Kultura samosabotażu? "To nie jest dobry dzień na rekonstrukcję"
- Rekonstrukcja rządu została przesunięta. O zmianę daty poprosił Szymon Hołownia, tłumacząc to uporządkowaniem spraw w swojej partii;
- Zdaniem prof. Małgorzaty Molędy-Zdziech, 22 lipca to niezręczna data pod względem historycznym;
- Ekspertka zauważyła, że dobrym momentem dla rządu na rekonstrukcję były okolice zakończenia polskiej prezydencji w Radzie UE.
Jak oceniła w TOK FM prof. Małgorzata Molędy-Zdziech rekonstrukcja rządu odbędzie się zbyt późno. Jak mówiła kierowniczka Katedry Studiów Politycznych ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, korzystne dla koalicji rządzącej byłoby, gdyby zmiany w składzie Rady Ministrów zbiegły się w czasie jeszcze z zakończeniem polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej. To przełom czerwca i lipca. - To by pokazało, iż rząd mimo przegranej Rafała Trzaskowskiego w wyborach prezydenckich cały czas jest sprawczy. Cały czas myśli, rządzi i potrafi zracjonalizować pewne procesy - argumentowała w 'TOK360'.
Ekspertka zwróciła przy tym uwagę, że pod przewodnictwem Polski "udało się wiele rzeczy osiągnąć, ale w ogóle się o tym nie mówiło". - Kalendarz polityczny, wybory prezydenckie, spowodowały, że sprawy na poziomie europejskim były nieobecne w polskiej debacie. Moim zdaniem to było błędem - podkreśliła w rozmowie z Filipem Kekuszem.
"Tutaj to już jest decyzja rządu"
Gościni TOK FM wskazała też na "niezręczność symboliczną w wymiarze historycznym" daty 22 lipca. Tę podał wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty z Lewicy. Przypomniała, że dzień ten to znane z przeszłości Narodowe Święto Odrodzenia Polski, czyli najważniejsze święto komunistycznego PRL-u.
Inna rzecz, jak dodała, że data ta wpisuje się także w narrację prawicy. A to tym bardziej, że koalicja rządowa przez prawicę i krytyków nazywana jest "koalicją 13 grudnia"; w nawiązaniu do daty zaprzysiężenia, które odbyło się w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego.
- Jednak jakaś kultura samoobotażu w różnych działaniach władz - zwrócił uwagę prowadzący.
- Pokazuje to, jakbyśmy nie mieli wiedzy historycznej, podczas gdy tutaj ten wymiar komunikacyjny jednak jest bardzo istotny - zastrzegła. prof. Małgorzaty Molędy-Zdziech
Ekspertka podkreśliła przy tym, rząd nie miał jednak wpływu na termin swojego zaprzysiężenia; datę wyznaczył prezydent Andrzej Duda. - Tutaj to już jest decyzja rządu - zaznaczyła. I zastrzegła na koniec, że przesunięcie o jeden dzień, by uniknąć niekorzystnych analogii historycznych, niczego jednak by nie zmieniło.