Gorzkie słowa szefa audytu o MON za czasów Błaszczaka. "Przygotowania do wojny, która już była"
8 lutego minister obrony oraz wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz zaprezentował wyniki wstępnego audytu w MON. Jak wówczas zauważył: tworzenie nowych jednostek, które szumnie zapowiadał jego poprzednik - Mariusz Błaszczak nie wpłynęło na zwiększenie zdolności operacyjnych Wojska Polskiego.
Większość z nich to jedynie punkty na mapie, a nieliczne, które zaczęły się formować, drenują kadry i zasoby tych już istniejących
.
Dużo do dodania w kwestii funkcjonowania MON na przestrzeni ostatnich ośmiu lat miał szef audytu gen. Mieczysław Gocuł. W jego ocenie Koalicja 15 października zastała w Ministerstwie Obrony obszary, które działały "naprawdę tragicznie".
Jako przykład wojskowy podał sposób pozyskiwania przez Mariusza Błaszczaka sprzętu i uzbrojenia dla wojska.
Chodzi o zakupy w ramach pilnej potrzeby operacyjnej. Początki tego rozwiązania sięgają czasów, kiedy polscy żołnierze służyli (...) m.in. w Iraku czy w Afganistanie. Wówczas musieliśmy stworzyć system, by móc szybko reagować na ich potrzeby. (...) Minister Błaszczak próbował jednak wymuszać na ówczesnym dowódcy operacyjnym naginanie tych procedur i kupowanie sprzętu w tym nadzwyczajnym trybie również dla wojska w kraju. Dowódca operacyjny, nie był do tego skłonny. Dlatego minister (...) podpisał decyzję, która rozszerzyła poprzednią o możliwość zgłaszania pilnej potrzeby operacyjnej przez dowódcę generalnego, który był bardziej skłonny do współpracy
ujawnił Gocuł w rozmowie z Onetem.
Tym samym - w jego ocenie, Błaszczak "wkroczył w kompetencje szefa sztabu" do wieloletniego programowania rozwoju Sił Zbrojnych, czym "naruszył prawo".
Strategia Bezpieczeństwa Narodowego "nieudaną kopią" strategii USA
Następny problem dotyczy sporządzonej przez MON Strategii Bezpieczeństwa Narodowego, który powstał w 2020 roku i który - zdaniem gen. Gocuła - "jest nieudaną kopią strategii bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych". - Między Polską a Stanami Zjednoczonymi jest gigantyczna różnica skali. W obu krajach zupełnie inne dokumenty regulują kwestie bezpieczeństwa - podkreślił rozmówca dziennikarki Onetu Edyty Żemły.
Poza tym - zwrócił uwagę - opracowana przez resort Mariusza Błaszczaka strategia, nie zawiera misji sił zbrojnych. "Nie określa, czy na wojsku spoczywa tylko obowiązek obrony Ojczyzny, czy również reagowanie kryzysowe. Jeśli tak, to czy dotyczy kryzysów polityczno-militarnych. Nie wiemy, w jakim stopniu nasze siły zbrojne mogą zaangażować się w misje sojusznicze? Do tego nadal nie mamy polityczno-strategicznej dyrektywy obronnej, która określa zadania struktur państwa na czas zagrożenia i wojny" - mówił szef audytu w MON.
Rosja zaatakuje NATO? Ponad połowa Polaków obawia się zagrożenia [SONDAŻ]
A stosownej dyrektywy - wbrew zapowiedziom wcześniejszego rządu - wciąż nie ma.
"Aż trudno sobie wyobrazić, że w sytuacji, gdy za naszą wschodnią granicą trwa wojna, nie podjęto działań, by uporządkować te kwestie. Poprzedniej ekipie zabrakło czasu, odpowiedzialności i refleksji" - ocenił gen. Gocuł.
MON czeka "tytaniczna praca"
Wojskowy zarzucił Błaszczakowi ponadto, że resort "robił zakupy według wskazanej z góry listy, bez długofalowego planu transformacji wojska". - "Nie wiemy, dokąd zmierzamy, ale ‘maszerujemy’, a miliardy złotych płyną, być może w złym kierunku. Przygotowujemy się do wojny, która już była, a nie do tej, której oby nigdy nie było. Wielkie quo vadis’ - komentował gen. Gocuł.
Dlatego Ministerstwo Obrony Narodowej czeka "tytaniczna praca". "Musimy sobie uświadomić, że nie mając strategii bezpieczeństwa narodowego i jasno określonej misji wojska, nie wiemy, do czego ma się ono przygotowywać. Z drugiej strony nie mamy polityczno-strategicznej dyrektywy obronnej, która powinna określać sytuacje planistyczne, krótko mówiąc tego, jakich zagrożeń możemy się spodziewać" - mówił gen Mieczysław Gocuł.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>