Szykują się zmiany dla myśliwych? Posłanka w TOK FM: Na własne skórze poczułam, czym jest lobbing
- Chcemy spróbować ponownie złożyć projekt tej ustawy, tak by poszła do prac w komisji - tak o przepisach dotyczących obowiązkowych badań dla myśliwych mówiła w TOK FM Ewa Szymanowska z Polski 2050. Jak dodała, na własnej skórze poczuła, czym jest silny lobbing myśliwych.
- Polska 2050 planuje ponownie złożyć w Sejmie projekt ustawy o obowiązkowych okresowych badaniach myśliwych;
- Będziemy szukać większości, rozmawiać i przekonywać, bo to dobry projekt - mówiła w TOK FM posłanka Ewa Szymanowska;
- Jak dodała, sama doświadczyła kąśliwych uwag i szykan ze strony lobby myśliwskiego. - Próbowano włożyć mnie w buty szalonej aktywistki - wyznała.
Wraca temat obowiązkowych badan dla myśliwych. Posłowie Polski 2050 ponownie złożą projekt ustawy dotyczący obowiązkowych badań, które myśliwi mieliby przechodzić cyklicznie. Przy poprzedniej próbie zabrakło 22 głosów. - Jesteśmy otwarci na dyskusje, by uchwalić takie prawo, które będzie satysfakcjonujące i dla obywateli i dla myśliwych - mówiła w TOK FM posłanka Ewa Szymanowska z Polski 2050.
Parlamentarzystka dodała, że badania miałyby być przeprowadzane co pięć lat, natomiast osoby, które skończyły 70 lat, miałyby być badane co dwa lata. - Chcielibyśmy, żeby w Polsce było podobnie jak w Czechach, gdzie myśliwi muszą przechodzić takie badania. Zresztą w Polsce wszystkie osoby, które mają pozwolenia na posiadanie broni, także muszą powtarzać badania, oprócz właśnie myśliwych, którzy pozwolenie dostają dożywotnio - wyjaśniła gościni "Wywiadu Politycznego". Jak dodała, to jest grupa ponad 137 tys. osób.
Dopytywana, co miałoby wejść w zakres badań, odparła, że badanie wzroku, ogólne, ale także psychiatryczne, bo różne choroby mogą się ujawniać. Rozmówczyni Macieja Kluczki wyjaśniła, że do Sejmu wpłynie dokładnie ta sama wersja projektu, która już raz była złożona, ale przepadła, bo w koalicji nie było jednomyślności.
Prowadzący audycję pytał, czy tym razem Polska 2050 uruchomi marszałka Sejmu i lidera partii Szymona Hołownię, by spróbował przekonać do tego projektu ludowców. Ewa Szymanowska odparła, że tak sądzi. - Szymon Hołownia cieszy się dużym autorytetem, dlatego będę go przekonywać, żeby porozmawiał w tej sprawie nie tylko z szefem PSL Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, ale także z całym klubem, bo to po prostu dobra ustawa, więc postaramy się znaleźć większość sejmową, by była dalej procedowana - mówiła. Jak dodała, ma nadzieję, że ostatnie przypadki, gdzie myśliwy pomylił dzika z człowiekiem czy jak ten z czwartku, gdy postrzelił kolegę, otworzą oczy wszystkim posłom na konieczność wprowadzenia obowiązkowych badań.
Gościni TOK FM przypomniała, że już raz takie przepisy miały szanse wejść w życie, bo zostały uchwalone w 2018 roku, niestety pod naciskiem lobby myśliwych rząd PiS przy pomocy PSL się z nich wycofał.
- Zdaje sobie sprawę, że będą naciski ze strony lobby myśliwego. Odczułam to dość boleśnie na własnej skórze - wyjawiła w TOK FM posłanka. Dopytywana, na czym polegały te naciski, odparła, że wielokrotnie była obiektem ataków, głównie słownych, czy to z sejmowej mównicy, czy to w mediach społecznościowych. - Próbowano wcisnąć mnie w buty szalonej aktywistki, która chce zakazać łowiectwa, a nawet wędkarstwa. I ta ostatnia próba szczególnie mnie ubawiła, biorąc pod uwagę, że mój partner jest zapalonym wędkarzem. Padły nawet argumenty, że to my, posłowie powinniśmy takie badania przechodzić, i mówiąc szczerze, osobiście nie miałabym z tym problemu - skwitowała Ewa Szymanowska.