Polacy jednoczą się tylko w kryzysie? "Karnawał jest krótki i zwykle ma się po nim kaca" [IGRZYSKA WOLNOŚCI]
- Chęć eliminacji inaczej myślących jest poglądem głęboko autorytarnym, żeby nie powiedzieć totalitarnym. Dlatego musi być w nas taka wewnętrzna zgoda, żebyśmy przyznali innym prawo do myślenia inaczej, nie wpychając ich w ramę bycia tym złym, gorszym i tym, który chce nam zrobić w jakiś sposób krzywdę - mówił Adam Traczyk.
- Adam Traczyk z More in Common Polska wskazuje, że Polacy potrafią się zjednoczyć w obliczu bezpośrednich kryzysów, lecz tego typu jedność jest często krótkotrwała;
- Traczyk podkreśla, że polski system polityczny, w którym zwycięzca wyborów ma niemal pełną władzę, nie sprzyja kompromisom i prowadzi do polaryzacji i paraliżu w przypadku podziału władzy;
- Raport More in Common wskazuje na zmęczenie Polaków podziałami społecznymi, których źródłem są głównie politycy, a nie społeczeństwo.
Czy w końcu się między sobą dogadamy? Czego potrzeba, żeby Polacy w obliczu wojny poczuli zagrożenie i ze sobą współpracowali? - Faktycznie w momencie kryzysu bardzo namacalnego, bardzo widocznego, dotykającego nas bezpośrednio, jesteśmy w stanie się zjednoczyć - mówił w specjalnym programie z Igrzysk Wolności Adam Traczyk, dyrektor zarządzający More in Common Polska.
Zdaniem rozmówcy Krzysztofa Horwata, udało się to i w czasie pandemii, i kryzysu uchodźczego tuż po rosyjskiej agresji na Ukrainę. - Mieliśmy taki karnawał wspólnotowości i karnawał solidarności. Problem z naszym społeczeństwem jest taki, że karnawał jest dość krótki i po karnawale zwykle ma się kaca - podkreślił.
To też wina naszego systemu politycznego, jak dodawał Traczyk. - Jest tak zaprojektowany, że w zasadzie zwycięzca bierze w nim wszystko, nie musi patrzeć na zdanie opozycji, może przepychać przez Sejm swoje ustawy. Jeszcze jak ma swojego prezydenta, nie ma tutaj żadnego problemu - stwierdził.
Quiz: Najważniejsze informacje minionego tygodnia. Jesteś na bieżąco? Sprawdź Quiz TOK FM
- Przez rosnącą polaryzację w momencie, kiedy władza wykonawcza nie jest skupiona w jednych rękach, zamiast kompromisu mamy paraliż. Trudną, bardzo szorstką kohabitację - mówił Traczyk.
W opinii gościa Igrzysk Wolności, w naszym systemie politycznym jest bardzo mało mechanizmów, które "zmuszają nas do kompromisów i które nagradzają kompromisy". Przykładem choćby wybór sędziów Trybunału Konstytucyjnego. - Ci sędziowie co prawda mieli bardzo długie kadencje, więc można powiedzieć: okej, ta instytucja jest pluralistyczna, ale to zawsze byli albo moi, albo wasi sędziowie. Nie mieliśmy wspólnych sędziów - podkreślił Traczyk.
Zmęczeni, ale zaopiekowani
Organizacja More in Common dwa lata temu wydała raport "Zmęczona wspólnota". Wnioskiem badania było m.in. tytułowe zmęczenie Polaków podziałem. - Co więcej widzą, że idzie od góry, a nie wychodzi od społeczeństwa - zaznaczył Traczyk.
W innym badaniu Polacy jako źródło podziałów bezapelacyjnie wskazali polityków i partie (na drugim miejscu były różnice światopoglądowe). - To pokazuje, że niekoniecznie nawet nasze poglądy nas dzielą, ale jak politycy nimi zarządzają. To jest właśnie tragedia, zmora polskiej polityki, że politycy stworzyli bardzo silne narrację dzielące społeczeństwo, a bardzo mało przestrzeni wspólnych, w których możemy zawierać kompromisy - podkreślił gość TOK FM.
Podziały są jednak wygodne. - W bańkach czujemy się dobrze zaopiekowani, czujemy, że nikt nam nie może zrobić krzywdy, że osoby wokół nas myślą podobnie, są do nas podobne. To jest taka bezpieczna przestrzeń, ale musimy pamiętać, że demokracja to nie jest zawsze przestrzeń czy system, w którym musimy się czuć bezpiecznie - dodał Traczyk.
Życie w demokracji zakłada też bowiem zgodę na dyskomfort w imię wypracowania jak najlepszych rozwiązań politycznych. - Chęć eliminacji inaczej myślących jest poglądem głęboko autorytarnym, żeby nie powiedzieć totalitarnym. Dlatego musi być w nas taka wewnętrzna zgoda, żebyśmy przyznali innym prawo do myślenia inaczej, nie wpychając ich w ramę bycia tym złym, gorszym i tym, który chce nam zrobić w jakiś sposób krzywdę - mówił Traczyk.
Źródło: TOK FM