Co oznacza Czarzasty na czele Nowej Lewicy? "Bezpiecznie i w granicach Tuska"
Będzie mógł parę rzeczy zrobić, nie za wiele, ale chodzi o to, żeby pokazać jego sprawczość, bo inaczej on ma problem z razemkami. Bo nie dają się utopić, a powinni już dawno - mówił o Włodzimierzu Czarzastym Galopujący Major.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Czy Włodzimierz Czarzasty zostanie przewodniczącym Nowej Lewicy?
- Co jego wygrana oznacza dla partii?
- Jaki jest najgorszy koszmar Donalda Tuska?
Włodzimierz Czarzasty będzie kandydował na przewodniczącego Nowej Lewicy. Marszałek Sejmu i dotychczasowy współprzewodniczący partii (wraz z Robertem Biedroniem) w czwartek ogłosił swoją decyzję. Zaproponował też, by kontrkandydaci - Krzysztof Gawkowski, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk i Tomasz Trela - weszli do kierownictwa NL.
- Włodzimierz Czarzasty zostanie Włodzimierzem Czarzastym - komentował w "Sabacie symetrystów" Grzegorz Sroczyński chęć kandydowania marszałka (nagranie audycji odbyło się jeszcze przed konferencją, na której Włodzimierz Czarzasty ogłosił start).
Marta Nowak z Gazeta.pl podkreśliła, że funkcja marszałka dała Czarzastemu "nowe gravitas". - Mamy taki festiwal Czarzastego, coś dało mu to marszałkowanie. Jest pewien miesiąc miodowy. Jeśli nie schrzanisz za dużo podczas tego miesiąca miodowego, zyskujesz punkty - zgodził się Sroczyński.
Jego zdaniem, na dłuższą metę nie będzie miało to jednak większego znaczenia. - Wszystko zmierza w stronę jednej listy z Koalicją Obywatelską i to będzie powodowało, że Czarzasty będzie potulny, a nie mocniejszy - dodał prowadzący podkast.
Dziadek i przeciwnik
Galopujący Major ocenił, że obecny marszałek Sejmu wyciągnął wnioski z działalności swojego poprzednika i nauczył się, że "quasimłodzieżowe bon moty Hołowni się przejadły". - On próbuje grać z jednej strony dobrotliwego dziadka, a z drugiej twardego przeciwnika dla pisowców - zaznaczył.
Sprawdź, czy wiesz, co ważnego wydarzyło się w mijającym tygodniu. Tylko najbardziej zorientowani udzielą więcej niż 8 dobrych odpowiedzi...
Quiz: Proces Brauna, przesłuchanie Rydzyka i awantura w NBP. Nadal myślisz, że jesteś na bieżąco? QUIZ
Major porównał zbliżający się kongres Nowej Lewicy z niedawnym kongresem Polskiego Stronnictwa Ludowego. Jego zdaniem PSL jest jedyną partią, która wybiera swoje władze demokratycznie. - W przypadku Nowej Lewicy to po prostu niemożliwe, zwłaszcza w momencie, gdy Biedroń dał sobie spokój z krajową polityką. Czarzasty wyczyścił sobie konkurencję. Senyszyn i kilka osób jest poza - mówił.
- Z Czarzastym SLD wyżej nie podskoczy. To prosty program dla "eseldowa": jesteśmy wiernym koalicjantem przy Tusku. Tuska Czarzasty nie denerwuje, więc będzie pokój i płynnie wchodzimy prawdopodobnie na listy KO w wyborach. Żadnej innej jakości z tego nie będzie - stwierdził Sroczyński.
Nie zgodził się z tym Galopujący Major. - Tusk zdaje sobie sprawę, że on, zwłaszcza przez swój "bosakowy" zwrot na prawo nie jest w stanie zaspokoić ambicji, aspiracji centrolewicowego wyborcy. On potrzebuje trochę centrolewicowych pomysłów, żeby wykonać gest w stronę tych wyborców. Nie dlatego, żeby coś dać konkretnego, ale żeby ich nie upokarzać tym, że im się nic nie daje i znowu zostaną w domu - podkreślił.
- Nie zostaną w domu, bo jest Braun. Postraszy się Braunem przed wyborami i pójdą głosować. Tusk nie potrzebuje niczego więcej - ripostował Sroczyński.
Koszmar Tuska
- Dla Tuska najgorszym koszmarem będzie, jeżeli Razem przejdzie próg - stwierdził Major. - Jeżeli Razem przejdzie próg, może stać się języczkiem u wagi. Dla koalicji to jest problem, bo oni zaczną się nie daj Boże domagać wyższej składki zdrowotnej albo takich rzeczy, które rozwalą tę koalicję - ocenił.
Tymczasem, jak dodawał, "Czarzasty dostanie dwa ministerstwa i się nic nie stanie". - To, co się będzie teraz działo przez dwa lata, to będzie pompowanie pomysłów Czarzastego. Bardziej symboliczne niż konkretne, ale chodzi o to, że musimy zepchnąć Razem pod próg - wyjaśniał. Partia Adriana Zandberga ponad progiem może bowiem oznaczać mniejszość blokującą rządowe ustawy.
Jak wyjaśniał bloger, podobną sytuację Kaczyński miał swego czasu z ziobrystami czy Konfederacją. - Ustawa łańcuchowa kiedyś byłaby niemożliwa przy PSL. Teraz przeszła bez problemu. Podobnie ustawa futerkowa. Mało tego, teraz mają wejść związki partnerskie na agendę i być może własny projekt podatku katastralnego. Czarzasty dostanie zielone światło na - ja to nazywam - umiarkowaną lewicę w granicach Tuska. Będzie mógł parę rzeczy zrobić, nie za wiele, ale chodzi o to, żeby pokazać jego sprawczość, bo inaczej on ma problem z razemkami. Bo nie dają się utopić, a powinni już dawno - dodał.
Brak kobiecej twarzy
Czarzasty dba o to, zdaniem Majora, by na łonie partii nie wyrosły mu frakcje. - Pomysł, żeby Czarzasty był jedyną twarzą lewicy, to pomysł na trwanie na granicy progu samodzielne. A jeśli chodzi o koalicję z Tuskiem, to jest pomysł, żeby zrobić wspólną listę - ocenił Sroczyński.
Galopujący Major stwierdził natomiast, że twarzą staje się powoli Anna Maria Żukowska. - Wczoraj była sytuacja, że pani Żukowska miała iść do Kanału Zero i podobno - to powiedział Mazurek na wizji - pan Czarzasty powiedział pani Żukowskiej, żeby nie przychodziła, bo będzie głupoty opowiadać - relacjonował.
- Ona staje się powoli obciążeniem na tyle dużym, że sam Czarzasty to widzi. Pomysł z "kobietą twarzą", który od lat się pojawia na lewicy, nie jest zły. Ale to musi być odpowiednia osoba. A siłą rzeczy staje się nią pani Żukowska, która w internecie ma niskie notowania, to rzutuje na partię - dodał bloger.
Źródło: TOK FM