądów wyszła jednak z założenia, że można się szczepić w związku z innym ministerialnym zapisem z 25 marca - chodzi o rozszerzenie uprawnionych o "osoby bezpośrednio zapewniające funkcjonowanie podstawowej działalności państwa".

"W sądach zaczęto tworzyć listy chętnych do szczepień, uznając, że pracownicy sądów zaliczają się do kategorii osób bezpośrednio zapewniających funkcjonowanie podstawowej działalności państwa. Tymczasem Michał Dworczyk poinformował, iż pracownicy sądów nie powinni być zaszczepieni w I etapie. Wobec powyższego w części sądów zaczęto odwoływać terminy szczepień pracowników sądów, zaplanowane na nowy tydzień. Pojawia się pytanie o to, kto jest odpowiedzialny za ten bałagan i chaos?" - pyta słuchacz TOK FM, który do nas w tej sprawie napisał.

Potwierdziliśmy, rzeczywiście w części sądów szczepienia się rozpoczęły albo właśnie miały się rozpocząć. Zaszczepiono już część pracowników Sądu Okręgowego Warszawa Praga. W tym tygodniu mieli być szczepieni m.in. sędziowie i pracownicy sekretariatów z sądów w Olsztynie. Takich miejsc jest o wiele więcej. - Bardzo dużo osób z sądów zorganizowało się, przygotowały listy dla punktów szczepień i rozpoczęły się szczepienia. Jednakże powstały bardzo duże nierówności w skali Polski - mówi sędzia Olimpia Barańska-Małuszek. - W tej chwili czujemy na pewno wielkie rozgoryczenie i rozczarowanie, bo od 25 marca do 8 kwietnia dostawaliśmy bardzo sprzeczne informacje. W niektórych rejonach niektóre sądy zorganizowały szczepienia i pracownicy są zaszczepieni - mówi pani sędzia.

Dlaczego szczepienia wstrzymano?

Do sądów trafiło pismo z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, w odpowiedzi na pytanie związków zawodowych. Z pisma wynika wprost, że pracownicy sądów nie mogą być objęci szczepieniami w grupie I. "Postulat ten przekazałem do Rady Medycznej do spraw Covid-19 przy Prezesie Rady Ministrów z prośbą o opinię. W związku z negatywną opinią Rady Medycznej postulat niestety nie może zostać zrealizowany" - pisze minister Michał Dworczyk. I dodaje, że podobnej odpowiedzi odmownej udzielił również na wnioski płynące choćby z urzędów wojewódzkich czy ministerstw.

O tym, że sędziowie nie są w grupie I poinformował też tuż przed weekendem punkty szczepiące Narodowy Fundusz Zdrowia. W uzasadnieniu wskazano m.in., że "choć grupę zawodową sędziów można uznać za osoby bezpośrednio zapewniające funkcjonowanie podstawowej działalności państwa", to na razie nie ma decyzji ministra zdrowia ani pełnomocnika rządu do wystawienia im skierowań na szczepienia i dlatego "tak długo jak nie spełni się ta przesłanka  – tak długo nie będą uprawnieni do szczepienia".

Z naszych informacji uzyskanych od sędziów wynika, że szczepienia były realizowane na Mazowszu i w Wielkopolsce, ale też np. w niektórych sądach na Podkarpaciu czy na Śląsku. W niektórych miejscach szczepiono również w sobotę. 

Są jednak i takie sądy, w których w ogóle szczepień nie było, a pracownicy nie mieli żadnych informacji w tym zakresie. Tak jest m.in. w Lublinie. - Z uwagi na okoliczność, że pojawiały się  informacje, że może to być rozważane - w Sądzie Okręgowym w Lublinie - podjęto wyłącznie czynności przygotowawcze polegające na zgromadzeniu listy osób chętnych do ewentualnego zaszczepienia u pracodawcy, tak aby w razie potrzeby dysponować odpowiednimi danymi - przekazała nam sędzia Barbara Markowska, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie.

- Czujemy i widzimy nierówne traktowanie, bo - po pierwsze - część pracowników sądownictwa już została zaszczepiona i kto się załapał, ten jest szczęściarzem, a po drugie - inaczej traktuje się prokuratorów czy Służbę Ochrony Kolei, a pracowników sądów spycha się gdzieś na bok. A my przecież cały czas prowadzimy rozprawy, otwarte są Biura Obsługi Interesanta, są dyżury aresztowe, w związku z tym kontakt z ludnością jest ciągły, bezpośredni i nieograniczony. Czyli wypełnia znamiona możliwości i konieczności zaszczepienia w pierwszej kolejności pracowników wymiaru sprawiedliwości - tłumaczy sędzia Olimpia Barańska-Małuszek.

- Jest mi naprawdę szkoda tych osób, które nie zdążyły się zaszczepić nie ze swojej winy - dodaje sędzia Dorota Zabłudowska z Iustitii. - Sytuacja w Polsce jest bardzo zróżnicowana - na przykład w Poznaniu jedne sądy się zaszczepiły, inne się nie zaszczepiły. Jest to naprawdę przykre z perspektywy sędziów, pracowników, osób, które w wymiarze sprawiedliwości muszą w jakiś sposób funkcjonować - tłumaczy pani sędzia. 

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM