Kryptowaluty wracają do Sejmu. Poseł KO wyjaśnił, co "nie jest prawdą"
Rząd zajmie się we wtorek projektem ustawy o rynku kryptoaktywów. To będzie już drugie podejście, po tym, jak prezydent zawetował rządową ustawę, a w Sejmie nie udało się odrzucić jego weta. Poseł KO Marek Sowa w TOK FM bronił zaproponowanych przez rząd rozwiązań.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Czy Marek Sowa zgadza się z zarzutami prezydenta wobec ustawy o rynku kryptowalut?
- Jakie były główne założenia zawetowanej ustawy o kryptoaktywach?
W piątek Sejm nie odrzucił weta prezydenta Karola Nawrockiego do ustawy o kryptoaktywach. Przed głosowaniem premier Donald Tusk na zamkniętej części obrad Sejmu przedstawił informację dotyczącą spraw z zakresu bezpieczeństwa państwa.
Decyzję o wecie prezydent uzasadnił tym, że ustawa zawierała zbyt dużo wytycznych. Przedstawiciele prezydenta krytykowali też wysokość opłat administracyjnych, które były wprowadzone po wejściu w życie ustawy.
W "Poranku TOK FM" Marek Sowa poseł Koalicji Obywatelskiej podkreślił, że opłaty te "mieszczą się w średniej unijnej".
- To jest 0,4 proc. nie mniej niż 500 EUR i to jest wyliczane, powiedziałbym, od wpływu z działalności podstawowej i z zysku, więc te opłaty kształtują się na poziomie średniej w Unii Europejskiej. Gość Dominiki Wielowieyskiej dodał, że nie jest prawdą, że rząd próbował wprowadzić najwyższe opłaty w UE. - Mówimy w ustawie o maksymalnych opłatach, ale one mogą być też niższe - dodał Sowa.
Własny projekt ustawy ws. kryptoaktywów zapowiedział już prezydent Nawrocki, a także Polska 2050.
Co zakładała zawetowana ustawa?
Celem zawetowanej ustawy - uchwalonej przez Sejm 7 listopada br. - była m.in. implementacja unijnych przepisów, czyli rozporządzenia MiCA (The Markets in Crypto-Assets Regulation). Zgodnie z ustawą nadzór nad rynkiem kryptoaktywów sprawowałaby Komisja Nadzoru Finansowego, wyposażona w odpowiednie narzędzia nadzorcze i kontrolne. Doprecyzowano niektóre obowiązki emitentów tokenów powiązanych z aktywami i tokenów będących e-pieniądzem, a także dostawców usług w zakresie kryptoaktywów.
W przypadku naruszenia przepisów KNF mogłaby wpisywać do prowadzonego przez siebie rejestru nieuczciwe domeny internetowe służące do prowadzenia działalności w zakresie kryptoaktywów. Miałoby to chronić klientów i rynek przed takimi podmiotami. Ustawa miała wprowadzić odpowiedzialność karną za przestępstwa popełniane m.in. w związku z emisją tokenów czy świadczeniem usług w zakresie kryptoaktywów bez wcześniejszego zgłoszenia tego KNF.
Sprawcom najpoważniejszych naruszeń groziłaby m.in. grzywna w wysokości do 10 mln zł. Zawetowane przepisy zakładały też regulację kwestii internetowych kantorów walutowych – one też miały być objęte nadzorem KNF. Zgodnie z ustawą miałyby one prowadzić dla swoich klientów indywidualne rachunki płatnicze, co m.in. chroniłoby pieniądze klientów, a także pozwoliło im dysponować nimi w dowolnym momencie.
Źródło: TOK FM, PAP