,
Obserwuj
Polityka

Kultura samosabotażu? "To nie jest dobry dzień na rekonstrukcję"

2 min. czytania
10.07.2025 20:59
- To by pokazało, iż rząd mimo przegranej Rafała Trzaskowskiego w wyborach prezydenckich cały czas jest sprawczy. Cały czas myśli, rządzi i potrafi zracjonalizować pewne procesy - tak o najlepszej dacie rekonstrukcj mówiła w TOK FM prof. Małgorzata Molęda-Zdziech ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Co sądzi o tej właśnie wskazanej przez premiera Donalda Tuska?
|
|
fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl
  • Rekonstrukcja rządu została przesunięta. O zmianę daty poprosił Szymon Hołownia, tłumacząc to uporządkowaniem spraw w swojej partii;
  • Zdaniem prof. Małgorzaty Molędy-Zdziech, 22 lipca to niezręczna data pod względem historycznym; 
  • Ekspertka zauważyła, że dobrym momentem dla rządu na rekonstrukcję były okolice zakończenia polskiej prezydencji w Radzie UE. 

Premier Donald Tusk powiedział w czwartek, że w ramach rekonstrukcji rządu nie przewiduje stanowiska wicepremiera dla Polski 2050. Jak dodał, do rekonstrukcji rządu dojdzie między 22 a 25 lipca, ale na pewno nie 22 lipca.

Jak oceniła w TOK FM prof. Małgorzata Molędy-Zdziech rekonstrukcja rządu odbędzie się zbyt późno. Jak mówiła kierowniczka Katedry Studiów Politycznych ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, korzystne dla koalicji rządzącej byłoby, gdyby zmiany w składzie Rady Ministrów zbiegły się w czasie jeszcze z zakończeniem polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej. To przełom czerwca i lipca. - To by pokazało, iż rząd mimo przegranej Rafała Trzaskowskiego w wyborach prezydenckich cały czas jest sprawczy. Cały czas myśli, rządzi i potrafi zracjonalizować pewne procesy - argumentowała w 'TOK360'.

Ekspertka zwróciła przy tym uwagę, że pod przewodnictwem Polski "udało się wiele rzeczy osiągnąć, ale w ogóle się o tym nie mówiło". - Kalendarz polityczny, wybory prezydenckie, spowodowały, że sprawy na poziomie europejskim były nieobecne w polskiej debacie. Moim zdaniem to było błędem - podkreśliła w rozmowie z Filipem Kekuszem.

"Tutaj to już jest decyzja rządu"

Gościni TOK FM wskazała też na "niezręczność symboliczną w wymiarze historycznym" daty 22 lipca. Tę podał wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty z Lewicy. Przypomniała, że dzień ten to znane z przeszłości Narodowe Święto Odrodzenia Polski, czyli najważniejsze święto komunistycznego PRL-u.

Inna rzecz, jak dodała, że data ta wpisuje się także w narrację prawicy. A to tym bardziej, że koalicja rządowa przez prawicę i krytyków nazywana jest "koalicją 13 grudnia"; w nawiązaniu do daty zaprzysiężenia, które odbyło się w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego.

- Jednak jakaś kultura samoobotażu w różnych działaniach władz - zwrócił uwagę prowadzący.

- Pokazuje to, jakbyśmy nie mieli wiedzy historycznej, podczas gdy tutaj ten wymiar komunikacyjny jednak jest bardzo istotny - zastrzegła. prof. Małgorzaty Molędy-Zdziech

Ekspertka podkreśliła przy tym, rząd nie miał jednak wpływu na termin swojego zaprzysiężenia; datę wyznaczył prezydent Andrzej Duda. - Tutaj to już jest decyzja rządu - zaznaczyła. I zastrzegła na koniec, że przesunięcie o jeden dzień, by uniknąć niekorzystnych analogii historycznych, niczego jednak by nie zmieniło.