Wiceminister w rządzie Morawieckiego nazwał go "agentem". Były premier oczekuje przeprosin
Sejmowa komisja śledcza ws. afery wizowej w środę przesłuchiwała byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Jeszcze przed wejściem na salę polityk PiS był pytany przez dziennikarzy o jego komentarz do opublikowanego kilka dni wcześniej nagrania rozmowy polityków Suwerennej Polski, podczas której wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski powiedział o Morawieckim: "Gość po prostu chce zostać liderem łże-prawicy, nie. Tak jak jego tatuś - ruski agent, a on nie wiem jaki. Niemiecki albo jedno i drugie".
Były premier stwierdził, że oczekuje od Romanowskiego przeprosin, albo "bardzo wyraźnego stwierdzenia", że te nagrania są nieprawdziwe, bądź zmanipulowane. Na pytania o zaufanie do Suwerennej Polski, nie miał nic więcej do dodania. - Powiedziałem, jakiej reakcji oczekuję w tej sprawie - stwierdził.
'To jest cyrk'. Awantura podczas przesłuchania Morawieckiego na sejmowej komisji. Padły oskarżenia
Pytany o aferę z Funduszem Sprawiedliwości były premier nazwał ją "typową wrzutką Platformy Obywatelskiej". - Nie zamierzam grać w scenariuszu pana Tuska. Teraz koncentrujemy się na wyborach. Być może po kampanii wyborczej, po 9 czerwca, będę miał coś więcej do powiedzenia w tej sprawie - powiedział.