,
Obserwuj
Świat

Nazywają się "ochroną pogranicza" i szukają migrantów. Gen. Polko: Stanie się komuś krzywda

2 min. czytania
03.07.2024 14:55
W okolicach polsko-białoruskiej granicy pojawiła się nowa grupa, nazywająca siebie Inicjatywą Ochrony Mieszkańców Pogranicza. Zadaniem jej członków - jak sami tłumaczyli w rozmowie z WP - jest wyszukiwanie migrantów w lasach i zgłaszaniu tego służbom. - Nie mogą amatorzy, czy jacyś kibice przejmować zadań służb państwowych - ocenił gen. Roman Polko, były dowódca GROM.
|
|
fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

W pobliżu granicy polsko-białoruskiej oprócz strażników granicznych, żołnierzy i policjantów pojawiła się nowa grupa. Sami siebie nazywają Inicjatywą Ochrony Mieszkańców Pogranicza. Nie wiadomo ilu liczy członków. W mediach społecznościowych - na stronie Narodowa Hajnówka na Facebooku - swoją działalność opisują słowami: "Tak dla szczelnej granicy! Nie dla aktywistów i nielegalnych imigrantów".

Do członków Inicjatywy Ochrony Mieszkańców Pogranicza dotarli dziennikarze Wirtualnej Polski. Jak podkreślił jeden z inicjatorów, to pomysł "samych mieszkańców". - My jesteśmy stąd. Postanowiliśmy trzymać się z dala od polityki. Nie jest to akcja narodowców, wśród uczestników jest na przykład osoba o poglądach lewicowych - mówił mężczyzna WP.

'Dostaniesz jedzenie i wodę, ale niech ona pokaże piersi'. Czaban o incydentach na granicy

Członkowie nowej organizacji przekonywali, że nie zamierzają stosować wobec migrantów przemocy, a jedynie zgłaszać służbom fakt ich napotkania. Ponadto OMP zamierza przyglądać się pracy aktywistów niosących pomoc koczującym na granicy migrantom. - Z naszego puntu widzenia jest to dziwne, że wokół odbywają się patrole Straży Granicznej i wojska, ale to głównie aktywiści wyprowadzają z lasu grupy migrantów. Instruują ich, jakie dokumenty złożyć, aby pozostać w Polsce. Uważamy, że oni wspierają migrację - ocenił jeden z członków. Jak dodano "lokalnie nie ma już akceptacji dla działań przyjezdnych aktywistów, z którymi obcokrajowcy kontaktują się po przekroczeniu granicy".

'Wszyscy dostają alert. To bardzo dziwne'. Co się dzieje na granicy z Białorusią?

Głos w sprawie zabrała wójt gminy Hajnówka Lucyna Smoktunowicz. - Przede wszystkim, jestem za tym, aby było stosowane prawo. Nie można przekraczać granicy w lesie, a zadaniem Straży Granicznej jest przeciwdziałanie nielegalnym przekroczeniem. Już bądźmy poważni, nie można podważać podstaw - mówiła urzędniczka. - Jestem za tym, aby służby działały w zakresie prawa, ale też bez asysty różnych grup aktywistów - dodała.

Gen. Roman Polko o OMP: Sygnał, że służby sobie nie radzą 

Do pomysłu patrolowania granicy polsko-białoruskiej przez osoby prywatne odniósł się także gen. Roman Polko, były dowódca jednostki GROM, mający na swoim koncie udział w misjach wojskowych w Kosowie i Iraku. Jego zdaniem OMP to "niepokojące" zjawisko.

- To sygnał, który może świadczyć, że służby sobie nie radzą z powstrzymaniem fali migracji. Ostrzegam przed tym, aby oddawać pole do działania amatorskim organizacjom. Ochrona granicy to zadanie Straży Granicznej i musi to być tak zorganizowane, aby nie było powodu do brania spraw we własne ręce - skomentował w rozmowie z Wirtualną Polską wojskowy.

- Nie mogą amatorzy, czy jacyś kibice przejmować zadań służb państwowych. Przecież ci ludzie nie mają żadnych uprawnień. Stanie się komuś krzywda i będzie wówczas afera, kto pozwolił, kto tolerował. Nawet jeśli oni deklarują, że nie będą stosować przemocy, to i tak ich wciągnie wir walki i protestu - dodał generał.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>