W Sejmie głodują rolnicy z "nieistniejącej organizacji". Dziennikarka demaskuje Orkę
Nasilają się protesty rolników, którym nie podoba się import zboża z Ukrainy i Europejski Zielony Ład. Prym wśród protestujących wiodą przedstawiciele bardzo tajemniczego Związku Rolniczego Orka. Okupując sejmowe korytarze, żądają spotkania z premierem Donaldem Tuskiem. W poniedziałek zapowiedzieli również, że rozpoczynają głodówkę.
Rolnicy protestują w Sejmie. 'Tylko woda'
- Ogłaszamy, że od dzisiaj rozpoczynamy strajk głodowy. Będziemy przyjmować tylko wodę - powiedział w rozmowie z dziennikarzami Mariusz Borowiak, zapowiadając, że protestujący nie będą jeść, dopóki nie spotkają się z szefem rządu. Na razie nie wiadomo, czy premier Tusk spotka się z protestującymi na sejmowych korytarzach rolnikami. Wiadomo natomiast, że członkowie Orki nie mogą liczyć na wsparcie i zrozumienie wiceministra rolnictwa Michała Kołodziejczaka. Polityk jest bowiem zdania, że większość rolniczych postulatów dotyczących Zielonego Ładu została już spełniona, a protestujący "robią orkę, ale na wizerunku samych rolników".
Strajk głodowy w Sejmie. Rolnicy zaostrzyli protest
Protest rolników w Sejmie. Związek, którego nie ma
Kim są przedstawiciele Orki? Tego właściwie nie wie prawie nikt. - Nikt ich nie zna, co najmniej połowa posłów w Sejmie zastanawia się, kim są i kto za nimi stoi - mówiła w TOK FM Aleksandra Ptak-Iglewska, dziennikarka "Rzeczpospolitej".
- POSŁUCHAJ:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Gościni programu "TOK360 - Podsumowanie Dnia" dodała, że o Orkę pytała nie tylko posłów, ale także ludzi z Ministerstwa Rolnictwa, także byłych ministrów. Na temat samej organizacji trudno dowiedzieć się czegokolwiek, bo jest to bardzo tajemniczy twór. - Jeden z przedstawicieli ministerstwa przyznał, że związek nie jest nawet jeszcze oficjalnie zarejestrowany, co de facto oznacza, że nie istnieje - mówiła rozmówczyni Adama Ozgi. Jak dodała, smaczku całej sytuacji dodaje fakt, że w mediach członkowie Orki chwalą się, że reprezentują środowisko rolnicze, a w rzeczywistości do tej organizacji należą nie rolnicy lub nie tylko rolnicy. Wśród nich jest elektryk czy kierowca TIR-a.
Rolnicy okupują Sejm. Doszło do przepychanek. 'Jako zwykłe chłopy'
- To jest ośmieszanie instytucji Sejmu. Protest prowadzi nieistniejąca organizacja z nieistniejącymi rolnikami - dodała dziennikarka. Jak zaznaczyła, warto podkreślić, kto do Sejmu Orkę wprowadził. Gościni TOK FM wyjaśniła od razu, że byli to członkowie PiS i Konfederacji. W ocenie dziennikarki nie oni jedni mogą mieć interes w uderzaniu w Europejski Zielony Ład.
Pożar hali Marywilska 44 'za szybki i dziwny'. 'Co na tym Putin by ugrał?'
- Szukałabym ewentualnie związków na wschód od Polski. Jeden z ekspertów, z którymi rozmawiałam, wskazał i wykazał, że największym beneficjentem storpedowania Zielonego Ładu będzie Rosja. To ona, mimo sankcji, jest bowiem jednym z największych eksporterów surowców energetycznych, więc to ona najbardziej straci na Zielonym Ładzie - skwitowała Ptak-Iglewska.