"Prawilne Polki" zniknęły, ale problem został. "Rosjanie wiedzą, co robią"
Konto "prawilnych Polek", które wzywały do polexitu, zostało usunięte z TikToka. Jednak problem wcale nie zniknął. - Są państwa, w których podjęto decyzję o zakazie korzystania z mediów społecznościowych przez osoby do 16. roku życia. Pytanie, czy to nie jest kierunek, o którym i w Polsce powinno się rozmawiać - mówił w TOK FM ekspert Maciej Broniarz.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie treści promował profil Prawilne_Polki na TikToku?
- Dlaczego łatwiej generować treści za pomocą sztucznej inteligencji?
- Jakie działania dezinformacyjne prowadzi Rosja w mediach społecznościowych?
- Jakie są sposoby na walkę z dezinformacją w internecie?
Na profilu "Prawilne_Polki" na TikToku młode kobiety namawiały do polexitu. Tłumaczyły np., że Polska poza Unią Europejską byłaby "bardziej polska". Mówiły "dość rządzenia z Brukseli", a europejską Wspólnotę nazywały "eurokołchozem". Filmików była kilka, na każdym wypowiadała się inna dziewczyna. Problem w tym, że rzekome "prawilne Polki" były wygenerowane za pomocą sztucznej inteligencji. Finalnie profil został zlikwidowany. Wciąż do końca nie wiadomo, kto go prowadził.
Maciej Broniarz z Centrum Nauk Sądowych Uniwersytetu Warszawskiego przekonywał w TOK FM, że tego typu treści w mediach społecznościowych jest więcej, zmieniają się tylko mechanizmy ich produkcji. - I to będzie problem (…). Filmy, o których pan redaktor wspomniał, rzeczywiście zniknęły z tego jednego profilu, ale zostały skopiowane i są dostępne na dziesiątkach innych profili - wskazał w rozmowie z Filipem Kekuszem.
W kontekście wspomnianych "mechanizmów produkcji" Broniarz zauważył, że sztuczna inteligencja pozwala na generowanie takich treści dużo szybciej. - W bardzo krótkim czasie [można stworzyć] kilkadziesiąt filmów, na których osoby wyglądające bardzo naturalnie opowiadają rzeczy wysoce szkodliwe - podkreślał. Zwłaszcza że materiały te trafiają w dużej mierze do odbiorców młodych, których poglądy dopiero się kształtują.
- Pamiętajmy, że np. TikTok to medium absolutnie niekontrolowane. I jeśli popatrzymy, na jakie treści można tam natrafić, to dezinformacja w kontekście polexitu to tylko jeden z przykładów - zaznaczył Broniarz. Według eksperta to, co się dzieje, jest olbrzymią kampanią realizowaną przez Rosję. - A filmiki generowane przez AI to tylko jeden z elementów tej strategii - wskazał.
Co na przykład robi Rosja? Broniarz wspomniał chociażby o prowadzeniu lustrzanych profili w mediach społecznościowych, w których główną bohaterką jest młoda kobieta (Polka, Włoszka, Francuska itp.). - Ona rzekomo przeprowadza się do Rosji, bo tam jest bezpieczniej, czyściej, nie ma przemocy, zamieszek, imigrantów etc. Te treści są bardzo dobre jakościowo, mają taki sam przekaz, a są jedynie dostosowywane do kraju, z którego ta rzekoma bohaterka pochodzi - opowiadał rozmówca Filipa Kekusza. To wszystko, jak dodał, ma na celu m.in. ocieplanie wizerunku Rosji. - Oni wiedzą, co robią. To jest element wojny informacyjnej obliczony na to, by pogłębić polaryzację, rozchwiać emocje - podkreślił.
Jak walczyć z dezinformacją w internecie?
Prowadzący program "TOK360" zastanawiał się, czy można z tym w jakikolwiek sposób walczyć. Ekspert wskazał, że głównym sposobem jest edukacja. Problem w tym, iż to działanie długofalowe. Przypomniał też przypadek państw (chociażby głośna ostatnio Australia), gdzie wprowadzono zakaz korzystania z mediów społecznościowych młodzieży do 16. roku życia. - Pytanie, czy to nie jest kierunek, o którym i w Polsce powinno się rozmawiać - zastanawiał się Broniarz.
Źródło: TOK FM