Co dalej ze związkami partnerskimi? "Muszę westchnąć głęboko i smutno"
- Ustawa o związkach partnerskich to obietnica koalicji rządzącej, która do tej pory nie została zrealizowana;
- Pojawiają się jednak szanse na osiągnięcie kompromisu pomiędzy Lewicą a PSL za sprawą projektu ustawy o tzw. umowie partnerskiej;
- "Wiele osób ma prawo czuć się głęboko zawiedzionymi" - przyznała w TOK FM Anita Kucharska-Dziedzic z Lewicy.
Prace nad ustawą o związkach partnerskich wciąż są dalekie od finału. Do Sejmu trafił projekt rządowy, a także projekt poselski, przygotowany przez Katarzynę Kotulę. W lipcu była ministra ds. równości sygnalizowała gotowość do kompromisów, by uwzględnić postulaty Polskiego Stronnictwa Ludowego. Kotula przygotowała projekt ustawy o tzw. umowie partnerskiej uwzględniający część uwag, które wnosili wcześniej ludowcy - podały niedawno źródła PAP. PSL nie zgadzał się m.in., by zawieranie związków partnerskich odbywało się w Urzędzie Stanu Cywilnego. Zgodnie z propozycją Kotuli "umowa partnerska" miałaby być zawierana przed notariuszem.
Anita Kucharska-Dziedzic, wiceprzewodnicząca Nowej Lewicy, była pytana w "Wywiadzie Politycznym" czy Polska doczeka się ustawy o związkach partnerskich, chociaż w tej wersji minimum. - Muszę westchnąć głęboko i smutno - odparła polityczka.
"Bądźmy dobrej myśli"
- Pan Włodzimierz Czarzasty zadeklarował, że chciałby, żeby ta sprawa do końca roku znalazła swój szczęśliwy finał, czyli biurko prezydenta. Myślę, że to też życzenie premiera, żeby skończyć z tym niekończącym się serialem - powiedziała polityczka. - Jeżeli w tej chwili są zgodne komunikaty ze strony Nowej Lewicy i PSL, to bądźmy dobrej myśli - stwierdziła.
Wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zapowiedział niedawno na naszej antenie, że odbędą się poważne rozmowy z prezesem PSL Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, by "definitywnie zakończyć pracę" nad ustawą.
Kucharska-Dziedzic przyznała, że "wiele osób, które przez półtora roku słyszało deklaracje, że 'już, za chwileczkę będziemy procedować', ma prawo czuć się głęboko zawiedzionymi".
Prowadzący audycję Maciej Kluczka zwrócił uwagę, że znalezienie się ustawy na biurku prezydenta może wcale nie być "szczęśliwym" zakończeniem sprawy. Karol Nawrocki zapowiadał, że byłby skłonny rozmawiać o tzw. statusie osoby najbliższej, lecz nie o związkach partnerskich.