"Nawrocki-Tusk 1:0". "Nawet kiedy się uśmiecha i mówi, że chce zgody, to strach podać rękę"
- Donald Trump i Władimir Putin spotkali na szczycie na Alasce;
- Europejscy przywódcy rozmawiali z kolei online, by przekazać stronie amerykańskiej swoje stanowisko dotyczące wojny w Ukrainie i ewentualnego porozumienia pokojowego. W części z Trumpem uczestniczył Nawrocki, a bez Trumpa - Tusk. Kancelaria premiera poinformowała później, że doszło do tego na prośbę Waszyngtonu;
- "Karol Nawrocki - Donald Tusk 1:0" - skomentowała krótko w TOK FM Marzena Tabor Olszewska z "Rzeczpospolitej".
- "To nie jest sytuacja, w której Donald Tusk mógłby zacząć walczyć o przysłowiowe krzesło" - zwróciła z kolei uwagę w TOK FM Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin z Kultury Liberalnej.
- Co wróży to na przyszłość?
- Karol Nawrocki - Donald Tusk 1:0, chociaż absolutnie to nie jest żadna rozgrywka i nie tak powinno to wyglądać - skomentowała krótko w TOK FM Marzena Tabor Olszewska z "Rzeczpospolitej".
Jak od razu dodała, "Karol Nawrocki dosyć dobrze dla siebie zaczął swoją kadencję, podczas gdy Donald Tusk nie najlepiej się w tym czasie zaprezentował". Nie dość, jak wskazała, że rząd nie był w stanie zapewnić sobie obecności w czasie międzynarodowych i bardzo ważnych rozmów, to jeszcze "trawi go afera KPO".
- Wizerunek rządu w Polsce jest fatalny. I jeżeli premier nie będzie się tym zajmował, to już mu żaden Trump nie pomoże - przyznała też Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin z Kultury Liberalnej, także gościni TOK FM. Dodała od przy tym, że "jeśli Donald Tusk mógłby tę sytuację ratować, to pokazując ogromną pracowitość i skuteczność w podejmowaniu różnych projektów - ważnych i reformatorskich".
"Nawrocki bardzo sprytnie i skutecznie wszedł w rolę"
Inna rzecz, że - w ocenie Katarzyny Skrzydłowskiej-Kalukin - próba rozgrywania polityki wewnętrznej za pomocą tak ważnej sprawy jak wojna w Ukrainie w ogóle nie powinna mieć miejsca. - Nie wypada się rozpychać. To nie jest sytuacja, w której Donald Tusk mógłby zacząć walczyć o przysłowiowe krzesło. To by było niepoważne. Nie należy tego robić wprost, jawnie, przecież chodzi tu o bezpieczeństwo - przekonywała w rozmowie z Anną Piekutowską.
A to tym bardziej, jak dodała, że Karol Nawrocki nie robi w tym momencie niczego, co mogłoby budzić jawny sprzeciw. - Wiemy z relacji jego rzecznika, że mówił mniej więcej, tak jak by pewnie mówił Donald Tusk - dopowiedziała.
To oznacza też, jak zastrzegła, że "Karol Nawrocki bardzo sprytnie i bardzo skutecznie wszedł w rolę".
"Uśmiech, przy którym strach podać rękę"
Czego można dalej oczekiwać w relacjach prezydent-premier? - Przepychanki będą trwały, panowie będą sobie wyrywali z rąk kawałki wpływów, bo tak to trzeba nazwać - uważa Marzena Tabor Olszewska. Także zdaniem Katarzyny Skrzydłowska-Kalukin, "możemy się spodziewać bardzo gorącego czasu, ukrytego pod chęcią robienia dobrych rzeczy".
- Głównie dlatego, że wszystko - już od orędzia - jest maksymalnie konfrontacyjne. Nawet kiedy prezydent Nawrocki się uśmiecha i mówi, że chce zgody, to jest to uśmiech, przy którym strach podać rękę - skwitowała w TOK FM.