Rośnie frustracja w Ukrainie. "Największy dotychczas wybuch gniewu"
W Ukrainie rośnie frustracja związana z poborem do wojska. Eksperci ostrzegają, że sytuacja może odbić się na bezpieczeństwie kraju. -Ukraińcy nadrabiają dronami i automatyzacją, ale żołnierzy po prostu nie ma - mówił w TOK FM Michał Potocki z "Dziennika Gazety Prawnej".
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak wygląda sytuacja z poborem w Ukrainie?
- Co wydarzyło się we Lwowie?
- Jaki spór może zdominować scenę polityczną kraju po wojnie?
W środę we Lwowie dwieście osób starło się z wojskowymi i policją po tym, jak zatrzymano zmobilizowanego 30-latka. Ludzie krzyczeli "hańba", wywrócili wojskowy samochód. Jedna osoba została zatrzymana za napaść na policjanta.
Jurij Honczarenko, szef platformy analitycznej Ukraiński Klub Bezpieczeństwa, w rozmowie z Kyiv Post ostrzega, że z problemu politycznego i społecznego sytuacja staje się zagrożeniem dla bezpieczeństwa. W obronie mundurowych wystąpił prezydent Wołodymyr Zełenski. A ukraiński resort obrony podkreśla, że z całej sytuacji najbardziej cieszy się wróg.
- To był chyba największy wybuch gniewu dotychczas - mówił o zamieszkach we Lwowie w "Zapytam inaczej" Michał Potocki z "Dziennika Gazety Prawnej". Jak dodawał, wśród zatrzymanych byli także żołnierze w czynnej służbie.
- Ukraina ma ogromny problem z mobilizacją. Ci ochotnicy, którzy chcieli iść do armii, już dawno do niej trafili. Kolejki, które się ustawiały pod komendami uzupełnień w 2022 roku, już się rozpłynęły - mówił gość Anny Piekutowskiej.
Jak wskazał, stany osobowe są uzupełnione w jednostkach w 20-30 proc. - Co jest dramatycznym poziomem. Ukraińcy nadrabiają dronami i automatyzacją, ale żołnierzy po prostu nie ma - dodał Potocki.
Zdaniem dziennikarza, spór między tymi, co walczyli, a uchylantami oraz tymi, którzy zostali w kraju, a tymi, którzy wyjechali, może po wojnie zdeterminować scenę polityczną kraju.
Źródło: TOK FM