Duda i Tusk pojadą do Białego Domu. Po co? "To nie my rozdajemy karty"
12 marca prezydent Andrzej Duda i premier Donald Tusk polecą do Stanów Zjednoczonych, by wspólnie złożyć wizytę w Białym Domu . Data spotkania jest nieprzypadkowa, bo przypadnie na 25. rocznicę przystąpienia Polski do NATO i czas poprzedzający lipcowy szczyt NATO w Waszyngtonie. Biden, Duda i Tusk 'będą rozmawiać o silnym partnerstwie strategicznym USA i Polski na rzecz bezpieczeństwa energetycznego, stabilnych więziach gospodarczych, a także podzielanym przez USA i Polskę przywiązaniu do wartości demokratycznych' - czytamy w komunikacie.
Przypomnijmy - 13 lutego zwaśnieni politycy spotkali się na Radzie Gabinetowej, gdzie dyskutowali m.in. o przyszłości Centralnego Portu Komunikacyjnego i pierwszej polskiej elektrowni atomowej . Czy wspólna wizyta w Białym Domu to kolejny krok ku ewentualnej zgodzie?
Śmierć Nawalnego pomoże obalić Putina? 'Wierzył, że Rosjanie powstaną'
Wizyta Dudy i Tuska to "ruch dyplomatyczny"
Dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz zauważyła, że Polacy mają wielkie marzenia. Niestety politolożka z Uniwersytetu Warszawskiego powątpiewa w ich spełnienie. - To nie my rozdajemy karty, tylko prezydent Biden. Zaprosił on obu panów, bo jest ładna rocznica, więc będziemy świętować. Poza tym to na pewno jest też jakiś ruch dyplomatyczny, reklamowy - przecież w Stanach Zjednoczonych jest dużo Polaków i będziemy pochlebieni tym, że obaj panowie znajdą się w Białym Domu. To też sygnał, że wracamy do wielkiej polityki europejsko-światowej, bo za poprzednich rządów bardzo od niej odeszliśmy. Poprzedni rząd bardziej skupiał się na sobie, natomiast wielu Polakom marzy się powrót na salony polityczne Europy - wskazała gościni "Pierwszego Programu".
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Duda i Tusk w Białym Domu. Kto będzie grał pierwsze skrzypce?
Politolożka snuła także przypuszczenia co do przebiegu wizyty Dudy i Tuska w USA. - Tutaj na pewno będzie punkt dla premiera Tuska, który jest przecież znany w kręgach dyplomatycznych Stanów Zjednoczonych, gdzie bywał też jako przewodniczący Rady Europejskiej. Myślę, że będzie po prostu grzecznie i poprawnie. Nie chcę być złośliwa, ale angielski pana premiera Tuska jest - łagodnie mówiąc - lepszy od tego, co potrafi pan prezydent, więc chyba to Donald Tusk będzie tam głównym głosem Polski - komentowała dr Pietrzyk-Zieniewicz w rozmowie z Wojciechem Muzalem.
Choć ekspertka nie wierzy w zgodę pomiędzy prezydentem a premierem, to nie ma wątpliwości, że ta jest potrzebna, zwłaszcza w świetle ostatniej wypowiedzi Donalda Trumpa, w której zadeklarował, że NATO nie będzie bronić przed Rosją tych państw, które nie przeznaczają na obronność przynajmniej 2 proc. swojego PKB . - Tyle się dzieje w świecie i tak bardzo jesteśmy na pierwszej linii frontu. Jeśli te hordy Putina pójdą dalej, no to którędy? To już nawet nie o nas chodzi (Polska wydaje na obronność 3,9 proc. PKB -red.), ale do tych, którzy są dalej, jakoś będzie się trzeba dostać, prawda? - podsumowała dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz w TOK FM.
'Kaczyński jest w ciężkim szoku'. Duda i Tusk polecą do Bidena