"Co za kłamczuch". Mocna odpowiedź Brejzy na to, co mówił Kaczyński
Jarosław Kaczyński w czasie przesłuchania przed sejmową komisją śledczą mówił, że jego zdaniem, stosowanie Pegasusa było całkowicie zgodne z prawem i nie było w tej kwestii żadnych uchybień. - Ogromna, miażdżąca większość, pewnie 99 proc. tych działań dotyczyło po prostu zwykłych przestępców, a być może był taki przypadek, że dotyczyło to osób pełniących jakieś funkcje publiczne, ale też te osoby są przestępcami – stwierdził Kaczyński.
Tak Kaczyński ograł komisję ds. Pegasusa. 'Pokazał, że jest wytrawnym graczem'
Pytany o inwigilację m.in. Ewy Wrzosek, Michała Kołodziejczaka i Romana Giertycha powiedział, że nic o tych sprawach nie wie. Odniósł się natomiast do inwigilacji Krzysztofa Brejzy. - Jeśli chodzi o sprawę, która jest powszechnie znana czyli panów Brejzów to według mojego rozeznania obydwaj dopuścili się poważnych przestępstw. Ale oczywiście one musza zostać potwierdzone przez sąd – powiedział świadek. Kaczyński zdecydowanie zaprzeczył, jakoby miał posiadać wiedzę na temat "kreowania obciążających materiałów" za pomocą oprogramowania Pegasus. Wątek inwigilacji Brejzów był wielokrotnie podnoszony przez posłów w czasie przesłuchania.
Brejza odpowiada Kaczyńskiemu
- Co za kłamczuch. Byliśmy z tatą pomówieni w postępowaniu szytym przez agentów PiS. Akt oskarżenia ws. rachunków za pluszowe wiewiórki i dmuchane zamki wpłynął do sadu rok temu. Nie jestem nawet wezwany tam jako świadek - napisał oburzony Krzysztof Brejza w portalu X.
Głos zabrał też Ryszard Brejza. - Kaczyński wszystkich Polaków i Polki, mających inną wizję Polski niż on sam, podzielił na agentów niemieckich, rosyjskich oraz postkomunistów. W trakcie dzisiejszego przesłuchania dodał jeszcze jedną grupę: panów Brejzów. To jakaś fobia - napisał były prezydent Inowrocławia a obecnie senator.