Zamieszanie z Błaszczakiem i rakietą pod Bydgoszczą. "Infantylna historia"
Obecny wiceminister obrony Cezary Tomczyk oskarża byłego szefa MON ws. rosyjskiej rakiety, która w grudniu 2022 roku spadła koło Bydgoszczy. Tomczyk twierdzi, że Mariusz Błaszczak wiedział o sprawie od samego początku, ale poinformował o niej opinię publiczną dopiero po czterech miesiącach, po tym jak w kwietniu przypadkowa osoba znalazła pocisk w lesie. Wiceminister przekonywał, że Mariusz Błaszczak na bieżąco otrzymywał informacje o rakiecie, i choć dzień po incydencie nie zapoznał się z przekazanym mu meldunkiem, to zrobił to dwa tygodnie później. Błaszczak tym oskarżeniom zaprzecza.
'Pewnie, że jest strach'. Byliśmy w lesie pod Bydgoszczą, gdzie spadł obiekt wojskowy
- To wszystko jest przedziwne - ocenił w TOK FM Paweł Zalewski, poseł i wiceprzewodniczący partii Polska2050 Szymona Hołowni, wiceminister obrony narodowej. Gość Karoliny Lewickiej w "Wywiadzie Politycznym" podkreślał, że kierownictwo resortu jest na bieżąco informowane o wszystkich zagrożeniach. - Mamy informacje z NIK, że te raporty były przekazywane Błaszczakowi. To jego wina, jeśli ich nie przeczytał. To wszystkie jakaś dziecinna, niepoważna i infantylna historia. Pokazuje tylko, jakim niekompetentnym ministrem był Mariusz Błaszczak - wskazał Zalewski.
Jego zdaniem, absolutnie kluczową kwestią w tej sprawie może być konflikt Błaszczaka z byłymi dowódcami wojska. W październiku 2023 roku Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Rajmund Andrzejczak i gen. Tomasz Piotrowski Dowódca Operacyjny złożyli wypowiedzenie stosunku służbowego. Spekulowano, że to właśnie owoc konfliktu z ówczesnym szefem MON. - Wszystkiemu winne może być właśnie to. Być może tutaj trzeba szukać przyczyny. Jeżeli tak było, to odpowiedzialność za ułożenie relacji z dowódcami spoczywa na ministrze - ocenił Zalewski.
Gość TOK FM dodał, że jeśli Błaszczak faktycznie nie wiedział wcześniej o rakiecie, to ta informacja "kompromituje go jeszcze bardziej". - Miał obowiązek czytać, reagować i kontrolować sytuację - podsumował.
Sprawą rakiety zajmuje się Najwyższa Izba Kontroli, a być może niedługo także prokuratura, do której zawiadomienie skierowali właśnie posłowie Koalicji Obywatelskiej