Polska musi uznać małżeństwa jednopłciowe zawierane za granicą. "Trybunał ma mocne zęby"
Wtorkowy wyrok TSUE jest przełomowy dla uznawania małżeństw jednopłciowych w Polsce. - Wydaje mi się, że Naczelny Sąd Administracyjny, który ostatecznie rozstrzygnie o tym akcie małżeństwa, ma bardzo wyraźne instrukcje, jak powinien postąpić - mówił w TOK FM adwokat Paweł Knut.
- Państwo członkowskie ma obowiązek uznać małżeństwo pary tej samej płci, które zostało legalnie zawarte w innym kraju Unii, nawet jeśli prawo tego państwa nie uznaje tego typu związków - orzekł we wtorek Trybunał Sprawiedliwości UE;
- Sprawa dotyczy pary Polaków, którzy pobrali się w Berlinie.
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu orzekł we wtorek w sprawie dwóch mężczyzn, którzy pobrali się w Berlinie, a Polska nie uznaje ich za małżeństwo. Trybunał stwierdził, że Polska w tej sprawie łamie unijne prawo. Ich małżeństwo powinno być uznane w Polsce ze względu na unijną zasadę - swobody przemieszczania się.
Zdaniem pełnomocnika skarżących mec. Pawła Knuta Trybunał postawił sprawę jasno. - Wydaje mi się, że Naczelny Sąd Administracyjny, który ostatecznie rozstrzygnie o tym akcie małżeństwa, ma bardzo wyraźne instrukcje, jak powinien postąpić. TSUE powiedział, że każde państwo członkowskie Unii Europejskiej ma obowiązek uznawania zagranicznych aktów małżeństwa - wyjasnił w rozmowie z Adamem Ozgą.
Jak dodał, "jeżeli państwo ma tylko jeden sposób poznawania, jakim jest transkrypcja, czyli takie zarejestrowanie tego aktu, to musi transkrybować". - I to transkrybowanie jest ewidentnym obowiązkiem Polski, który spoczywa na Polsce - zaznaczył prawnik.
"Trybunał luksemburski ma mocne zęby"
Czy wtorkowy wyrok może zostać podważony, jeżeli a dwa lata wybory w Polsce wygra skrajna prawica?
- Trybunał ma mocne zęby, bo w momencie, kiedy nie wykonujemy jego rozstrzygnięć, można złożyć skargę do Komisji Europejskiej. KE może wszcząć postępowanie naruszeniowe i skierować do tego samego Trybunału wniosek o to, żeby nałożyć na państwo członkowskie kary pieniężne - powiedział gość "TOK 360".
Przypomniał, że taki manewr już w Polsce ćwiczyliśmy. - Ale jeżeli argument blamażu na arenie międzynarodowej na nas nie działa, to wydaje się, że ten argument finansowy jest jednak czymś dużo mocniejszym. Więc jeżeli decydenci będą próbowali jakoś się wymiksować z tego rozstrzygnięcia, to TSUE ma twarde narzędzie do tego, żeby zdyscyplinować takie niesforne państwo członkowskie - podsumował adwokat.
Źródło: TOK FM