Dr Karol Nawrocki powołany na urząd prezesa IPN. Prof. Osęka: Sprawny realizator ideologii PiS-u

- Jako dyrektor Muzeum II Wojny, dr Karol Nawrocki dał się poznać jako bardzo sprawny realizator politycznej ideologi PiS-u, która sprowadza się do powtarzania całemu światu, że Polska jest największą, najbardziej cierpiącą ofiarą II wojny światowej - mówił prof. Piotr Osęka w TOK FM.
Zobacz wideo

Sejm powołał w piątek dr. Karola Nawrockiego na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Jednak by mógł on objąć ten urząd, wybór Sejmu musi jeszcze zatwierdzić Senat.

Dr. Karol Nawrocki to 38-letni historyk po Uniwersytecie Gdańskim, także działacz społeczny, specjalista ds. zarządzania zasobami ludzkimi, a od kwietnia 2017 r. dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Jego sylwetkę przybliżył w TOK FM prof. Piotr Osęka z Instytutu Studiów Politycznych PAN.

- Jako dyrektor Muzeum II Wojny, dr Nawrocki dał się poznać jako bardzo sprawny realizator politycznej ideologii PiS-u, która sprowadza się do powtarzania całemu światu, że Polska jest największą, najbardziej cierpiącą ofiarą II wojny światowej – mówił prof. Osęka.

Przypomniał, że jedną z pierwszych decyzji dr Nawrockiego po objęciu stanowiska dyrektora Muzeum II Wojny Światowej była zmiana głównej wystawy. - Widziałem ją, gdy została stworzona przez zespół prof. Machcewicza (poprzedniego dyrektora muzeum). Była to znakomita, mądra i przejmująca wystawa, która pokazywała, jak wojenny los Polski splata się z losem Europy. Można powiedzieć, że z punktu widzenia politycznych celów PiS-u, to ta wystawa w mądry sposób wpisywała się w koncepcję opowiadania o Polsce światu. Ale robiła to nie dość prymitywnie, nie dość łopatologicznie jak na potrzeby polityki partii rządzącej. W związku z tym uznano, że trzeba ją zmienić tak, by to była "kawa na ławę" i by inne narody znikały z tej wystawy. Tego nie udało się zrobić, ale takie zamiary przyświecały temu "wrogiemu przejęciu" muzeum – mówił.

Wyjaśnił, że mówiąc o "wrogim przejęciu", miał na myśli okoliczności, w jakich nastąpiła zmiana kierownictwa muzeum. - To nie było po prostu zakończenie jego kadencji, tylko został wykorzystany pretekst prawny, czyli fikcyjne połączenie dwóch różnych instytucji tylko po to, żeby można było wymienić kierownictwo. I żeby przed upływem kadencji prof. Machcewicza można było go zastąpić kimś, kto będzie posłuszny władzy – tłumaczył Osęka.

PiS skacze w kółko na te same grabie

Prowadzący audycję "TOK360" Wojciech Muzal zapytał swojego gościa, czy dr Nawrocki ma wystarczające wykształcenie i kwalifikacje, żeby kierować IPN. Profesor odparł, że niewiele może powiedzieć o Nawrockim jako o historyku, bo nie zna jego dorobku. - To jest dorobek raczej mało znany i mało cytowany. Jak zresztą sam dr Nawrocki przyznał na przesłuchaniu kandydatów na stanowisko prezesa IPN, już od dłuższego czasu nie uprawia działalności naukowej. Więc ta poprzeczka w tej chwili nie jest bardzo wysoko zawieszona – ocenił profesor.

- Sądząc po tym, co mówił na posiedzeniu komisji sejmowej, to będzie zaostrzał dotychczasową linię tworzenia z IPN takiej propagandowej przybudówki PiS w obszarze polityki historycznej. Wprost powiedział, że będzie odrzucał wszelkie książki i prace, które podważają mit o bohaterstwie Polaków w czasie II wojny światowej. Czyli nie ma żadnej badawczej dociekliwości, jest za to z góry przyjęte założenie, że będziemy przyjętej wizji propagandowej - dodał.

Dziwił się partii rządzącej, że tak się upiera, realizując swoją politykę historyczną i nagłaśniając ją poza granicami kraju. - To jest w kółko skakanie na te same grabie. Czyli im bardziej PiS krzyczy i się miota, że Polacy mają bohaterską historię, tym bardziej ta część opinii publicznej na świecie, która jest zainteresowana tym, co się u nas dzieje, dochodzi do przekonania, że tu w czasie wojny musiały się dziać jakieś straszne rzeczy, skoro aż tak bardzo trzeba to maskować i pozywać historyków piszących o tym okresie inaczej - zauważył.

Osęka stwierdził, że w IPN panuje teraz marazm i atmosfera oczekiwania, co zdarzy się w następnej kolejności. - Można przypuszczać, że jeśli dr Nawrocki zostanie prezesem, to ostatki niepokornych historyków, którzy tam jeszcze pracują, zostaną tej pracy pozbawieni. Będą tylko tacy, którzy dokładnie realizują linię ideologiczną (rządzących) – zakończył.

DOSTĘP PREMIUM