Wiceminister Gdula ma kłopoty. "To było naplucie organizacji w twarz"
Krakowskie struktury Nowej Lewicy podjęły decyzję o skierowaniu do sądu partyjnego wniosku o ukaranie wiceministra nauki Macieja Gduli. Jak donosi Gazeta.pl wniosek przegłosowano w piątek - dziewięć osób było za, dwie się wstrzymały i dwie były przeciw. Oficjalnie wniosek zostanie wysłany w czerwcu po wyborach do europarlamentu.
Niezadowolenie z działalności Gduli w Krakowie narastało od lat. Poseł i wiceminister nauki, który sam nie jest z Krakowa, ale stąd został wybrany, często zapominał o lokalnych strukturach, jak twierdzi współprzewodniczący Nowej Lewicy w Krakowie Piotr Plebańczyk. - Sprawy się nawarstwiały - powiedział w rozmowie z portalem Gazeta.pl. Tłumaczył, że działacze z Krakowa mają do Gduli dużo żalu. - Przypominał sobie o nich tylko wtedy, gdy trzeba było robić kampanię lub promować się w mediach. Jeśli zaś chodzi o codzienną pracę, to jego praktycznie nie było, nawet trudno było się z nim kontaktować - opowiadał.
Ile będzie zarabiał Aleksander Miszalski? Radni zdecydowali o pensji prezydenta Krakowa
Decyzja o wniosku do sądu partyjnego to z pewnością efekt ostatniej krakowskiej afery, która miała miejsce po wyborach samorządowych. Chodzi o podział stanowisk w ratuszu.
Zgodnie z ustaleniami Nowa Lewica miała otrzymać funkcję jednego z wiceprezydentów Aleksandra Miszalskiego. Lokalne struktury wskazały Ryszarda Śmiałka. Tymczasem prezydent Miszalski postawił nagle nowy warunek, że musi to być kobieta, a Gdula, bez konsultacji zaproponował związaną z 'Krytyką Polityczną' działaczkę z Sopotu Marię Klaman. W efekcie awantury krakowska Nowa Lewica wycofała swoje poparcie dla koalicji z KO w Radzie Miasta.