Członek RPP może służbowo przyjść do centrali NBP tylko raz w tygodniu. Bo tak zdecydował zarząd

Członek Rady Polityki Pieniężnej może wejść do centrali NBP tylko raz w tygodniu - poinformował w TOK FM jeden z nich, Przemysław Litwiniuk. - W ciągu końcówki 2021 i na początku 2022 doszło do poważnych zmian ograniczających swobodę funkcjonowania członków RPP - powiedział w rozmowie z Maciejem Głogowskim.
Zobacz wideo

Przemysław Litwiniuk, członek Rady Polityki Pieniężnej w kadencji 2022-2028, został zapytany o to, czy codziennie bywa w centrali Narodowego Banku Polskiego, która mieści się przy ul. Świętokrzyskiej w Warszawie.

- Codziennie tam nie bywam. Nie ma takiej konieczności, bo nie jestem w stosunku pracy. Po drugie, zgodnie z uchwałą zarządu NBP wizyta w banku o charakterze służbowym jest możliwa jeden raz w tygodniu, a jeśli jest posiedzenie decyzyjne, to tylko na to posiedzenie - odpowiedział gość "EKG". Zaznaczył, że wszystkie "ponadprogramowe" wizyty w rozumieniu uchwały nie są wizytami służbowymi.

"Doszło do poważnych zmian ograniczających swobodę funkcjonowania członków RPP"

Prowadzący audycję Maciej Głogowski dopytywał o zasadność istnienia takiej uchwały. Członek RPP stwierdził, że sam zadaje sobie to pytanie.

- Od dłuższego czasu dociekam, jakie podstawy uzasadniały dokonanie szeregu zmian w regulaminie RPP i uchwałach zarządu NBP. W ciągu końcówki 2021 i na początku 2022 doszło do poważnych zmian ograniczających swobodę funkcjonowania członków RPP - powiedział Przemysław Litwiniuk.

37 tys. za jedno spotkanie? "Sprowadzenie naszej pracy do bezrefleksyjnego podniesienia ręki to nadużycie"

Punktem wyjścia dla rozmowy były słowa prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego, który na ostatniej konferencji prasowej poinformował opinię publiczną, że każdy członek Rady Polityki Pieniężnej bierze 37 tys. złotych miesięcznie za uczestnictwo w jednym spotkaniu.

- Kwota ta nie jest mi znana, ani z rachunku bankowego, ani nie wynika z rozporządzenia prezydenta RP, ani nie jest równa wynagrodzeniu wiceprezesa NBP, któremu ma odpowiadać wynagrodzenie członków RPP. Być może jest ona liczona na maszynie, na której liczone są projekcje inflacji - skomentował wypowiedź Glapińskiego gość TOK FM.

Przemysław Litwiniuk zasugerował również, że słowa Glapińskiego dotyczące wysokich zarobków członka RPP wynikają z doświadczeń jego samego. Przypomniał, że obecny prezes NBP sam był członkiem RPP (w kadencji 2010-2016).

- Ja pracuję codziennie. Codziennie otrzymujemy drogą elektroniczną, a także w wydrukach, różnego rodzaju materiały, informacje i bilanse. Czytujemy prasę krajowo-zagraniczną oraz najnowsze doniesienia z innych rynków i z działalności innych banków centralnych. Uczestniczymy w różnego rodzaju formach komunikacji z otoczeniem, w tym z opinią publiczną. Więc sprowadzenie naszej pracy do jednego dnia, do jakiegoś bezrefleksyjnego podniesienia ręki za lub przeciwko propozycji pana prezesa, to po prostu nadużycie - ocenił.

O komentarz poprosiliśmy Narodowy Bank Polski. Biuro prasowe na pytania reporterki TOK FM odpowiedziało: "To nieprawda. Prezes NBP proponował członkom Rady powrót do rytmu i częstotliwości spotkań sprzed pandemii (dwa razy w miesiącu posiedzenie decyzyjne dwudniowe). Prof. Litwiniuk nie wykazał żadnego zainteresowania tą propozycją. Członkowie RPP mają dostęp do wszystkich informacji i analiz NBP taki sam jak w poprzednich kadencjach RPP. Jedyna różnica to wyższe obecnie wynagrodzenie RPP. Obecnie członkowie RPP otrzymują miesięczne wynagrodzenie powyżej 37 tys. PLN i nie jest od tej sumy odejmowane potrącenie na ubezpieczenie społeczne ZUS".

DOSTĘP PREMIUM