Po wpadce ministra chcą zmienić przepisy. Chodzi o rejestracje używanych samochodów
Ministerstwo Cyfryzacji pracuje nad przepisami, które mają umożliwić weryfikację numeru VIN samochodu w europejskich bazach danych, jednak - jak podkreślono na łamach Interii - "taka możliwość będzie zarezerwowana dla urzędów, a więc przeciętny Kowalski wciąż będzie narażony na zakup auta ze sklonowanym numerem".
- Nowelizacja Prawa o Ruchu Drogowym umożliwi jedynie urzędom, a nie obywatelom, sprawdzanie numerów VIN w europejskich bazach danych;
- Sekretarz stanu Dariusz Standerski potwierdził, że obecnie brak jest prawnych możliwości wymiany informacji o pojazdach między krajami UE, a wprowadzenie takich rozwiązań wymaga unijnych uzgodnień;
- Minister Krzysztof Gawkowski wystąpił do Komisji Europejskiej o umożliwienie obywatelom dostępu do danych o pojazdach, lecz rząd wciąż czeka na odpowiedź.
Sprawa nabrała rozgłosu po ubiegłorocznym incydencie z udziałem ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego. Używane auto, które polityk kupił za 100 tys. zł, okazało się klonem samochodu, który jeździ we Francji. Pojazd został zajęty przez policję i stracił prawo do poruszania się po drogach.
Dotychczasowe metody, takie jak popularne dekodery VIN czy kontrole w urzędach, nie pozwalają wykryć oszustwa, ponieważ samochód o danym VIN-nie nie figuruje w bazach samochodów utraconych.
Rząd chce zmienić prawo. Ale kupujący nie unikną oszustwa
Po ujawnieniu, że Gawkowski padł ofiarą oszustwa, rozpoczęto prace nad nowelizacją Prawa o Ruchu Drogowym. Jak poinformował sekretarz stanu w Ministerstwie Cyfryzacji Dariusz Standerski, projekt obejmuje m.in. regulacje, które umożliwiają organom rejestrującym wymianę danych o pojazdach z innymi państwami członkowskimi Unii Europejskiej - przed rejestracją pojazdu zarejestrowanego w innym państwie członkowskim UE.
Jednak - jak zaznaczył Standerski - na podstawie dziś obowiązujących przepisów nie można wymieniać danych o pojazdach z innymi państwami członkowskimi UE, a nowe przepisy nie zmienią sytuacji kupujących, gdyż prawo do weryfikacji VIN-u będą miały bowiem organa rejestrujące pojazd, czyli urzędy komunikacji, a nie obywatele, którzy kupują auto. W praktyce oznacza to, że nabywca kradzionego pojazdu po prostu go nie zarejestruje, ale nadal będzie ofiarą oszustwa i straci pieniądze.
Rząd ma świadomość ograniczeń tych rozwiązań, jednak ten akurat problem nie jest łatwy do rozwiązania, wymaga bowiem uzgodnień na szczeblu unijnym. W tej sprawie minister cyfryzacji już w 2024 roku za pośrednictwem MSZ wystąpił do Komisarz UE ds. Transportu Adiny Vălean, a w marcu 2025 roku spróbował ponownie, tym razem zwracając się do Komisarza Transportu Apostolosa Tzitzikostasa.
W obu pismach Gawkowski apelował o zainicjowanie prac legislacyjnych dotyczących umożliwienia obywatelom państw członkowskich UE dostępu do danych o pojazdach zarejestrowanych w tych państwach. Celem inicjatywy - jak wyjaśnia resort - jest umożliwienie weryfikacji legalności używanego auta jeszcze przed jego zakupem, bo to jedyna metoda na uniknięcie oszustwa.
Obecnie rząd oczekuje na stanowisko Komisarza Transportu UE, a więc nie wiadomo, kiedy czy i w ogóle nastąpią zmiany prawne w tej kwestii.
Posłuchaj:
Źródło: Interia