Sikorski grzmi w Sejmie o "tsunami dezinformacji". "GRU rutynowo wynajmuje wykonawców pod fałszywą flagą"
Obce państwo wysłało dobrze przygotowanych dywersantów. Tylko cudem nie osiągnęli oni swojego celu - zaznaczył minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Wicepremier zapowiedział, że akt terroru doczeka się odpowiedzi, ze strony Polski. Szef MSZ podkreślił, że rząd nie pozwoli na polexit.
- Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zapowiedział w Sejmie odpowiedź na akt dywersji na kolei, przypisując działanie rosyjskiemu GRU;
- Wicepremier wskazał na "dezinformacyjne tsunami" i zaapelował, by zadać sobie pytanie, kto jest wrogiem, a kto sojusznikiem Polski;
- Sikorski skrytykował prezydenta Karola Nawrockiego m.in. za jego stanowisko wobec Unii Europejskiej.
- Obce państwo wysłało dobrze przygotowanych dywersantów - oświadczył w sejmowym wystąpieniu szef polskiego MSZ - wicepremier Radosław Sikorski. Rzucał się w oczy brak zdecydowanej większości posłanek i posłów Pr\wa i Sprawiedliwości. Na sali plenarnej zostało zaledwie kilkanaście osób z PiS-u.
Minister spraw zagranicznych w swoim wystąpieniu odniósł się do aktów dywersji na kolei.
- Tylko cudem nie osiągnęli oni swojego celu - tak mówił o działaniach dywersantów. Jak wskazał, działanie obcych służb mogło spowodować katastrofę kolejową i śmierć wielu osób. - Rosyjskie GRU rutynowo do swojej brudnej roboty wynajmuje wykonawców pod fałszywą flagą - wyjaśnił wicepremier, tłumacząc ukraińską narodowość podejrzanych o wysadzenie torów. Według ministra był to akt terroru państwowego. - Jasną intencją było spowodowanie ofiar w ludziach. Za dwoma obywatelami Ukrainy podejrzewanymi o podłożenie ładunków wybuchowych na torach na trasie Warszawa - Lublin zostaną rozesłane listy gończe - zapowiedział.
Sikorski zapewnił, że dywersja spotka się z odpowiedzią państwa polskiego. Już ogłosił, że Polska zamyka konsulat rosyjski w Gdańsku. I zwrócił uwagę, że aktowi terroru towarzyszyło "tsunami dezinformacji".
- Wywołuje to zasadnicze pytania o tym, kto - na tej wojnie hybrydowej - jest wrogiem Polski, a kto jest naszym sojusznikiem - podkreślił szef MSZ.
Szef MSZ krytykuje prezydenta Nawrockiego
Większość wystąpienia Sikorskiego dotyczyła Unii Europejskiej i polskiej roli we wspólnocie. Wicepremier odniósł się też do Marszu Niepodległości i antyunijnych haseł, jakie pojawiły się 11 listopada. Szef polskiego MSZ podkreślił, że rząd nie pozwoli na polexit i zaapelował do prezydenta, o lepszą współpracę. Zaznaczył, że w Święto Niepodległości Karol Nawrocki w swoim wystąpieniu "nie znalazł miejsca na wspomnienie o rosyjskiej agresji i bombardowaniach Kijowa", natomiast stwierdził, że "część polskich polityków gotowa jest do tego, aby po kawałku oddawać polską wolność, niepodległość i suwerenność obcym instytucjom, trybunałom, obcym agendom Unii Europejskiej".
Sikorski podkreślił, że niedawne wypowiedzi prezydenta Karola Nawrockiego dotyczące UE oraz jego odmowa awansowania 46 sędziów to słowa i czyny "nie tylko obraźliwe, ale i niebezpieczne". - Jako minister spraw zagranicznych, ale także jako wicepremier i minister odpowiedzialny za sprawy europejskie nie mogę wobec takich słów i czynów pozostać obojętny - ocenił szef MSZ.
- Insynuując, że integracja europejska jest wymierzonym w Polskę spiskiem, nie pomaga pan ani Unii, ani Polsce, przygotowuje pan psychologiczny i polityczny grunt pod wyjście z UE - zwrócił się do prezydenta Karola Nawrockiego Radosław Sikorski. - Nasz rząd na Polexit nie pozwoli - podkreślił wicepremier, mówiąc o znaczeniu członkostwa Polski w UE. Minister przyznał też, że "naturalnie Unia Europejska, jak każdy byt ludzki, nie jest idealna".
"Może Kaczyński powinien przeprosić Polaków"
- Jarosław Kaczyński, zamiast pomstować na Brukselę, może powinien najpierw przeprosić Polaków, skoro uważa, że traktat lizboński został źle wynegocjowany - mówił wicepremier. Jak podkreślił, to Kaczyński negocjował umowę ratyfikowaną przez jego brata, Lecha Kaczyńskiego. Sikorski przypomniał, że Unia Europejska działa wedle reguł traktatu lizbońskiego z 2007 roku.
- Nie jest to jakaś zagraniczna uzurpacja, a część naszego polskiego porządku prawnego, przegłosowana tu w tej Izbie. Jarosław Kaczyński nie miał odwagi wysłuchać moich słów, ale to on ten traktat wynegocjował. A jego ratyfikację potwierdził, prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński - zaznaczył szef MSZ. Zadał też pytanie, czy to są ci polscy politycy, którzy "wedle słów prezydenta Nawrockiego sprzedali naszą suwerenność?".
Kto jest wrogiem Polski?
Sikorski podkreślił, że atak na polską sieć kolejową zmusza do rozstrzygnięcia, kto jest naszym sojusznikiem, a kto wrogiem. Ocenił, że wymaga to wyobraźni i powagi. - Czy wrogiem jest brukselski urzędnik rozpatrujący płatność dla Polski z funduszy odbudowy albo z funduszy na wzmocnienie obronności? A może niemiecki żołnierz obsługujący w tej chwili w Rzeszowie baterię Patriot na przedłużonej zmianie? Może ukraińska ekspedientka, która zapracowane pieniądze wysyła swojemu mężowi lub chłopakowi na froncie? Albo dzielnie walcząca Ukraina? Może wreszcie polski rząd, który reszta Europy uważa za ostoję oporu wobec Putina? Nie. Wrogiem są ci, którzy wysłali do nas dywersantów z zadaniem mordowania Polaków - podkreślił szef MSZ.
- Przemoc i wojna są straszne, ale rozjaśniają umysły, moralne wybory i postawy. Każdy musi w swoim sumieniu rozstrzygnąć, jak chce być zapamiętany. Niektórych spośród nas ojczyzna zapamięta jako poważnych patriotów, innych jako pętaków. Jedni dorosną do powagi chwili, inni egzamin dojrzałości obleją. Z jednych będziemy dumni, innych będziemy się wstydzić. Obyśmy wszyscy mądrze wybrali - powiedział minister.
Źródło: TOK FM, PAP