Kto odpowiada za pokojowy plan dla Ukrainy? "Te punkty napisano po rosyjsku i przetłumaczone angielski"
Co dalej z amerykańskim planem pokojowym dla Ukrainy? - Myślę, że negocjacje potrwają na pewno nie do Święta Dziękczynienia (27 listopada - red.), jak sobie wymarzył początkowo prezydent Trump, tylko dużo dłużej i będą trudne - ocenił w TOK FM Marek Magierowski. Były ambasador w USA krytykował prezydenta Nawrockiego za chłodne relacje z Wołodymyrem Zełenskim oraz rząd, którego polityka skończyła się brakiem zaproszenia dla Polski na rozmowy w Genewie.
- Jak mówił w TOK FM Marek Magierowski, "analiza lingwistyczna" projektu amerykańskiego plany dla Ukrainy "wskazuje, że w dużej mierze te punkty zostały napisane po rosyjsku i zostały przetłumaczone język";
- Były ambasador Polski w Izraelu i USA uważa, że nie ma szans, aby negocjacje skończyły się do 27 listopada;
- Magierowski krytykował prezydenta Nawrockiego oraz rząd, którego polityka skończyła się brakiem zaproszenia dla Polski na rozmowy w Genewie.
- Pojawiła się kontrowersja dotycząca tego, kto tak naprawdę te punkty zredagował, gdzie ten plan powstał. Analiza nawet lingwistyczna tego projektu wskazuje, że w dużej mierze te punkty zostały napisane po rosyjsku i zostały przetłumaczone język angielski - tak Marek Magierowski w "Poranku TOK FM" mówił o pierwotnej wersji amerykańskiego plany na zakończenie wojny w Ukrainie.
- Kluczowa jest sprawa suwerenności Ukrainy, dlatego że ten element i to sformułowanie pojawia się w pierwszym punkcie, kiedy mowa o tym, że suwerenność Ukrainy zostanie potwierdzona w ramach tego porozumienia, a potem paradoksalnie w kolejnych kilku punktach mowa o tym, jak ta suwerenność zostanie ograniczona - ocenił gość Dominiki Wielowieyskiej. Jak podkreślał, to m.in. zapisy o rezygnacji dążeń do wstąpienia do NATO, zmuszeniu Ukrainy do pozbycia się wschodniej części swojego terytorium, ograniczeniu liczebności armii czy dzieleniu się energią z Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej z Rosją. - Mocno zachwiana będzie ta suwerenność - stwierdził
Zdaniem gościa TOK FM "mamy dużo pytajników wokół tego szkicu, nierozwiązywalnych jak na razie". Ale - zdaniem byłego ambasadora - "paradoksalnie całe zawirowanie wokół tego, kto kontrolował zapisy" planu ma dla Ukrainy pozytywne konsekwencje. - Nie mogło się zdarzyć nic lepszego Zełenskiemu i władzom ukraińskim. To wymusiło już na początku pewne koncesje ze strony Amerykanów, choćby to, że wreszcie odbyły się poważne rozmowy "pokojowe" między stroną amerykańską a ukraińską - przekonywał.
Jak przypominał bowiem gość TOK FM, Trump do tej pory dbał bardzo o to, żeby "rozmawiać o pokoju na Ukrainie wyłącznie ze stroną rosyjską". W niedzielę doszło jednak do spotkania przedstawicieli Unii Europejskiej, USA i Ukrainy w Genewie. - Mieliśmy do czynienia wreszcie z rozmowami z prawdziwego zdarzenia, produktywnym jak twierdzi sam sekretarz stanu Marco Rubio, między Amerykanami a Ukraińcami. Dobry początek, dobry krok - ocenił.
Jednym głosem
W Genewie zabrakło strony polskiej. Magierowski przyznał, że to niepokojące. - Trochę na własne życzenie. Powiem coś paradoksalnego: za każdym razem, kiedy Polska uczestniczy czy uczestniczyłaby w tego typu rozmowach, musiałaby też wziąć odpowiedzialność za ostateczne wyniki takich rozmów. To jest ta druga strona medalu - argumentował rozmówca Dominiki Wielowieyskiej.
Jego zdaniem bowiem w obecnej sytuacji geopolitycznej trudno byłoby uzyskać nam zapewnienia, deklaracje czy konkretne decyzje odpowiadające naszym priorytetom. Były ambasador wyraził jednak zadowolenie, że zarówno prezydent, jak i rząd zajęli podobne stanowisko w kontekście amerykańskiego planu. - Bardzo mnie to cieszy, szczególnie w przypadku prezydenta Nawrockiego, do którego mam nieco pretensji o to, że utrzymuje tak chłodne relacje z prezydentem Zełenskim. Obaj panowie powinni jak najszybciej się spotkać, być w stałym kontakcie. Mówiąc kolokwialnie, Polska i Ukraina dzisiaj szczególnie są na tym samym wózku - powiedział.
Politykę zagraniczną polskiego rządu Magierowski ocenił jako "nieco infantylną". - To się właśnie kończy takimi historiami jak brak zaproszenia dla przedstawiciela Polski do Genewy. Ale niemal tożsame stanowisko (prezydenta i rządu - red.) wobec tego planu pokojowego to pozytywny element w tym całym zawirowaniu - dodał.
Źródło: TOK FM