,
Obserwuj
Świat

Śmierć Nawalnego pomoże obalić Putina? "Wierzył, że Rosjanie powstaną"

oprac. UA tokfm.pl
3 min. czytania
16.02.2024 14:11
Aleksiej Nawalny nie żyje. Dla wielu Rosjan był wzorem opozycjonisty, który rzeczywiście wierzy w to, co mówi - mówiła w TOK FM prof. Agnieszka Legucka z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Zdaniem badaczki problemem w Rosji jest apatia społeczna i obawy przed represjami, dlatego nie spodziewa się tego, żeby Rosjanie wyszli masowo na ulice.
|
|
fot. Aleksiej Nawalny/Instagram

Aleksiej Nawalny nie żyje. Zmarł w rosyjskiej kolonii karnej - informują rosyjskie media. Opozycjonista miał 47 lat. "16 lutego br. w kolonii poprawczej nr 3 skazany Nawalny A.A. po spacerze źle się poczuł, niemal natychmiast stracił przytomność. Od razu przybyli pracownicy medyczni zakładu i wezwano zespół ratownictwa medycznego" - napisano w komunikacie rosyjskiej służby więziennej, który cytuje kremlowska agencja informacyjna RIA Novosti.

Aleksiej Nawalny nie żyje. Zmarł czy został zamordowany?

Pojawiają się pytania, czy opozycjonista zmarł, czy został zamordowany. Poproszona o komentarz prof. Agnieszka Legucka z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, zastrzegła, że udziela komentarza na gorąco. Jej zdaniem "Nawalny zmarł".

- Przetrzymywany był w bardzo trudnych warunkach, wielokrotnie był wręcz torturowany, a jeszcze niedawno został przetransportowany do kolonii karnej na Syberii. Jednej z najtrudniejszych kolonii w Rosji, w której więźniów poddaje się psychicznej i fizycznej presji. Aleksiej Nawalny wiele razy był w izolatce, podejmował sam głodówki, nie dostarczano mu lekarstw na czas, a nawet w poprzednim więzieniu, próbowano go zarazić covidem - wymieniała gościni TOK FM.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Śmierć Aleksieja Nawalnego. Dlaczego wrócił do Rosji?

Aleksiej Nawalny został zatrzymany na lotnisku w Moskwie i skazany na kolonię karną w 2021 roku. Wracał z Niemiec, gdzie przechodził leczenie po próbie otrucia przez rosyjskie służby. Dlaczego postanowił wrócić do Rosji? Prof. Agnieszka Legucka tłumaczyła, że "Nawalny wierzył, że Rosjanie powstaną i że będzie pospolite ruszenie związane z jego osobą".

Jego życie zaś porównała do filmu fabularnego. - Został otruty, potem wyzdrowiał, nie poddawał się. Następnie zdyskredytował całą ekipę szpiegów i agentów, która próbowała go zamordować, aż w końcu go otruli. Udało się powiązać te działania z rosyjską władzą, w związku z czym było wiele elementów, które mogły poruszać serca i umysły Rosjan - oceniła naukowczyni.

W ocenie prof. Leguckiej Nawalny był "człowiekiem, któremu nigdy nie udało się złamać ducha". - Zawsze występował w pozytywnym kontekście, działania skierowane przeciwko niemu odbierał w sposób żartobliwy, tak jakby w ogóle go nie dotyczyły albo przynajmniej nie wpływały na postrzeganie świata. Wierzył w nową, lepszą Rosję - podkreśliła.

Gościni TOK FM dodała, że "dla wielu Rosjan był wzorem opozycjonisty, który rzeczywiście wierzy w to, co mówi". Zdaniem badaczki problemem w Rosji jest apatia społeczna i obawy przed represjami, dlatego nie spodziewa się tego, żeby Rosjanie wyszli masowo na ulice". - To, że umarł Nawalny, na pewno nimi wstrząśnie, ale poza nielicznymi demonstracjami, nie sądzę, żeby jego śmierć była triggerem do rewolucji - podsumowała gościni Anny Piekutowskiej.