,
Obserwuj
Polityka

Ekspert ds. wizerunku ocenia przesłuchanie Kaczyńskiego. "Niektóre ładunki zostały podłożone"

oprac. Marta Zdanowska
3 min. czytania
16.03.2024 09:40
Jarosław Kaczyński w piątek ponad 8 godzin odpowiadał na pytania komisji śledczej ds. Pegasusa. Zdaniem dr Mirosława Oczkosia udało mu się uniknąć katastrofy. - Członkowie komisji dopiero zaczynają pracę, rozgrzewają się i sprawdzają swoje możliwości. A Kaczyński był przygotowany dosyć solidnie - ocenił w TOK FM ekspert ds. wizerunku i marketingu politycznego.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Po ponad 8 godzinach zakończyło się w piątek przesłuchanie Jarosława Kaczyńskiego przed komisją śledczą, badającą inwigilację systemem Pegasus. Przesłuchanie rozpoczęło się burzliwie, bo szef PiS stwierdził, że nie może złożyć przysięgi, jeśli komisja nie wystąpiła do premiera o zwolnienie go z tajemnicy informacji. Ostatecznie Kaczyński złożył niepełną przysięgę. Szef PiS utrzymywał też, że zakup oprogramowania - ze środków Funduszu Sprawiedliwości - był zgodny z prawem.

- Pegasus to Pegasus, zaproszono największego gracza po tamtej stronie, wieloletniego władcę Polski, jakby na to nie patrzeć. I on przyszedł po to, żeby pokazać przede wszystkim swoim wiernym janczarom, że on jeszcze da radę, że nie odpuszcza nogi z gazu i pokazać elektoratowi, że jest sprawny - komentował w rozmowie z Maciejem Zakrockim w TOK FM dr Mirosław Oczkoś, ekspert ds. wizerunku i marketingu politycznego.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Kaczyński przed komisją. 'Niektóre ładunki zostały podłożone'

Jak zauważył, "członkowie komisji dopiero zaczynają pracę, rozgrzewają się i sprawdzają swoje możliwości". - A Kaczyński był przygotowany dosyć solidnie. Plan był taki: po pierwsze wytrącam ich z równowagi, po drugie moi zagończycy robią, co mogą, żeby wypełnić te rowy słomą, pierzem i czym tam jeszcze się da. I przeszkadzamy do tego momentu, do którego możemy, a później jakoś sobie będę radził. I do któregoś momentu to się udawało - wskazał dr Oczkoś.

Tak Kaczyński ograł komisję ds. Pegasusa. 'Pokazał, że jest wytrawnym graczem'

Ekspert dodał, że później pojawiły się już pewne "rysy". - One jeszcze nie są katastrofą żadną, ale jeżeli ktoś się spodziewał jakiejś strasznej katastrofy, to chyba za bardzo się spodziewał. Natomiast niektóre ładunki zostały podłożone. Kaczyński wpuszcza nas w pewien kanał i my się dajemy, bo taka jest nasza natura, oceniamy, ale on też daje się wpuszczać w pewien kanał, bo będzie rozliczany za niektóre rzeczy, które mówi albo których nie mówi - stwierdził gość TOK FM. Jak zauważył, na niekorzyść Kaczyńskiego gra także jego buta. - Pokazał, że wciąż uważa, że to państwo jest jego prywatną własnością - wskazał Oczkoś.

Na te słowa Kaczyńskiego trzeba zwrócić uwagę. 'Nie był w stanie odpowiedzieć precyzyjnie'

Kaczyński prowadzi grę. 'Mieszanka miłego staruszka z bezwzględnym graczem'

Szef PiS przed komisją utrzymywał, że według jego wiedzy system Pegasus był używany wyłącznie w przypadku przestępców. Sugerował przy tym, że były szef sztabu wyborczego KO z 2019 r. Krzysztof Brejza ma coś za uszami. - Kaczyński próbował przestawić wektor, na to, że to, co on wie, to jest prawda, a wy wszyscy jesteście w Nibylandii (...). I że jak ktoś był podsłuchiwany, to na pewno jest przestępcą. To jest odwracanie argumentacji - mówił Oczkoś.

I zastanawiał się, na jakim etapie politycznym znajduje się Kaczyński. - W polityce rozróżniamy takie etapy, że jest jakaś misja, wizja i potem to przechodzi w halucynacje. I często bywa, że ktoś opowiada historie i jest absolutnie przekonany, że tak jest. Ale ja cały czas uważam, że Jarosław Kaczyński prowadzi grę. To jest mieszanka takiego miłego staruszka, który gdzie nie pójdzie tam dróżka z bezwzględnym graczem politycznym, który był o krok od przejęcia państwa jeszcze bardziej prywatnie. I o tym nie należy zapominać. Bo jeżeli podsłuchiwano szefa sztabu opozycyjnego, to wybory parlamentarne z 2019 r. i wybory prezydenckie są nieważne - podsumował ekspert ds. wizerunku i marketingu politycznego.

'Co za kłamczuch'. Mocna odpowiedź Brejzy na to, co mówił Kaczyński