"Oto można dojeżdżać ludzi Morawieckiego w PiS". "Całus niedźwiedzia" w partii Kaczyńskiego
Przemysław Czarnecki został wyrzucony przez Jarosława Kaczyńskiego z klubu radnych PiS w sejmiku na Dolnym Śląsku. - Wedle moich informacji to przekaz z Wrocławia na całą Polskę: "Oto można dojeżdżać ludzi Morawieckiego w PiS" - mówił w Poranku TOK FM Jacek Gądek z "Newsweeka".
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Jarosław Kaczyński wyrzucił siedmiu radnych PiS, w tym Przemysława Czarneckiego;
- Co nam mówi ta historia o walkach frakcyjnych w PiS;
- Czy w dłużej perspektywie Mateusz Morawiecki może w tych walkach ucierpieć.
Interia podała, że Jarosław Kaczyński wykluczył siedmiu radnych z klubu, który reprezentuje Prawo i Sprawiedliwość w sejmiku województwa dolnośląskiego. Znalazł się wśród nich Przemysław Czarnecki, syn byłego polityka tej partii Ryszarda Czarneckiego. Po ruchu Kaczyńskiego PiS ma już tylko sześciu radnych w tym sejmiku. Co stało za tym przewrotem na Dolnym Śląsku?
- Jeśli chodzi o hurtowe wyrzucenie radnych z sejmiku, to ludzie z PiS sami do mnie zadzwonili i mówili tak: "Wszyscy z partii dzwonią do siebie i pytają, o co poszło". Jedna teoria jest taka, że była marszałek Sejmu Elżbieta Witek podreptała do Jarosława Kaczyńskiego i poskarżyła mu się, po czym ten hurtem wyrzucił tych ludzi. Dlaczego? Tego do końca nie wiem - powiedział w Poranku TOK FM Jacek Gądek z "Newsweeka".
Jak dodał, pogłoski mówią, że wyrzucona część radnych Prawa i Sprawiedliwości chciała się dogadać z Platformą Obywatelską na odwołanie prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka. - Jeśli tak by się stało, to wtedy część PiS wsparłaby kandydata PO Michała Jarosa - przytaczał i zaznaczył, że nie ma wielkiej wiary w tę teorię. - Nawet gdyby do tego doszło, to byłby taki całus niedźwiedzia - stwierdził rozmówca Dominiki Wielowieyskiej.
- Wydaje mi się, że to, co na pewno za tym stoi, to ostra walka frakcyjna w tymże województwie. Tam swoich ludzi ma Michał Dworczyk, aktualnie europoseł PiS. I właśnie tych wyrzuconych radnych można kojarzyć z Dworczykiem. Jest tam też Elżbieta Witek i jeszcze europosłanka Anna Zalewska (była minister edukacji w rządzie Zjednoczonej Prawicy - przyp. red.). Zwłaszcza te dwie panie absolutnie nienawidzą się z Michałem Dworczykiem i walczą tam na noże - ocenił gość TOM FM.
"Można dojeżdżać ludzi Morawieckiego". Oto przekaz "z Wrocławia na całą Polskę"
Jacek Gądek przypomniał również, że Dworczyk jest człowiekiem byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Dlatego przetasowania w PiS na Dolnym Śląsku mogą być przekazem do działaczy tej partii: "Oto można dojeżdżać ludzi Morawieckiego w Prawie i Sprawiedliwości". - Wedle moich informacji taki jest przekaz z Wrocławia na całą Polskę - stwierdził.
Drugi z gości Poranka TOK FM - Michał Danielewski, zastępca redaktor naczelnej Polityka.pl - zwrócił uwagę, że cała ta historia może być "przyczynkiem do opowieści o tym, co wydarzy się podczas wyborów parlamentarnych w 2027 roku". - To opowieść o PiS-ie, który jest jedną pięścią, prze do władzy i jest tylko pytanie, jak bardzo te wybory wygra. Natomiast okazuje się, że to ugrupowanie też ma swoje wewnętrzne kłopoty i walki frakcyjne. Tam też będą jeszcze różne spory i przetasowania. Więc dwa lata do wyborów to dużo czasu i jeszcze może być wiele mniejszych lub większych niespodzianek w tej formacji, która się do władzy wybiera - podsumował gość Dominiki Wielowieyskiej.
Źródło: TOK FM