"Tragedia" wizerunkowa Nawrockiego. Sztab zmienia strategię. "Dużo lepiej z jednym minusem"
Onet ujawnił, że Karol Nawrocki, wbrew deklaracji z debaty prezydenckiej, jest właścicielem więcej niż jednego mieszkania. Poza tym, w którym mieszka wraz z rodziną, posiada również kawalerkę w Gdańsku, którą przejął od seniora. Okazuje się, że nie otrzymał jej ani umową darowizny, ani dożywocia, tylko nabył w drodze umowy sprzedaży. O tej formie nabycia słynnej od kilku dni kawalerki poinformował we wtorek członek sztabu Nawrockiego i poseł PiS Przemysław Czarnek. Kilka godzin po tej wypowiedzi sam Nawrocki - w internetowej rozmowie z Bogdanem Rymanowskim - stwierdził, że 120 tys. zł za kawalerkę nie wpłacił jednorazowo, jakby to mogło wynikać z aktu notarialnego, ale w ratach przez kilkanaście lat.
Inaczej niż w przypadku poprzednich doniesień medialnych - m.in. o znajomościach obywatelskiego kandydata PiS na prezydenta z osobami ze świata przestępczego, historia z mieszkaniem wydaje się zostać przez opinię publiczną potraktowana poważnie. Dlaczego?
- Karol Nawrocki po prostu skłamał w debacie i to jest pierwszy zasadniczy problem - ocenił w podcaście Polityki Insight "Duży Pałac" Andrzej Bobiński. Jak dodał, rzadko kiedy, gdy polityk zostanie złapany na kłamstwie, służy to jemu i jego kampanii wyborczej. - Co więcej, odpowiadając na pytanie Bogdana Rymanowskiego w jego programie, Nawrocki dosyć dziwnie się tłumaczył, że on po prostu był bardzo szczery, dlatego powiedział nieprawdę. Bo w jego głowie to mieszkanie nie jest jego mieszkaniem. A wiemy już, że jest i że płaci czynsz za to mieszkanie (a przynajmniej tak twierdzi). Więc nie do końca rozumiem, jaka jest logika tej wypowiedzi - dziwił się analityk.
Jak dodał, to nie jedyny problem. - Myślę, że ten temat bardzo dobrze się niesie w dużej części elektoratu PiS. Bo ta historia gra do lęków osób starszych. Można to postrzegać jako historię o wyzysku, o sytuacji, w której osoba młodsza opiekuje się osobą starszą i czerpie z tego jakieś korzyści. Nie do końca wiemy, czy rzeczywiście te 120 tys. zostało przekazane, czy nie. Wiemy, że ten starszy pan kończy w tym DPS-ie, a Karol Nawrocki przestaje się nim interesować, natomiast ląduje z tym mieszkaniem. To jest historia, która nie najlepiej brzmi. A myślę, że tym bardziej bardzo źle rezonuje wśród osób starszych, które mogą widzieć takie historie, mieć problemy z tym, że dzieci czy znajomi się rzadziej odzywają - powiedział Bobiński.
Zwrócił także uwagę, że temat mieszkalnictwa jest tematem względnie nośnym w tej kampanii. W szczególności podnoszą go kandydaci lewicowi. - Wreszcie jest to dosyć prosta i życiowa historia, którą łatwo jest ludziom zrozumieć. Jest to też sytuacja memogenna - dobrze się niesie w mediach społecznościowych - wskazał dyrektor zarządzający Polityki Insight.
Nawrocki i mieszkanie od seniora. "Koszmarny błąd"
Zdaniem Bobińskiego sztab Karola Nawrockiego popełnił też "koszmarny błąd" i w poniedziałek kompletnie nie poradził sobie z zarządzaniem kryzysowym. Co tylko doprowadziło do rozdmuchania tej afery.
- Wydaje mi się, że dzisiejszy dzień pokazał, jak dużym błędem był dzień wczorajszy. Konferencja prasowa zorganizowana na Nowogrodzkiej, na której Przemysław Czarnek krzyczał na dziennikarzy, machał aktami notarialnymi i dużo mówił o kiblach Rafała Trzaskowskiego, gdzie miał po jednej stronie Pawła Szefernakera, który raczej siedział w komórce, niż dużo mówił, ale stał dzielnie na tej scenie i po drugiej posła Andrzeja Śliwkę, który też bardzo zasadniczo odpowiadał na te pytania, była myślę, że tysiąc razy lepsza od konferencji Nawrockiego wczoraj - ocenił. - Tamta konferencja prasowa, na której Nawrocki nie odpowiadał na pytania, wygenerowała bardzo dużo pytań, problemów i memów. Ta dziś była dużo bardziej ofensywna i myślę, że dała dużo amunicji i poczucia wyborcom Karola Nawrockiego, że to nie on jest tutaj tym złym, tylko jest ofiarą - wskazał Bobiński.
Jak ocenił, "wczoraj tragedia, dziś dużo lepiej z jednym minusem". - Zobaczyliśmy, o ile lepszym kandydatem Prawa i Sprawiedliwości w tych wyborach byłby Przemysław Czarnek, który jest politykiem super sprawnym, bardzo dobrym merytorycznie. Można go kochać albo nienawidzić, natomiast ciężko jest być wobec niego obojętnym. On bardzo dobrze sobie radził w tej sytuacji. Nawet kiedy mam poczucie, że nie do końca miał rację albo kręcił i mieszał, to robił to w taki sposób, że dziennikarze trochę nie wiedzieli, co o tym myśleć. I też pewnie wielu słuchaczy. Może niektórych Czarnek przekonał - zaznaczył analityk. I podsumował: "Między Karolem Nawrockim a Przemysławem Czarkiem jest kolosalna różnica na korzyść Przemysława Czarnka".