Dlaczego Braun jest na fali? "Inteligent z lat 30. ubiegłego wieku, endek, żydożerca"
- Najnowszy sondaż poparcia pokazuje, że Grzegorz Braun zyskuje poparcie;
- Jak mówił w TOK FM prof. Przemysław Sadura z Wydziału Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, 'Konfederacja już wcześniej była w drodze po sukces', a teraz 'pękło 20 proc.';
- Czym tłumaczył wzrost poparcia dla Grzegorza Brauna?
Gdyby wybory parlamentarne odbyły się w najbliższą niedzielę, wygrałaby je Koalicja Obywatelska z poparciem na poziomie 31,6 proc. - wynika z sondażu przeprowadzonego przez Ogólnopolską Grupę Badawczą. Do Sejmu weszłyby też Prawo i Sprawiedliwość (26,85 proc.), Konfederacja (16,70 proc.), Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna (7,27 proc.) i Nowa Lewica (6,62 proc.).
Jak komentował w TOK FM prof. Przemysław Sadura, Grzegorz Braun "dotarł do wyborców, do których Sławomir Mentzen nie docierał". - Starszych, bardzo wykształconych, nawet bardziej wykształconych od wyborców Mentzena. Zresztą on sam jest człowiekiem, który nie tylko pozuje na inteligenta, ale w pewnym sensie jest żywą skamieliną - mówił ekspert z Wydziału Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego w rozmowie z Karoliną Lewicką.
Prof. Sadura to współautor raportu zatytułowanego "Nowy duopol obali ten system" i jednocześnie współpracownik Krytyki Politycznej.
"Przekroczyliśmy Rubikon"
W ocenie gościa "Wywiadu politycznego" o wzroście poparcia dla Grzegorza Brauna zadecydowało kilka czynników. - To typowy warszawski inteligent z lat 30. ubiegłego wieku, przeniesiony wehikułem czasu. Endek. żydożerca, zwolennik getta ławkowego wówczas, który teraz przerzucił część negatywnych emocji na Ukraińców - wyjaśnił.
Wskazał przy tym, że kiedy na badaniach fokusowych pytano wyborców Brauna o opinie na temat polityka, to "wszyscy byli zachwyceni". Na pierwszym miejscu, jak mówił, wymieniali: erudycję i piękną polszczyznę. - Nieważne, co mówi, ważne jak mówi. Na tle bylejakości on wypada bardzo dobrze. A że do tego mamy teraz nastroje społeczne nastawione na radykalizm, to też i radykalizmem robi wrażenie - podkreślił socjolog.
Rozmówca Karoliny Lewickiej mówił o "procesach tektonicznych, które zmieniają polską politykę". Dobrym przykładem są elektoraty prawicowe, które zbliżyły się do siebie i skonsolidowały w oparciu o cztery kluczowe fundamentalne wartości.
- Po pierwsze: radykalizm, czyli przekonanie, że trzeba polityków wyrazistych, skrajnych. A im ktoś bliżej ściany, a najlepiej jeszcze za ścianą, to tym lepiej. Po drugie: antysystemowość - przekonanie, że porządek polityczny jest tak wadliwy, że nie ma co go reformować, trzeba wymienić. Po trzecie: autorytaryzm, czyli poglądy, które nie mieszczą się w kanonie demokracji liberalnej. Po czwarte: suwerenizm, przekonanie, że najpierw my - Polacy. Że trzeba twardo negocjować z Brukselą nawet kosztem relacji sąsiedzkich - tłumaczył prof. Sadura
Zwrócił też uwagę, że jeśli spojrzeć na wykres radykalizm i autorytaryzm, to elektoraty trzech polityków: Brauna, Mentzena i Nawrockiego już się ze sobą zlewają. Inna rzecz, jak dodał, że wszystkich kandydatów łączy już teraz wysoki poziom autorytaryzmu i radykalizmu. - To oznacza też, że przekroczyliśmy Rubikon, czasy względnie spokojnej polityki mamy już za sobą - podsumował gość TOK FM.