Węgrzy decydują o przyszłości kraju. "Jeśli opozycja przegra, nie będzie zmiłuj" [KORESPONDENCJA Z BUDAPESZTU]
To najważniejsze wybory w Unii Europejskiej w tym roku. W niedzielę 12 kwietnia Węgrzy udadzą się do urn, by zadecydować, czy ich krajem przez kolejne cztery lata rządzić będzie Viktor Orban, czy może czas dać szansę komuś nowemu. Tym nowym jest Peter Magyar, lider opozycyjnej Tiszy.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaka jest polityczna przeszłość Petera Magyara?
- Na czym podczas kampanii skupia się Viktor Orban?
- Jakie są wyniki sondaży?
2010, 2014, 2018, 2022 - wszystkie te wybory wygrywał na Węgrzech Viktor Orban i jego Fidesz. Co więcej, w każdym głosowaniu zdobywał w parlamencie 2/3 mandatów, co pozwalało mu na zmiany w konstytucji. Dzięki temu przebudował cały system i wprowadził swoją "demokrację nieliberalną". W kontekście Węgier niektórzy mówią też o "autokracji elektoralnej".
Przez szesnaście lat rządów Orban przejął sądownictwo i zdecydowanie ograniczył niezależność mediów. Większość gazet, telewizji lub stacji radiowych jest albo państwowa, albo należy do oligarchów powiązanych z Fideszem. Premier wytoczył też wojnę organizacjom pozarządowym. Freedom House uważa Węgry za "częściowo wolne" jako jedyny kraj w Unii Europejskiej. W ostatnim rankingu Węgry zdobyły tyle punktów co Liberia.
"Teraz albo nigdy" - mówi opozycja, według której jeśli nie uda się wygrać 12 kwietnia, to orbanowski system domknie się na dobre. Zmieniony przez Orbana system wyborczy, faworyzujący Fidesz między innymi przez wytyczone pod jego ugrupowanie jednomandatowe okręgi, bardzo utrudnia zadanie Tiszy. Ale opozycja liczy, że zmęczenie Orbanem, trudna sytuacja gospodarcza i charyzmatyczny Magyar pozwolą jej wygrać.
Orban kontra Węgier
62-letni Viktor Orban przed upadkiem żelaznej kurtyny był opozycjonistą i politycznym liberałem. Sławę zyskał dzięki antykomunistycznemu przemówieniu na Placu Bohaterów w Budapeszcie, które wygłosił w 1989 roku. Premierem był już w latach 1998-2002. Po ponownym przejęciu władzy stawał się coraz bardziej konserwatywny, w końcu został twarzą populistycznej prawicy w Europie. Z czasem zaczął też prezentować poglądy prorosyjskie, które nasilały się wraz z pogłębiającymi się sporami z Unią Europejska.
Po drugiej stronie stoi 45-letni Peter Magyar (tłumacząc: Piotr Węgier). To były członek Fideszu i eks-mąż Judit Vargi, byłej ministry sprawiedliwości. Varga odeszła ze stanowiska w atmosferze skandalu, za jej kadencji ułaskawiono dyrektora szkoły skazanego za tuszowanie pedofilii. Magyar wykorzystał tę sprawę do budowania swoje kariery politycznej. Po krótkim czasie w wyborach do Parlamentu Europejskiego Tisza zdobyła prawie 30 procent głosów.
Magyar jest prawnikiem, pochodzi z dobrze sytuowanej, konserwatywnej, budapesztańskiej rodziny. Wielu komentatorów uważa, że dzięki swojej przeszłości bardzo dobrze zna orbanowski system i wie jak z nim walczyć. Ale w licznych kwestiach z Fideszem – jako centroprawicowiec – ma podobne poglądy, na przykład jeśli chodzi o migracje.
Ukraina, Bruksela, korupcja, gospodarka - główne tematy kampanii
Orban podczas kampanii skupił się na retoryce antyukraińskiej i antyunijnej. Na ulicach Budapesztu widać billboardy z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełeńskim i podpisem "niech on nie śmieje się ostatni". Równocześnie Orban przedstawia się jako "bezpieczny wybór". Bo Magyar rzekomo oznacza wojnę, a on - Orban - to pokój z Rosją. W tej wersji billboardu Zełeński i Magyar występują obok szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen.
- Od trzech lat Węgry nie odnotowują wzrostu gospodarczego - mówi mi dziennikarz śledczy Szabolcs Panyi, który przez węgierskie władze został oskarżony o szpiegostwo na rzecz Ukrainy. - Wysoka inflacja, wysokie ceny. Orban próbuje wytłumaczyć swojemu elektoratowi, że Ukraina i UE zawiązały spisek, że zabierają pieniądze Węgrom, aby dać je Ukrainie - tłumaczy Panyi.
Magyar - najprawdopodobniej, żeby nie być kojarzonym z "elementami zagranicznymi" - odmawia wywiadów międzynarodowym mediom. Jego sztab nie chciał rozmawiać między innymi z radiem TOK FM. Podczas kampanii skupia się na kwestiach wewnętrznych. Dziennie potrafił wziąć udział w sześciu wiecach, docierał do najodleglejszych miasteczek i wsi, żeby odbić prowincję.
Lider Tiszy trafia do ludzi, mówi o korupcji orbanowskiego systemu. Według Transparency International Węgry to najbardziej skorumpowany kraj UE, na świecie jest 84. Magyar obiecuje poprawę, także sytuacji gospodarczej. Chce uzyskać dla Węgier zablokowane unijne fundusze, czyli około 18 miliardów euro. Za rządów Magyara relacje z Brukselą zapewne by się poprawiły. Czy także z Ukrainą - w to niektórzy powątpiewają. Magyar nie chce szybkiej ścieżki akcesji dla Kijowa, sprzeciwia się także pomocy militarnej.
Rosyjska i skrajnie prawicowa ingerencja
W ostatnim czasie pojawił się szereg doniesień o rosnących rosyjskich wpływach na Węgrzech. Szef dyplomacji Peter Szijjarto miał raportować swojemu kremlowskiemu odpowiednikowi Siergiejowi Ławrowowi, co dzieje się na unijnych spotkaniach. Ten sam Szijjarto - jak donosi Politico - podpisał w grudniu 12-punktowy plan zacieśniania relacji z Moskwą. Dokument dopiero teraz, zaraz przed wyborami, ujrzał światło dzienne. Kreml wie jak się odwdzięczyć i wspiera Fidesz w czasie kampanii.
- Rosyjski wywiad wojskowy wysłał do Budapesztu trzech specjalistów od manipulacji w mediach społecznościowych, którzy najprawdopodobniej są częścią jednostki w G.R.U zajmującej się wojną psychologiczną - opowiada mi Szabolcs Panyi. - Washington Post przekazał, że rosyjska Służba Wywiadu Zagranicznego opracowała plan "Game Changer". Chodziło o zainscenizowanie zamachu na Orbana, żeby ludzie rozmawiali o ataku, solidaryzowali się z nim, a nie skupiali się na wysokich cenach - wyjaśnia Panyi.
Orban oskarża Magyara o otrzymywanie pomocy z zagranicy. Tymczasem to jego wspierają przywódcy i politycy spoza Węgier. Na kilka dni przed głosowaniem do Budapesztu przyleciał wiceprezydent Stanów Zjednoczonych J. D. Vance, który mówił, że chce wysłać sygnał brukselskim biurokratom, którym nie podoba się "przywódca broniący narodu węgierskiego". Orban dostał też wsparcie od skrajnie prawicowej międzynarodówki: Francuzki Marine Le Pen, Włocha Matteo Salviniego czy Holendra Geerta Wildersa. Premiera Węgier poparł także szef rządu Izraela Benjamin Netanjahu.
Sondaże wskazują na wygraną Tiszy
W ostatnich tygodniach przed wyborami większość niezależnych sondaży wykazywała poparcie dla Tiszy na poziomie od 49 do nawet 58 procent wśród zdecydowanych wyborców. Poparcie dla Fideszu wahało się między 35 a 38 procent. Poparcie dla opozycji rosło, popularność obozu rządzącego spadała. Dlatego zwolennicy opozycji mają nadzieję, że tym razem uda się doprowadzić do końca rządów Orbana.
- Wszystko na Węgrzech jest teraz takie szare i smutne - mówiła mi Gyongyver Takats, która mieszka w Polsce od 35 lat i kursuje między obydwoma krajami. Jest doktorką nauk społecznych i prowadzi własną firmę. - Na Węgrzech w powietrzu wisi taka podejrzliwość. Na ulicach widać coraz gorszą sytuację ekonomiczną. Wszystko jest lepsze, niż to, co teraz. Naprawdę, wszystko - zaznacza.
W podobnym tonie wypowiada się handlowiec Adrian Molnar, który z rodziną przeprowadził się z Węgier do Polski. Molnar hobbystycznie sędziuje rozgrywki piłki nożnej, prowadził między innymi mecz syna Petera Szijjarto. Z szefem węgierskiego MSZ-u studiował na roku.
- Dla opozycji to seria rzutów karnych - podkreśla. - Jesteśmy już po doliczonym czasie. Jeśli opozycja przegra, nie będzie zmiłuj, Węgry się z tego nie podniosą. Ale sytuacja nie jest równa. W przypadku wygranej opozycji po tych rzutach karnych może być jeszcze jeden mecz - zwracał uwagę Molnar. Dalszy los meczu zależy od tego, czy Tisza zdobędzie 2/3 głosów. Bez tej większości nie da się wprowadzić zmian, które doprowadziłyby do końca orbanowskiego systemu.
Thomas Orchowski jest specjalnym wysłannikiem radia TOK FM na wybory na Węgrzech