Co się wydarzyło na terenie Uniwersytetu Warszawskiego? Student twierdzi, że ma dowody
Protest studentów Uniwersytetu Warszawskiego w obronie Palestyny trwa od 24 maja. Protestujący domagają się m.in. udostępnienia informacji o wszelkich powiązaniach Uniwersytetu Warszawskiego z izraelskimi instytucjami akademickimi i z 'innymi organizacjami i firmami, które czerpią zyski lub są związane z okupacją Palestyny i trwającym w Strefie Gazy ludobójstwem'. Żądają również jednoznacznego potępienia działań Izraela, a także zerwania współpracy z firmami i uczelniami izraelskimi.
W środę rektor uczelni prof. dr hab. Alojzy Z. Nowak wezwał policję, by usunęła protestujących z przejścia, udrożniając tym samym drogi komunikacyjne. Policja weszła na teren Uniwersytetu Warszawskiego i doszło do konfrontacji pomiędzy służbami porządkowymi a studentami, którzy biorą udział w proteście. Kilkadziesiąt osób siłą usunięto z terenu kampusu.
Tanie loty z Polakami na wakacje. Gorzka prawda o 'pracy marzeł'
W komunikacie opublikowanym przez biuro UW podkreślono, że protestujący studenci "zachowaniem (...) polegającym na próbach ustawicznego siłowego wdarcia się do budynku, uderzaniu przez zamaskowane osoby w szyby budynku oraz otaczające ogrodzenie, wchodzeniu na rusztowania, odpalaniu rac dymnych (...) odcięciu drogi wyjścia z budynku, (....) wywołali ataki paniki u wielu pracowników, (...) co stanowiło istotne i realne zagrożenie dla ich zdrowia". W oświadczeniu możemy przeczytać również, że protestujący blokowali drogę z kampusu kobiecie w ciąży i pracownikowi, który miał przyjąć kolejną dawkę chemioterapii .
Protest na UW. Uczelnia 'współpracuje z firmami, które rozwijają broń stosowaną w Gazie'
Wobec 13 osób mają zostać przygotowane wnioski do sądu o ukaranie w związku z zakłócaniem spokoju i porządku. 32 osoby zostały wezwane przez policję, w związku z przepisami art. 193 Kodeksu karnego, czyli naruszeniem miru domowego.
Rektor UW wezwał policję do swoich studentów. "Zwyczajnie haniebne"
Jedną z tych osób jest Aleks, student z Wydziału Filozofii UW. Jak mówił w TOK FM, w oświadczeniu UW "wystąpiło wiele dezinformacji i fałszów". - Mamy bardzo wiele materiałów filmowych, dokumentujących to, co się działo, po prostu zadają kłam temu, co mówią władze uniwersyteckie. To zwyczajnie fałszywe - stwierdził rozmówca Piotra Jaśkowiaka.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Jak wskazał student, protest w obronie Palestyny cały czas ma charakter pokojowy. - Strajkujemy okupacyjnie od trzech tygodni, przez większość czasu strajk odbywał się w Parku Autonomia, a dwa dni temu przenieśliśmy się na kampus główny. Zmieniło się tylko miejsce, dalej protestujemy w tej samej sprawie. Tylko rektorowi było trochę trudniej nas ignorować. Mimo tego dalej nie chciał wpuścić nas na negocjacje, a wezwanie policji oraz rozkazanie jej, żeby usunęła nas siłą jest zwyczajnie haniebne - komentował gość programu "TOK360".
'Nikomu niepotrzebni'. Palestyńczycy w muzułmańskim świecie
- Trzy dni temu zauważyliśmy, że pracownicy i pracownicy Uniwersytetu Warszawskiego noszą identyfikatory firmy Honeywell. Ta amerykańska firma produkuje między innymi bomby, które są używane przez Izrael do zabijania Palestynek i Palestyńczyków w Strefie Gazy. Izrael w zeszły czwartek użył bomb właśnie tej firmy do zabicia 40 osób, w tym dziewiątki kobiet i 14 dzieci. I z tą firmą Uniwersytet Warszawski posiada kontrakty. Już wiele uniwersytetów w Europie zerwało współpracę z Izraelem i wstrzymało wszystkie przyszłe współprace, umowy i kontrakty aż do czasu zakończenia ludobójstwa w Strefie Gazy - podkreślił protestujący student.