,
Obserwuj
Polityka

Co dalej z Hołownią? "To nie jest plan B na tę chwilę"

3 min. czytania
20.10.2025 09:53

Szymon Hołownia zostanie ambasadorem w USA? - Nie słyszałem od Szymona takich planów B. Na razie wiem, że planem jest ten, o którym mówił: o komisarzu w UNHCR To jest bardzo ważne stanowisko i myślę, że Szymon byłby bardzo dobrą osobą w tym miejscu - mówił w TOK FM Paweł Śliz.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są plany Szymona Hołowni na przyszłość zawodową?
  • Co o nich myśli Paweł Śliz, który może zostać szefem Polski 2050?
  • Jaki apel ma do "kolegów z PiS" w temacie mowy nienawiści?

Szymon Hołownia zostanie ambasadorem w USA? O tym, że polityk chciałby ubiegać się o to stanowisko, mówił w piątek w podcaście "Dzieje się" Wojciech Szacki.

- Szczerze powiem, że nie słyszałem od Szymona takich planów B. Na razie wiem, że planem jest ten, o którym mówił: o komisarzu w UNHCR (wysoki komisarz Narodów Zjednoczonych do spraw uchodźców - red.). To jest bardzo ważne stanowisko i myślę, że Szymon byłby bardzo dobrą osobą w tym miejscu - komentował w "Poranku TOK FM" Paweł Śliz, poseł i przewodniczący klubu parlamentarnego Polski 2050.

Dominika Wielowieyska dopytywała, czy jej gość rozmawiał z Hołownią na temat posady w Waszyngtonie. - To nie jest plan B na tę chwilę na pewno - podkreślił polityk.

Dodał jednak, że musimy dbać o dobre stosunki z USA. - Wiemy, jaka jest teraz sytuacja. Wiemy, jak Pałac Prezydencki podchodzi do obecnej osoby na tej placówce, nie chcąc się zgodzić na mianowanie go ambasadorem (Bogdan Klich jest obecnie chargé d’affaires - red.), co myślę, że mogłoby polepszyć stosunki ze Stanami Zjednoczonymi - stwierdził poseł.

- Hołownia byłby taką kandydaturą kompromisową, także do zaakceptowania przez Pałac Prezydencki? - dopytywała prowadząca. - Na razie ona nie jest rozpatrywana, więc myślę, że nie jest to czas, żeby oceniać, czy byłby dobrym kandydatem na to stanowisko - uciął Śliz.

Nie chciał też potwierdzić, czy obejmie po Hołowni kierownictwo partii. - Na wybór jeszcze przyjdzie czas, bo ten wybór mamy w styczniu. Koledzy, koleżanki ze struktur namawiają, żebym także kandydował, bo mówili, że potrafiłem poprowadzić dobrze klub i w momentach, kiedy ta łódka w klubie się chybotała, wyprowadzić ją na dobre wody. Nie podjąłem jeszcze tej decyzji - dodał polityk.

Kaczyński się opamięta?

Stołeczna policja zatrzymała w poniedziałek mężczyznę, "sprawcę gróźb karalnych oraz próby podpalenia budynku przy ulicy Wiejskiej 12A w Warszawie". W budynku mieści się siedziba Platformy Obywatelskiej. 

Śliz wykorzystał sytuację do przestrogi dla "kolegów z Prawa i Sprawiedliwości". - Nie wiemy, na jaki grunt padają nasze słowa. Po raz kolejny padły na grunt człowieka, który najpierw potrafił grozić śmiercią, teraz posunął do rzucania koktajlem Mołotowa. Nie wiadomo, co mogłoby być następne - zauważył.

- Kilka dni wcześniej na manifestacji Prawa i Sprawiedliwości pan Bąkiewicz wychodzi w glorii i chwale na podest, krzyczy o Grunwaldzie, o Malborku, o nabijaniu kos na sztorc, o wypalaniu napalmem tych innych, a wokół wianuszek polityków Prawa i Sprawiedliwości z Jarosławem Kaczyńskim i z panią europoseł Szydło, bijących mu brawo - przypominał gość TOK FM. Prokuratura prowadzi postępowanie ws. słów Bąkiewicza w kierunku nawoływania do popełnienia przestępstwa.

- Jeżeli wśród istotnych polityków na polskiej cenie politycznej, taka mowa nienawiści będzie okazywana, do takich rzeczy może dojść i w końcu może dojść do tragedii. Liczę na to, że Jarosław Kaczyński opamięta się, powie za tego człowieka "przepraszam" i nigdy więcej nie będzie wykorzystywał takiej narracji dla słupków poparcia. Żeby wzbudzać nienawiść jednych przeciwko drugim - podkreślił.