Nadzwyczajne posiedzenie rządu. Chodzi o amerykańskie wojsko. Gen. Polko: Polska musi wykonać pierwszy krok
Polski rząd chce, by część amerykańskich żołnierzy stacjonowała tu na stałe - we wtorek w tej sprawie odbywa się posiedzenie Komitetu Rady Ministrów do spraw Bezpieczeństwa Narodowego. Jak ma się obecność żołnierzy z USA wraz z rodzinami do bezpieczeństwa Polski? O tym w "Pierwszym programie" mówił gen. Roman Polko, były dowódca jednostki specjalnej GROM.
Warszawa chce przekonać Waszyngton, aby przynajmniej część z sił USA obecnych w Polsce stacjonowało tu na stałe. We wtorek o godzinie 7.30 rozpoczęło się posiedzenie Komitetu Rady Ministrów do spraw Bezpieczeństwa Narodowego, które poświęcone jest tej sprawie. Spotkanie ma dotyczyć także zwiększonej obecności amerykańskich żołnierzy w naszym kraju, których liczba - według ostatniej deklaracji prezydenta Donalda Trumpa - ma sięgnąć 15 tys.
Zadowolony z planów polskiego rządu jest gen. Roman Polko - Wreszcie nie mówimy o jakimś Fort Trump, tylko rząd chce przejść do konkretnych działań. Można opowiadać o Fort Trump, a jeżeli nie zbuduje się podstaw pod taką stałą bazę amerykańską, to trudno, by taka baza powstała. To Polska musi przejąć inicjatywę, wykonać pierwszy krok - komentował były dowódca jednostki specjalnej GROM w rozmowie z Wojciechem Muzalem.
Gen. Polko uważa, że "sama ilość żołnierzy nie ma takiego znaczenia jak trwałość tej obecności". - Kiedy (...) są tutaj z rodzinami, kiedy wiążą ich szkoły, miejsca pracy (...), to strona rosyjska uderzając w taką bazę, narażałaby się na odwet nie tylko ze strony Polski, ale ze strony amerykańskiej - argumentował gość "Pierwszego programu".
Co muszą zrobić rządzący w ramach przygotowań do zwiększonej obecności naszych amerykańskich żołnierzy? Co zaskakuje amerykańskich żołnierzy w naszym kraju i dlaczego w Polsce czują się lepiej niż w Niemczech?
Całej rozmowy Wojciecha Muzala z gen. Romanem Polko wysłuchasz tutaj:
Źródło: TOK FM