,
Obserwuj
Polityka

Pałac Prezydencki kontra rząd. "To jest gang Olsena"

PAP
3 min. czytania
19.11.2025 12:16

Nie można powiedzieć, że państwo zdało egzamin i to jest coś bardzo niepokojącego - mówił szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki, odnosząc się do aktów dywersji na kolei. - Prezydent zdecydowanie jest zdania, że służby powinny działać szybciej - podkreślił rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.

Zbigniew Bogucki, Karol Nawrocki, Paweł Szefernaker
Zbigniew Bogucki, Karol Nawrocki, Paweł Szefernaker
fot. Anita Walczewska/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak Pałac Prezydencki komentuje działania państwa polskiego w reakcji na akty dywersji na kolei?
  • Co zdaniem rzecznika prezydenta i szefa jego kancelarii powinno być zrobione lepiej?
  • Czy ktoś powinien podać się do dymisji?

W weekend na trasie Warszawa-Lublin doszło do dwóch aktów dywersji; podczas pierwszego z nich eksplozja ładunku wybuchowego zniszczyła tor kolejowy. W innym miejscu pociąg z 475 pasażerami musiał nagle hamować z powodu uszkodzonej linii kolejowej. Prokuratura wszczęła w poniedziałek śledztwo w sprawie aktów dywersji o charakterze terrorystycznym.

Do sprawy odniósł się w środę w RMF 24 szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki. Według niego państwo pod rządami premiera Donalda Tuska i szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego "śpi, nie działa, nie potrafi odpowiedzieć na to zagrożenie". Dopytywany, czy ministrowie zdali egzamin, zaprzeczył. - Nie można powiedzieć, że państwo zdało egzamin i to jest coś bardzo niepokojącego - ocenił.

Zapewnił, że nie jest to sytuacja, z której on, obóz prezydencki czy prezydent by się cieszyli, natomiast jest to sytuacja, która - według niego - powinna być natychmiast wyjaśniona, a odpowiedzialni za ten stan rzeczy pociągnięci do odpowiedzialności.

"Służby kilkanaście pierwszych godzin przespały"

Bogucki zauważył, że służby miały informacje o wybuchu już w sobotę po godz. 21, ale czynności podjęto dopiero rano. - Jadą tam funkcjonariusze policji, ale (...) nie są w stanie znaleźć miejsca wybuchu, bo nie mają latarek, bo nie mają sprzętu, bo nie mają ochoty, bo nie mają woli, bo nie mają rozkazu, bo nie ma nadzoru nad służbami - wymieniał. Dodał, że "Kierwiński i ci, którzy dzisiaj dowodzą policją, to jest gang Olsena" - mówił Bogucki. Na pytanie, czy szef MSWiA powinien podać się do dymisji, odpowiedział twierdząco.

Podobne zdanie w kwestii szybkości działania służb wyraził rzecznik prezydenta. Rafał Leśkiewicz w środę w rozmowie z Super Expressem powiedział, że Karol Nawrocki, który otrzymywał na bieżąco informacje od służb ws. aktu dywersji na kolei, "zdecydowanie jest zdania, że służby powinny działać szybciej".

- Wygląda na to, że służby trochę te kilka czy kilkanaście pierwszych godzin przespały. (...) Mamy takie wrażenie, że początkowo zignorowano trochę potencjalne zagrożenie. Nie zareagowano odpowiednio szybko, co doprowadziło w efekcie do tego, że tych dwóch Ukraińców, których udało się zidentyfikować z imienia i nazwiska, wyjechało z Polski. To niepokojące - powiedział.

Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie aktów dywersji o charakterze terrorystycznym, skierowanych przeciwko infrastrukturze kolejowej i popełnionych na rzecz obcego wywiadu. Śledztwo, jak przekazano, będzie prowadzone przez zespół prokuratorów. W jego skład wejdą prokuratorzy ze wspomnianego mazowieckiego wydziału PZ PK oraz funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Centralnego Biura Śledczego Policji.

Premier Donald Tusk poinformował we wtorek w Sejmie, że osoby podejrzewane o akt dywersji na kolei to obywatele Ukrainy współpracujący z rosyjskimi służbami. Dodał, że zwrócił się do MSZ o podjęcie natychmiastowych działań dyplomatycznych w celu oddania Polsce podejrzewanych o zamach terrorystyczny.

Źródło: PAP