Jak wyjść z kryzysu w stosunkach polsko-ukraińskich? "Jest trzeci aktor, ukryty"
11 lipca to rocznica tzw. krwawej niedzieli, kiedy doszło do kulminacyjnych wydarzeń zbrodni na Wołyniu. - Trzeba bardzo wyraźnie powiedzieć, że to nie jest tylko i wyłącznie spór bilateralny. Jest trzeci aktor, ukryty - mówił w TOK FM historyk Michał Michalski.
Jak wyjść z kryzysu w stosunkach polsko-ukraińskich? "Jest trzeci aktor, ukryty"
11 lipca obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP. To rocznica tzw. krwawej niedzieli z 1943 r., kiedy to doszło do kulminacyjnych wydarzeń zbrodni na Wołyniu. Kwestia oceny od wielu lat wywołuje kontrowersje w relacjach polsko-ukraińskich i jest tematem trudnych rozmów, regularnie naznaczonych skrajnymi emocjami. Dzieje się tak pomimo licznych działań i gestów, jakie wykonali dotychczas przedstawiciele władz obu krajów.
O to, co wiedzą Ukraińcy o zbrodniach wołyńskich, a co wiedzą Polacy pytany był w "Poranku TOK FM" historyk Michał Michalski.
- To całkowicie rozbieżne narracje i jednocześnie narracje o bardzo dużym stopniu złożoności. Perspektywa ukraińsko to perspektywa postępującej co najmniej od kilku lat i coraz dalej idącej heroizacji oddziałów Ukraińskiej Armii Powstańczej UPA. Te prezentowane są jako kluczowa składowa tzw. ukraińskiego ruchu narodowowyzwoleńczego. Innymi słowy: to heroiczni partyzanci, którzy w beznadziejnej walce walczyli i ginęli za wolną Ukrainę - mówił w rozmowie z Aleksandrą Karasińską.
Jak dodał z polskiej perspektywy podnoszone jest m.in. to, że ofiarami padała przede wszystkim ludność cywilna.
- Tu też jest punkt rozbieżny z narracją ukraińską, bo nie jest to wojna chłopska, o której często słyszymy. I nie jest to konfrontacja oddziałów partyzanckich z dwóch stron. Sekwencja zdarzeń jest taka: najpierw następują mordy, których kulminacja to właśnie 11 lipca 1943 r., czyli tzw. krwawa niedziela. To równoczesny atak na ponad 100 wsi zamieszkałych przez ludność polską, a dopiero potem powstają oddziały polskiej samoobrony. Tak, dochodzi również do do akcji odwetowych na ludności ukraińskiej - podkreślił.
Zastrzegł, że choć konfrontacja na liczby jest "zawsze czymś bardzo niedobrym", to nie można zapomnieć, że to co najmniej 100 tys. ofiar ze strony polskiej i 15 do 20 tys. ofiar ze strony ukraińskiej.
Inna rzecz, dopowiedział, że do tzw. antypolskiej czystki UPA dochodziło nie tylko na Wołyniu, ale też na Podolu czy terenach Galicji wschodniej.
Czy możliwe są wspólne badania i wspólne stanowisko? Tu problemów jest więcej.
Jak mówił Maciej Dancewicz z Fundacji Wolność i Demokracja, także gość TOK FM, problemem jest m.in. to, że na Ukrainie podważanie heroicznej części działalności UPA jest karalne; zapisane w kodeksach karnych.
Quiz: Najważniejsze wydarzenia ostatnich dni. Uważnie śledzisz wiadomości? Sprawdź się w quizie TOK FM
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.
Michał Michalski zwrócił z kolei uwagę, że "obydwie strony tego konfliktu pamięci w oczywisty sposób go instrumentalizują na potrzeby polityki wewnętrznej". - Trzeba też bardzo wyraźnie powiedzieć, że to nie jest tylko i wyłącznie spór bilateralny. Jest trzeci aktor, ukryty. Oczywiście chodzi o Rosję i element wojny kognitywnej prowadzonej obok wojny kinetycznej, która cały czas trwa na Ukrainie. To działania podejmowane przez przez stronę rosyjską, by doprowadzić do maksymalnego zaognienia relacji polsko-ukraińskich - podkreślił historyk w TOK FM.
Źródło: TOK FM, PAP