,
Obserwuj
Polityka

Nowe zasady rozliczania poselskich kilometrówek. "Z wielkiej chmury mały deszcz"

3 min. czytania
02.01.2026 12:38

Posłowie będą musieli zapisywać wyjazdy ponad miesięczny limit. - My jako dziennikarze będziemy mieli dostęp do tych dokumentów de facto dopiero po zakończeniu kadencji. Chyba że poseł łaskawie nam je udostępni, choć nie ma takiego obowiązku. To jest kluczowe - mówił Grzegorz Łakomski, dziennikarz TVN24.

Rozliczanie kilometrówek w VIII kadencji Sejmu
Rozliczanie kilometrówek w VIII kadencji Sejmu
fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co zmienia się w rozliczeniach tzw. kilometrówek poselskich?
  • Dlaczego zdaniem Grzegorza Łakomskiego z TVN24 system rozliczania kusi posłów?
  • Czy nowe zasady ukrócą nieuczciwe praktyki parlamentarzystów?

Marszałek Sejmu podpisał kilka dni temu nowelizację systemu rozliczania tzw. kilometrówek poselskich (zwrot kosztów używania prywatnych samochodów w związku z wykonywaniem mandatu). Nowe zasady już obowiązują.

Kilometrówki zostały podzielone na dwie grupy. W ramach podróży w granicach okręgu wyborczego poseł będzie rozliczał się w ryczałcie (na maksymalnie 1725 zł miesięcznie, do limitu 1,5 tys. km miesięcznie). Druga grupa to delegacje poza okręgiem - tu rozliczenia będą zapisywane w comiesięcznej tabeli, ale, jak podkreślał Maciej Kluczka, nie będzie pytania o cel wyjazdu, nie będzie też rubryki załączeń faktury za paliwo. Surowsze są natomiast zasady rozliczeń najmu długoterminowego pojazdów.

- Ten system to krok w dobrą stronę, ale to jest tylko krok - mówił w "Poranku TOK FM" Grzegorz Łakomski, dziennikarz TVN24, który zajmuje się tematem kilometrówek. - Jeden niuans jest kluczowy, w tym systemie jest zawarta jedna rzecz, na którą urzędnicy też zwrócili uwagę. Posłowie będą mieli 1500 kilometrów do wyjechania bez żadnej kontroli, czyli mniej niż do tej pory. Jeśli będą chcieli z kilometrówki korzystać więcej, będą musieli w dokumencie co miesiąc zapisywać trasy przejazdów - mówił.

Na czym polega ów niuans? - Ten dokument to dokument wewnętrzny biura poselskiego. Natomiast, jak zresztą nie kryją sami urzędnicy sejmowi, to są dokumenty, do których kancelaria Sejmu nie będzie miała dostępu na co dzień, tylko na koniec roku. My jako dziennikarze będziemy mieli dostęp do tych dokumentów de facto dopiero po zakończeniu kadencji. Chyba że poseł łaskawie nam te dokumenty udostępni, choć nie ma takiego obowiązku. To jest kluczowe - dodał Łakomski.

Kluczka zwrócił uwagę, że Kancelaria Sejmu jako instytucja podlega pod ustawę o dostępie do informacji publicznych, ale poseł już nie - co wynika z wolnego mandatu poselskiego. - Mimo wszystko poseł pracuje w państwowej instytucji, jest opłacany przez nasze podatki, a nie możemy wymusić, żeby pokazał czarno na białym swoje kilometrówki - żachał się.

Jak dodał prowadzący, w myśl nowych zasad zmniejsza się suma, którą można wykorzystywać niewłaściwie. Weryfikacja informacji będzie leżała po stronie pracowników Kancelarii Sejmu, których jest tylko ośmioro. - Z wielkiej chmury mały deszcz - ocenił Kluczka.

System kusi biednych posłów

Jak mówił Łakomski, posłowie i posłanki byli przed zmianami "kuszeni" przez system - i to raczej się teraz nie zmieni. - Działał w ten sposób, że wyłącznie na piękne oczy posłowie wpisywali dowolne kwoty, wiedząc o tym, że nikt tego nie sprawdza, nie weryfikuje. De facto nawet nie dało się tego sprawdzić. Ten system tak działał, że poseł który nie miał samochodu, a nawet prawa jazdy, mógł zgodnie z prawem wzbogacić się o prawie 50 tysięcy złotych rocznie za przejazdy, za użycie prywatnego samochodu - podkreślał dziennikarz.

- Jakby ktoś zapytał wystarczyło potem powiedzieć, że "faktycznie nie mam samochodu, prawa jazdy, ale mój pracownik biura poselskiego mnie woził". Wystarczyło takie wytłumaczenie i w ten sposób można było taką kwotę dostać - stwierdził gość TOK FM.

Łakomski dodał, że posłowie, z którymi rozmawiał, mieli wytłumaczenie dla swoich postępków. - Duża część traktuje kilometrówkę jako drobną rekompensatę za zbyt niskie uposażenia, które są w okolicach 10 tysięcy złotych - mówił.

Źródło: TOK FM