Kolejne tarcze mogą okazać się droższe niż sam kryzys. Czy stać nas na kolejny pakiet pomocowy?
Napięcia na Bliskim Wschodzie ponownie rozgrzewają dyskusję o cenach paliw i możliwej reakcji państwa. Zdaniem prof. Pawła Wojciechowskiego na razie jest za wcześnie na powrót do kosztownych programów osłonowych – większą rolę może odegrać sam Orlen. Czy firma podzieli się potencjalnymi zyskami?
Według głównego ekonomisty BCC, profesora Pawła Wojciechowskiego obecny wzrost cen ropy jest przede wszystkim reakcją na napięcia geopolityczne i trudno traktować go jako przesłankę do uruchamiania kolejnej tarczy paliwowej. Poprzedni mechanizm kosztował budżet około 16 mld zł miesięcznie, dlatego decyzje o nowej interwencji powinny być poprzedzone oceną, czy obecny szok cenowy ma trwały charakter.
Gość "Magazynu EKG" zwraca uwagę, że większe możliwości działania ma dziś Orlen. Jako dominujący gracz na rynku spółka może ograniczać wpływ wzrostów cen poprzez politykę marż i wykorzystanie wcześniejszych zapasów, zamiast przenosić pełne koszty na kierowców. W takim scenariuszu pomysł dodatkowego opodatkowania nadmiarowych zysków traciłby uzasadnienie.
Ekonomista odniósł się również do dyskusji o podatkach. Podniesienie drugiego progu PIT określa jako propozycję wymagającą przede wszystkim zgody Ministerstwa Finansów i wskazuje, że każda taka zmiana oznacza wymierne konsekwencje dla dochodów budżetu. Równolegle trwa też debata o wyższym opodatkowaniu sektora bankowego jako jednym ze sposobów sfinansowania ewentualnych ulg dla podatników.
Czy kierowcy muszą przygotować się na dalsze podwyżki? Na to pytanie odpowiadamy w pełnej rozmowie, dostępnej w aplikacji TOK FM.
Źródło: TOK FM