,
Obserwuj
Polityka

Dziennikarz wskazał zaskakujący scenariusz. "Kaczyńskiemu się to w głowie nie mieści"

oprac. MZ
2 min. czytania
13.11.2025 19:28

- Komuś takiemu jak Jarosław Kaczyński w ogóle się w głowie nie mieści perspektywa, w której to on by musiał uznać supremację Mentzena w negocjacjach koalicyjnych. To jest w ogóle nie do wyobrażenia w tym uniwersum PiS-owskim, które istnieje od kilkudziesięciu lat - mówił w TOK FM dziennikarz Mateusz Mazzini.

Konfederacja coraz bardziej depcze PiS-owi po piętach. Zdaniem Mateusza Mazziniego nie można wykluczyć scenariusza, że po wyborach w 2027 roku to partia Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka będzie miała więcej posłów niż PiS.

- To będzie miało bardzo dużo konsekwencji dla polskiej sceny politycznej - także jednostkowych, psychologicznych. Bo domyślam się, że komuś takiemu jak Jarosław Kaczyński w ogóle się w głowie nie mieści perspektywa, w której to on by musiał uznać supremację Mentzena w negocjacjach koalicyjnych. To jest w ogóle nie do wyobrażenia w tym uniwersum PiS-owskim, które istnieje od kilkudziesięciu lat - powiedział w "Wywiadzie Politycznym" w TOK FM dziennikarz, współpracownik "Gazety Wyborczej" i "Tygodnika Polityka".

Gość Karoliny Lewickiej zwrócił też uwagę na ostatnie wymiany uszczypliwości pomiędzy Mentzenem a Kaczyńskim. Lider Konfederacji nazwał prezesa PiS “chamem” w odpowiedzi na wypowiedź, która miała dotyczyć spektrum autyzmu.

- Polityka się bardzo zradykalizowała. Straciła jakiekolwiek normy, jakiekolwiek poczucie wzajemnego szacunku dla rywala. I Mentzen jako człowiek, który pochodzi z innego pokolenia, dużo lepiej rozumie te wszystkie zmiany społeczne, technologiczne. Ewidentnie jest politykiem bardziej dopasowanym do tej takiej nihilistycznej, reakcyjnej, prawicowej rzeczywistości, z którą mamy do czynienia dzisiaj. Kaczyński może po prostu nie umie być aż tak bezpardonowy albo przynajmniej nie ubiera tej swojej bezpardonowości w takie słowa - ocenił Mazzini.

Redakcja poleca

Jak dodał, w relacjach między partiami chodzi też o podział "fruktów" po ewentualnym przejęciu władzy. - Konfederaci muszą moim zdaniem pamiętać o tym, że już dość długo funkcjonują jako partia na polskiej scenie politycznej, ale cały czas są poza jakąkolwiek strukturą władzy. I im ta partia ma więcej członków, tym większa będzie presja oddolna, żeby jednak zacząć uczestniczyć w tym podziale benefitów wynikających z rządu - podsumował dziennikarz.

Źródło: TOK FM