Odpowiedzialność karna za wybory kopertowe. Joński o wnioskach do prokuratury
Sejmowa komisja śledcza ds. wyborów kopertowych kończy przesłuchania i jest coraz bliższa sformułowania raportu końcowego. Goszczący u Mikołaja Lizuta jej przewodniczący, poseł Koalicji Obywatelskiej Dariusz Joński stwierdził, że przygotowywane są także wnioski do prokuratury.
Na pytanie prowadzącego audycję Mikołaja Lizuta, kto konkretnie popełnił przestępstwo, Joński zastrzegł, że o tym zadecyduje sąd. - My możemy wskazać, kto mógł je popełnić. Jest tutaj wiele obszarów i na pewno wiele osób - stwierdził Joński.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Opinie prawne były negatywne
- Mamy kwestię niegospodarności, bo pieniądze wydano na podstawie niezgodnie z prawem podjętych decyzji zlecających poczcie przygotowanie i przeprowadzenie wyborów, wydano pieniądze - tłumaczył gość TOK FM. Jest dla niego oczywiste, że gdyby nie te decyzje to pieniędzy by nie wydano.
Drugą sprawą, w której wyraźnie przekroczono granice prawa, jest przekazanie danych. - Wiemy, że jest ustawa o RODO - przypomniał Joński. Wszystkim nam nie raz uświadamiano, jakie są skutki przekazania komuś numer PESEL, czy telefonu. - A tu ktoś przekazuje 30 mln. wszystkich naszych danych na płycie pracownikowi poczty - podkreślił poseł. Jego zdaniem w różnych aspektach przygotowywania wyborów kopertowych w grę wchodzi odpowiedzialność polityczna, karna, a nawet konstytucyjna.
Bielan przed komisją ds. wyborów kopertowych. Spięć z Jońskim nie brakuje
Przewodniczący komisji wskazał, że przed podpisaniem przez premiera Morawieckiego 16 kwietnia decyzji zlecającej Poczcie Polskiej i PWPW przygotowanie tych wyborów, ten dostał dwie opinie prawne. - Obydwie były negatywne. Ale jedna opinia mówiła wprost, że jeśli premier to podpisze, to może spotkać się z odpowiedzialnością karną, konstytucyjną i majątkową - podkreślił Joński. I przypomniał, że Morawiecki, mając tę świadomość, zrobił to.
- Premier podpisywał decyzję bez podstawy prawnej, dlatego będzie też przesłuchiwany w czwartek, bo to jest rzecz bez precedensu - zauważył poseł Koalicji Obywatelskiej. Jego zdaniem wszystko wyglądałoby inaczej, gdyby była ustawa, która dawały mu taką możliwość. - Ale ustawy nie było - podsumował.