Kowal tłumaczy, dlaczego nie było nas w Genewie. Lewicka: Nie szukajmy tandetnych wymówek
- Na pewno dzisiaj Polska, przy naszym wzroście gospodarczym, jest traktowana jako konkurencyjna także przez naszych partnerów na Zachodzie. Więc to nie jest tak, że wszyscy się cieszą, że usiądziemy przy każdym stole i będziemy dowodzić. Bo wiedzą, że nasze karty gospodarcze dzisiaj są mocne - tak nieobecność Polski w spotkaniu dotyczącym planu pokojowego dla Ukrainy w Genewie tłumaczył w TOK FM Paweł Kowal.
"O Genewę była drama nie na miejscu"
28-punktowy plan pokojowy zaproponowany przez USA był tematem rozmów, które w niedzielę odbyły się w Genewie. Wzięli w nich udział doradcy bezpieczeństwa narodowego Francji, Wielkiej Brytanii, Niemiec i przedstawiciele Włoch, USA, UE oraz Ukrainy. Przy stole nie było przedstawiciela Polski.
- O Genewę była drama nie na miejscu, bo premier był wtedy na szczycie, gdzie było absolutnie jego miejsce. Był na szczycie Unia Europejska-Afryka - powiedział w "Poranku TOK FM" Paweł Kowal, przewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych i pełnomocnik rządu ds. odbudowy Ukrainy.
- Nie szukajmy tandetnych wymówek. Nasze interesy dotyczące naszego bliskiego sąsiedztwa reprezentują w tych rozmowach Berlin, Paryż i Londyn - odpowiedziała Karolina Lewicka.
"Naszym celem nie jest siadanie przy każdym stole"
- Ale naszym celem nie jest siadanie przy każdym stole, gdzie się toczą rozmowy - bronił Kowal. Jak przekonywał, "te rozmowy toczą się dziś przy trzech czy czterech stolikach, z których przy jednym są jedni, przy drugim są drudzy". - My przy tym podstawowym jesteśmy, tam, gdzie się decyduje polityka europejska. Podstawowym formatem ustalania polityki zagranicznej Unii Europejskiej jest Rada - argumentował polityk.
I dodał, że "nie możemy się skupić na tym, żeby dostawać stołek tylko na tym, żeby załatwić sprawę".
- Żeby nie było tak, że siłowa zmiana granicy w Europie Środkowej jest sankcjonowana prawnie. Na razie nie można zarzucić polskiemu rządowi, że nie radzi sobie z tą sytuacją. Bo wprost przeciwnie. Proszę nie oczekiwać od nas, że my zmienimy Trumpowi Witkoffa. Na pewno dzisiaj Polska, przy naszym wzroście gospodarczym, jest traktowana jako konkurencyjna także przez naszych partnerów na Zachodzie. Więc to nie jest tak, że wszyscy się cieszą, że my usiądziemy przy każdym stole i będziemy dowodzić. Bo oni wiedzą, że nasze karty gospodarcze dzisiaj i potencjał są mocne, znacznie mocniejsze niż 10-15 lat temu. Jednak miarą sukcesu nie może być tutaj, żebyśmy dosiedli do każdego stolika, tylko żebyśmy byli tam, gdzie są te najważniejsze sprawy i osiągali cele - zaznaczył Kowal.
- My dajemy najwięcej proporcjonalnie na bezpieczeństwo i najbardziej pomagaliśmy Ukrainie i w związku z tym mamy tytuł, żeby się domagać, żeby żadna kwestia strategiczna dotycząca praw NATO, suwerennych państw Europy Środkowej nie była załatwiona bez naszego udziału - podsumował gość TOK FM.
Źródło: TOK FM