Glapiński przed Trybunał Stanu? "Traktuje NBP jak swój prywatny folwark"
Postępowanie przed komisją sejmową w sprawie postawienia prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu może rozpocząć się jeszcze w tym roku. Chodzi o nieprawidłowości, które publicznie szefowi NBP zarzucił Paweł Mucha - członek zarządu NBP oraz były współpracownik prezydenta Andrzeja Dudy.
Mucha wytknął prezesowi m.in. że "kopie protokołów posiedzeń Rady Polityki Pieniężnej nie są w ogóle udostępniane co najmniej części członkom zarządu NBP". Ocenił, że "w praktyce działania organów NBP dochodzi do istotnych i mających kluczowe znaczenie dla funkcjonowania banku centralnego przekroczeń". NBP zrewanżował się specjalnym oświadczeniem, w którym ocenił działania Muchy jako "nieakceptowalne".
Glapiński: Atak na prezesa NBP jest atakiem na Polskę. 'To jest dramat, co ten człowiek mówi i robi'
O tym, że Adam Glapiński utrudnia pracownikom banku centralnego swobodne wykonywanie swoich obowiązków, informowano już w październiku 2022 roku. Jak przyznał na antenie TOK FM członek RPP Przemysław Litwiniuk, zgodnie z ówczesną decyzją zarządu członkowie RPP mogą służbowo przyjść do centrali NBP przy ul. Świętokrzyskiej w Warszawie tylko raz w tygodniu.
Zdaniem Hanny Gronkiewicz Waltz w świetle wyżej przedstawionych faktów decyzja o postawieniu Glapińskiego przed Trybunałem Stanu nie jest bezzasadna. - To jest dezorganizacja banku. Zgodnie z artykułem 17, ustępem 3 ustawy o NBP, zarząd wykonuje uchwałę RPP. Nie wyobrażam sobie więc, żeby zarząd mógł wykonywać uchwałę bez znajomości protokołów z posiedzenia RPP, bo potem zarząd byłby rozliczany za to, że źle ją wykonywał. Zarząd NBP to nie jakiś tam zarządzik, a organ konstytucyjny, w związku z tym należy go traktować jako organ kolegialny i wszyscy członkowie muszą dostawać odpowiednie materiały i analizy - podkreślała była prezeska NBP w audycji "EKG".
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Jak oceniła gościni "EKG", "nie ulega wątpliwości, że Glapiński traktuje NBP jak swój prywatny folwark". - Komu chce - daje, komu nie chce - nie daje - stwierdziła.
Glapiński a zasada apolityczności. "Mógł sobie mówić o tym przy kawie"
W konstytucji istnieje również zapis, mówiący, że "prezes Narodowego Banku Polskiego nie może należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej, niedającej się pogodzić z godnością jego urzędu". Tu prowadzący audycję Maciej Głogowski przypomniał wypowiedź Glapińskiego z lipca 2022 roku, według której Donald Tusk powrócił z Brukseli do Polski, by "obalić rząd, wprowadzić Polskę do strefy euro i podpisać się pod pomysłem państwa europejskiego".
W ocenie Gronkiewicz-Waltz nie tylko te słowa prezesa NBP naruszają Konstytucję. Była prezeska NBP przypomniała wywiad Glapińskiego dla tygodnikowa 'wSieci', w którym stwierdził on, że "odwieczna rosyjsko-niemiecka tendencja, by z Polski tworzyć kondominium (...) niestety, co jakiś czas się odzywa", a także słynne banery, które zawisły na siedzibie NBP. - Wyraźnie pomagał przy kampanii wyborczej, opowiadając się za rządem. Powinien być niezależny i na czas wykonywania swojej funkcji schować swoje sympatie polityczne do kieszeni. Mógł sobie mówić o tym przy kawie do znajomych, ale nie publicznie - podkreśliła
Odwołanie Glapińskiego "nie będzie łatwą procedurą"
Przed zapowiedziami opozycji dotyczącymi postawienia przed TS prezes NBP bronił się sugestiami, że przyczyną ataków jest chęć wprowadzenia euro w Polsce, co bez asygnaty prezesa NBP jest niemożliwe. Zapowiedział również, że NBP będzie walczył m.in. w instytucjach unijnych, które pilnują niezależności banków centralnych.
Jak przyznała Gronkiewicz-Waltz, odwołanie Glapińskiego "nie będzie łatwą procedurą". - W tej sytuacji on odwoła się oczywiście nie do suwerena, tylko do Europejskiego Banku Centralnego, będąc przeciwnikiem euro, co już jest samo w sobie sprzeczne - skomentowała w TOK FM była szefowa banku centralnego.