Kamiński przed komisją śledczą. Starcie wygrał polityk PiS? "To inteligentna bestia jest"
Mariusz Kamiński we wtorek ma stawić się przed sejmową komisją śledczą, która bada sprawę wyborów kopertowych. W poniedziałek były minister spraw wewnętrznych i były koordynator służb specjalnych zeznawał przed komisją ds. afery wizowej.
Jan Wróbel w "Poranku Radia TOK FM" ocenił kilkugodzinne występ Kamińskiego na 4+. - To inteligentna bestia jest, więc nie spodziewałbym się niczego innego - przyznał zasiadający w komisji ds. afery wizowej Maciej Konieczny.
Kamiński kontra komisje śledcze. "Tutaj widzę najsłabszy punkt tego wystąpienia"
Poseł Razem przypomniał, że dopytywał polityka PiS o to, co jemu "wydaje się najbardziej bulwersujące". - Czyli całkowity brak kontroli nad legalnym procesem migracyjnym. To znaczy: zapraszamy do pracy w Polsce jakieś osoby, ale w ogóle nie sprawdzamy, czy one podejmują pracę. To samo dotyczy studentów - mówił Konieczny.
Polityk na swoje pytania usłyszał od Kamińskiego, że to nie była działka byłego już szefa MSWiA. - Dla mnie to jest trochę kompromitujące. Bo to był bardzo poważny problem, który był ignorowany i który także definiował nasze bezpieczeństwo. Tutaj widzę najsłabszy punkt tego wczorajszego wystąpienia Mariusza Kamińskiego - ocenił gość "Poranka Radia TOK FM".
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Kamiński kontra komisja. Czy posłowie się sprawdzili?
Zdaniem Koniecznego podczas poniedziałkowego przesłuchania "Kamiński był w doskonałej pozycji, żeby opowiedzieć tę historię ze swojej perspektywy". Stwierdził, że słowa polityka PiS o tym, że służbom potrzeba było wielu miesięcy, by doszło do pierwszych zatrzymań, "trudno zakwestionować". Bo Kamiński 'występował w roli fachowca, który mówił, że szybciej się nie dało".
- Jeśli chodzi o insiderską wiedzę z zakresu działania służb, to ja się nie czuję... Nie bardzo jestem w stanie zweryfikować, że taka prowokacja powinna zając cztery tygodnie, a Kamiński mówi, że siedem - przyznał poseł Razem, podkreślając, że w służbach w ogóle nie pracował.
- To po co się pan pchał do tej komisji, która z zasady powinna brać tylko ludzi, którzy mają epizod w służbach? - pytał prowadzący "Poranek Radia TOK FM".
- Jeżeli z tej komisji wyjdzie wiedza na temat dysfunkcjonalności systemu i braku polityki migracyjnej oraz rekomendacje, które sprawią, że Polska zacznie badać, co się dzieje z ludźmi, których zapraszamy do pracy, to dla mnie będzie duże zwycięstwo. Afera korupcyjna wymaga nagłośnienia i wyjaśnienia, ale na tym etapie prac w komisji dużo ważniejsze jest to, żebyśmy wyszli ze świadomością, że polityka migracyjna w Polsce leży i kwiczy. Mamy duże procesy migracyjne i nie mamy nad tym żadnej kontroli na poziomie zwykłego działania państwa i dla mnie to jest największa afera - odpowiedział Maciej Konieczny.