,
Obserwuj
Polska

"Chocholi taniec" Tuska. Co z górnictwem po rekonstrukcji?

jsx
3 min. czytania
25.07.2025 16:23
Janusza Steinhoffa cieszy likwidacja resortu przemysłu i powołanie Ministerstwa Energii. Były wicepremier uważa, że trzeba w końcu uporządkować sprawę górnictwa. - Dopuszczono do sytuacji, w której transferuje się do górnictwa koło ośmiu miliardów rocznie bez zgody KE. Inaczej mówiąc, udziela się tej pomocy publicznej górnictwu bezprawnie - mówił w TOK FM.
|
|
fot. Filip Naumienko/REPORTER / Filip Naumienko/REPORTER
  • Po półtora roku żywot zakończyło Ministerstwo Przemysłu. Jego kompetencje przejął resort energii. Jak ocenił w TOK FM Janusz Steinhoff, likwidacja resortu przemysłu to dobra zmiana; 
  • Według byłego wicepremiera "wielkim zaniedbaniem obecnego rządu" jest sprawa górnictwa. Budżet dopłaca do sektora górniczego ogromne pieniądze; 
  • Zdaniem Steinhoffa, Tusk zamiast dopłacać do nierentownych kopalni mógłby przeznaczyć pieniądze na likwidację kopalni, których duża grupa pracowników deklaruje wolę dobrowolnego odejścia.

W ramach rekonstrukcji kończy półtoraroczną działalność Ministerstwo Przemysłu z siedzibą w Katowicach. Jego kompetencje przejęło Ministerstwo Energii. Likwidacja Ministerstwo Przemysłu to - jak mówił w TOK FM Janusz Steinhoff - dobra decyzja.  Jaki jest bilans działalności MP? - W górnictwie mieliśmy coś w rodzaju obrony status quo, bo wciąż do górnictwa dopłacamy ciężkie miliardy złotych - stwierdził prowadzący rozmowę Tomasz Setta. 

 

- To jest niestety wielkie zaniedbanie obecnego rządu. Oceniam wyjątkowo krytycznie, że dopuszczono do sytuacji, w której transferuje się do górnictwa koło ośmiu miliardów złotych rocznie bez zgody Komisji Europejskiej. Czyli inaczej mówiąc, udziela się tej pomocy publicznej górnictwu bezprawnie - mówił Janusz Steinhoff.

Gość TOK FM uważa, że za te pieniądze można byłoby "przyspieszyć likwidację nierentownych kopalń na Górnym Śląsku". - Mało tego, nie jest to operacja wyjątkowo trudna ze społecznego punktu widzenia. Jedna trzecia załogi Polskiej Grupy Górniczej deklaruje wolę dobrowolnego odejścia. I trzeba to zrobić tak, jak zrobił to kiedyś rząd Jerzego Buzka, czyli na zasadach dobrowolnych odejść, zbudować cały system osłonowy, natomiast nie petryfikować obecnego stanu - ocenił były wicepremier i minister gospodarki w rządzie Buzka. 

 

"Rządzi się nie obietnicami"

 

Steinhoff przypominał, że wydajność pracy w górnictwie zdecydowanie obniżyła się w ostatnich latach, natomiast wzrosły koszty. - Górnictwo generuje koło ośmiu miliardów złotych straty. To przykład nieodpowiedzialności państwa, braku woli podejmowania jakichkolwiek istotnych decyzji. Oceniam tę sytuację wyjątkowo krytycznie, nie ma usprawiedliwienia dla tego stanu - podkreślał gość Setty.

Były minister przypomniał, że nie wypełniamy zobowiązań wobec Unii Europejskiej, w której obowiązują określone zasady udzielania pomocy publicznej. - Dwa lata w październiku miną, odkąd rząd Donalda Tuska zaczął działać. To był chocholi taniec, marazm. Niepodejmowanie decyzji z wielkimi konsekwencjami - oceniał.

Setta zastanawiał się, czy ten brak działań wynika z kolejnych kampanii wyborczych, w które angażuje się rząd. - Rządzi się nie obietnicami. Rządzi się, pracując na swoje miejsce w historii. Każdy rząd pozostawia po sobie określoną pulę reform, które trzeba przeprowadzić -- podkreślił Steinhoff.

Gość "EKG" stwierdził, że politycy nie powinni w przedwyborczej walce uciekać się do populizmu. - Pamiętam Akcję Wyborczą "Solidarność", która w kampanii wyborczej mówiła górnikom, że będzie likwidowała kopalnie. To była polityczna uczciwość i mam nadzieję, że to wróci - podsumował były wicepremier.