,
Obserwuj
Polityka

Miał być hit, wyszedł kit. Wojsko "przestrzeliło" z zakupem polskich dronów?

3 min. czytania
30.10.2025 14:47

174 mln zł zapłaciło polskie wojsko za drony "Wizjer" produkowane przez Wojskowe Zakłady Lotnicze. Ale jak wynika z raportu, do którego dotarł Onet, ze sprzętem jest wiele problemów. Czy drony wejdą do użytku?  - Myślę, że w tym momencie w sztabie generalnym trwają bardzo poważne rozmowy - mówił Marcin Wyrwał.

Cezary Tomczyk, Władysław Kosiniak-Kamysz, Paweł Bejda na wystawie produktów polskich producentów bezzałogowych systemów uzbrojenia
Cezary Tomczyk, Władysław Kosiniak-Kamysz, Paweł Bejda na wystawie produktów polskich producentów bezzałogowych systemów uzbrojenia
fot. Adam Burakowski/East News
  • Dron polskiej produkcji niedawno spadł na auta w Inowrocławiu - Onet dotarł do raportu, z którego wynika, że nie był to pierwszy tego typu przypadek;
  • W raporcie wymieniono więcej problemów z "Wizjerem". To m.in. korzystanie z systemu GPS, transport za pomocą ciężarówek czy spadochron widoczny dla potencjalnego wroga;
  • Dziennikarz Marcin Wyrwał mówił w TOK FM, że wojsko poważnie zastanawia się, czy drony po modernizacji będą przez nie wykorzystywane, czy trzeba zbudować nowe.

Kilka dni temu w Inowrocławiu na zaparkowane samochody spadł wojskowy dron polskiej produkcji. Jak dowiedział się Onet, nie był to pierwszy upadek "Wizjera" Wojskowych Zakładów Lotniczych - portal dotarł do raportu, z którego wynika, że problemów ze sprzętem jest więcej.

Jak opowiadał w TOK360 Marcin Wyrwał, jeden z autorów tekstu Onetu (drugą była Edyta Żemła), "Wizjer" to dron klasy mini o rozpiętości skrzydeł ok. 3 m, służyć ma do celów obserwacyjnych i łączyć w czasie rzeczywistym z systemami dowodzenia lub nakierowywać na cele systemy kierowania ogniem. Ale nie będzie to łatwe.

- Jeden z problemów ujawnionych w raporcie jest taki, że system drona nie jest kompatybilny z żadnym innym systemem w naszych siłach zbrojnych. Więc na razie komunikacja nie jest możliwa. To tylko jeden z wielu problemów tego drona - zaznaczył Wyrwał.

Wojsko za drony zapłaciło 174 mln zł - zakupiono 25 zestawów, czyli 100 sztuk.

Gość Filipa Kekusza mówił, że umowa na "Wizjery" została podpisana w 2021 roku na podstawie wymagań operacyjnych z 2020 roku. Tymczasem pełnoskalowa inwazja na Ukrainę rozpoczęta później pokazała, jak bardzo przyspieszył postęp technologiczny w tej dziedzinie.

- My mamy czas. "Wizjer" pozycjonuje się za pomocą systemu GPS, co było całkiem fajne w 2021 czy 2020 roku, ale na współczesnym polu walki takie systemy są automatycznie zakłócane - podkreślał dziennikarz.

Biało-czerwone spadochrony

Inny problem to transport urządzenia. - Drona transportuje się na pole walki w 11 skrzyniach, do czego wymagana jest ciężarówka. Może to było dobre pięć lat temu, kiedy wydawało się, że linia frontu, ta tak zwana strefa śmierci, to jest może kilometr, teraz to jest około 30 kilometrów, więc taka ciężarówka staje się automatycznym celem - wyjaśniał gość TOK FM.

- Dalej: biało-czerwony spadochron. Pięknie, w naszych pięknych polskich barwach. Tylko jak zauważają autorzy raportu, może nie jest to idealny pomysł dla lądowania takiego drona nad operatorami. Z powodu barw on jest bardzo widoczny, czym ściąga na siebie uwagę i ogień przeciwnika - wymieniał kolejne problemy Wyrwał.

Jak dodawał gość Kekusza, nie wiadomo, czy drony wejdą jednak po modernizacji do użytku, czy istnieje konieczność budowy nowego sprzętu. - Myślę, że w tym momencie w sztabie generalnym trwają bardzo poważne rozmowy. Zresztą mamy tam swoje źródła, które mówią nam, że tak faktycznie jest - podkreślił Wyrwał.

Źródło: TOK FM