W Polsce 2050 szykuje się "rzeź niewiniątek"? "Będzie wyrzucać niektóre osoby"
- Szymon Hołownia nie zbudował partii, zaniedbał struktury, wydał dużo pieniędzy na kampanię, w której zrobił mizerny wynik, zniknął na wiele tygodni, wrócił i tę partię porzucił. Powinien znaleźć się w Polsce 2050 ktoś, kto by powiedział, że zaszkodził i partia powinna się nauczyć żyć bez niego - mówiła w podcaście TOK FM "Dzieje się" Karolina Lewicka.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kto ma największe szanse na objęcie władzy w Polsce 2050?
- Ile osób może opuścić partię wraz z Szymonem Hołownią?
- Dlaczego w Polsce 2050 zabrakło "ojcobójstwa"?
W sobotę między godz. 16 a 22 ma zostać powtórzona druga tura wyborów na przewodniczącą Polski 2050. O stanowisko ubiegają się Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Paulina Hennig-Kloska. Głosowanie odbyło się już 12 stycznia, ale zostało unieważnione z powodów technicznych. Teraz o powodzenie wyborów ma zadbać nowy system informatyczny.
- Otwieram kącik rozrywkowy - mówił w podcaście "Dzieje się" Wojciech Szacki, zapowiadając część poświęconą Polsce 2050.
- Chciałabym po prostu, żeby te wybory się rozstrzygnęły i żeby poszli w stronę, którą sobie wybiorą - stwierdziła Beata Lubecka. Jak dodała, wydaje się, że władzę przejmie Hennig-Kloska. W pierwszej turze zdobyła mniej głosów niż Pełczyńska-Nałęcz, ale pozostali kontrkandydaci przekazali jej swoje poparcie.
Tymczasem założyciel i dotychczasowy lider Polski 2050 Szymon Hołownia zagroził, że jeśli nowa liderka będzie chciała "sprywatyzować" partię, to on ją opuści z kilkunastoma posłami. - Czy to możliwe, żeby aż tylu było "szymonitów"? Nie wiem, może kilka osób - oceniła dziennikarka Radia Zet.
Karolina Lewicka przypomniała, że według Ryszarda Petru tych osób jest mniej, najwyżej pięć. Mieliby to być posłanka Agnieszka Buczyńska, Piotr Strach, Kamil Wnuk, Łukasz Osmalak i warunkowo Paweł Śliz. Szacki wtrącił, że słyszał też o Mai Nowak. - To jest tak zwany zakon, a cała reszta jest pragmatyczna. Jak przyjdzie co do czego, będzie wizja odejścia w nieznane, trzeba będzie się budować na surowym korzeniu, od nowa, pieniędzy nie będzie, lider jest skompromitowany. Jaka to jest alternatywa? Zostaną ci, którzy chcą zostać w polityce po 2027 roku, bo ja Hołowni sukcesu nie wróżę w najbliższym czasie - dodała dziennikarka TOK FM.
Lubecka i Lewicka zgodziły się, że sobotnie wybory na przewodniczącą ugrupowania wygra Hennig-Kloska. - Ja słyszę, że jak wygra, to będzie wybierała wersję łagodzenia napięć i zatrzymania wszystkich przy sobie. A Pełczyńska-Nałęcz jak zostanie przewodniczącą, będzie rzeź niewiniątek, będzie wyrzucać niektóre osoby - stwierdziła Lewicka.
Hołownia niczym Berlusconi
Dziennikarka TOK FM przytoczyła wypowiedź Hołowni, w której powiedział o swoich posłach "ja tutaj każdą, każdego z was wskazałem na posła, na posłankę". - Zabrzmiało to trochę paternalistyczne. Przypomniał mi się Silvio Berlusconi, świętej już pamięci, który jak zakładał partię w 1994, kto był kandydatem do parlamentu? Oczywiście pracownicy jego rozlicznych firm i potem im mówił tak: "zobaczcie, jestem jak książę z bajki, byliście dyniami, a ja zrobiłem z was parlamentarzystów" - przypominała Lewicka.
- W Polsce 2050 zabrakło ojcobójstwa - podkreśliła dziennikarka. - Jak Szymon Hołownia nie zbudował partii, zaniedbał struktury, wydał dużo pieniędzy na kampanię, w której zrobił mizerny wynik, jak zniknął na wiele tygodni (wiemy, że miał problemy zdrowotne), jak wrócił i tę partię porzucił, wówczas powinien znaleźć się w Polsce 2050 ktoś, kto by powiedział jak kiedyś Angela Merkel o (Helmucie) Kohlu, że zaszkodził partii i partia powinna się nauczyć żyć bez niego - zaznaczyła.
- Tymczasem wszyscy w Polsce 2050 całą jesień i zimą obchodzili się z Hołownią jak z jajkiem. Wspierali go w staraniach o stanowisko międzynarodowe, wybrali go na wicemarszałka (Sejmu). Dano mu złoty spadochron, wspierano w rozlicznych staraniach. Popełnił wiele błędów, spotkanie u Kaczyńskiego, opowieści o zamachu stanu. Jeżeli ktoś porzuca tonącą łajbę i ciągnie ją na dno, trzeba się odciąć. I na to był czas jesienią - oceniła Lewicka.
- Kult jednostki? Tak to wygląda - wtrąciła Lubecka. - W miniaturowym wydaniu. Kulcik jednostki. Teraz zarzuca wszystkim, tylko nie sobie, to, w jakiej sytuacji znalazła się jego partia - dodał Szacki.
Uzależnienie od głasków
Lewicka przypomniała, że zdaniem prof. Krystyny Skarżyńskiej Hołownia jest osobowością narcystyczną. - Kto w polityce nie jest - skwitowała Lubecka.
- Mogłoby się nam wydawać, że osoby narcystyczne mają wysoką samoocenę, ale ona jest uzależniona od poklasku, głasków, lajków, pochwał - ciągnęła Lewicka. - Jeżeli ponoszą porażkę, to ta wysoka samoocena jest zagrożona, pojawiają się błędy, agresja, gniew, obwinianie innych, nawet zaburzenia w rozsądnym ocenianiu tego, co dzieje się dookoła - dodała.
- Patrząc na spotkanie z Kaczyńskim, opowieść o zmuszaniu Hołowni do zamachu stanu, mam wrażenie, że on był w stanie nierozsądnego patrzenia na rzeczywistość, nerwowych, gwałtownych ruchów po porażce, jaką był niespełna pięcioprocentowy wynik w wyborach prezydenckich. Mam wrażenie, że Szymon Hołownia wciąż się z tego stanu nie otrząsnął. Jest nieustannie zagniewany, w pretensjach, oburzony, nie widzi winy po swojej stronie, a moim zdaniem ona jest najbardziej rażąca. Dostrzega wrogów we wszystkich dookoła - oceniła Lewicka.
Według Lubeckiej to "brak życiowej dojrzałości", szczególnie wymagany od partyjnego lidera. - W dodatku to nie jest młokos. To zdumiewające naprawdę - stwierdziła.
Źródło: TOK FM/ fot. Jacek Dominski/REPORTER/East News