,
Obserwuj
Polityka

Republika o ukraińskich dronach. "Tego typu sformułowania to dezinformacja i działania prorosyjskie"

3 min. czytania
10.09.2025 13:00

Donald Tusk w Sejmie przedstawił informacje na temat naruszenia przez rosyjskie drony polskiej przestrzeni powietrznej. - To było dobre wystąpienie w tonie pojednawczym, pokazujące, jaka jest skala zagrożenia - komentował w TOK FM Jacek Nizinkiewicz. Dziennikarz "Rz" zwrócił uwagę, jak wydarzenia ostatnich godzin relacjonuje TV Republika. 

  • Donald Tusk przedstawił w Sejmie informację ws. naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony;
  • Jacek Nizinkiewicz ocenił w TOK FM, że było to dobre przemówienie, "w tonie pojednawczym, pokazujące, jaka jest skala zagrożenia, ale nie histeryczne";
  • Dziennikarz "Rzeczpospolitej" zwracał uwagę, że wśród prawicowych dziennikarzy szybko pojawiły się hipotezy, że drony mogły być ukraińskie, żeby sprowokować Polskę do udziału w wojnie;
  • "Tego typu sformułowania, treści podawane bez wiedzy, sprawdzenia, to jest dezinformacja i działania - trzeba powiedzieć wprost - prorosyjskie" - podkreślił Nizinkiewicz.

Donald Tusk wygłosił przemówienie w Sejmie na temat naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Jak mówił, naliczono ich do tej pory 19, potwierdzono zestrzelenie trzech dronów. - To nie jest nasza wojna. To nie jest wojna wyłącznie Ukraińców. To jest wojna, to jest konfrontacja, którą Rosja wypowiedziała całemu wolnemu światu. To musi dotrzeć do wszystkich bez wyjątku - oświadczył.

- To było dobre wystąpienie w tonie pojednawczym, pokazujące, jaka jest skala zagrożenia, nie histeryczne, nie takie, które mogłoby wzbudzić jakieś niepożądane nastroje - oceniał w TOK FM Jacek Nizinkiewicz, dziennikarz "Rzeczpospolitej". - Jeżeli Rosja chciałaby właśnie coś zrobić, to chciałaby wzbudzić panikę i podziały w Polsce. Czego my musimy unikać - podkreślił.

Powody do obaw jednak są, bo chociażby pasażerowie przekierowanych nagle samolotów usłyszeli, że na terytorium Polski wleciały rosyjskie drony. - Co można w takim momencie czuć, kiedy nie lądujemy na tym lotnisku, na którym powinniśmy i trzeba te samoloty przekierować. To jest jednak obawa, więc trzeba spokojnie, delikatnie tłumaczyć Polakom. I to wystąpienie premiera, którego słuchałem, właśnie w takim tonie było, więc bardzo dobrze - stwierdził.

- Było też pojednawcze wobec prezydenta i opozycji, która - jak wiemy - nie jest pojednawcza wobec obozu władzy  też obóz władzy nie jest zbyt pojednawczy wobec samego prezydenta - zauważył Nizinkiewicz. Jak jednak dodał, "w takich sytuacjach my musimy mówić jednym głosem". - Tego chce Rosja, żeby po pierwsze nas przetestować, pokazać siłę swoją i sprawdzić, jakie będą reakcje NATO, Polski na tego typu prowokacje. Nie możemy tego lekceważyć - podkreślił gość TOK FM.

Prorosyjska Telewizja Republika

Jak zdajemy ten test? - W trakcie słuchania premiera sprawdzałem, jak reagują inni komentatorzy, media. Część dziennikarzy skrajnej prawej strony w Telewizji Republika już podaje informacje - hipotezy swoje, bo to nie są żadne fakty, wiadomości albo informacje - że to mogły być drony ukraińskie albo Ukraina mogła próbować prowokować Polskę po to, żeby wciągnąć nas do wojny - mówił Nizinkiewicz.

- Tego typu sformułowania, treści podawane bez wiedzy, sprawdzenia, to jest dezinformacja i działania - trzeba powiedzieć wprost - prorosyjskie, to jest delikatna sprawa. Myślę, że nic ważniejszego teraz w Polsce się nie dzieje i nie będzie działo, a przed nami rosyjskie manewry Zapad, które są zawsze pokazem siły Putina. Możliwe, że ciąg dalszy nastąpi. Oby nie i obyśmy byli przygotowani - podkreślił dziennikarz.